Jacek Sasin zaczął się śmiać z własnych słów w momencie, gdy je wypowiadał.
Jacek Sasin zaczął się śmiać z własnych słów w momencie, gdy je wypowiadał. fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta

Czy dr Wacław Berczyński, do niedawna szef podkomisji Macierewicza, "wykończył caracale", jak sam utrzymuje? Opinia publiczna od kilku dni żyje wywiadem, którego Berczyński udzielił "Dziennikowi Gazecie Prawnej". Kilkadziesiąt godzin później okazało się, że nagle opuścił Polskę z powodów osobistych. Kolejną warstwę absurdu do tej zagmatwanej sprawy dołożył wczoraj poseł Jacek Sasin (PiS).

REKLAMA

MON od razu zaprzeczył słowom Berczyńskiego o "wykończeniu caracali" - resort stwierdził, że "nie polegają na prawdzie" (czyli, krótko mówiąc, są kłamstwem). Ale mleko się rozlało - politycy PiS nadal muszą się tłumaczyć w mediach z roli, jaką w przetargu na śmigłowce dla wojska odegrał członek podkomisji smoleńskiej, związany zawodowo z konkurencyjnym Boeingiem. Opozycja domaga się wyjaśnienia "afery samolotowej" przez prokuraturę i komisję śledczą.

Tymczasem wiceminister Bartosz Kownacki z MON powiedział, że dr Wacław Berczyński miał dostęp do dokumentacji przetargowej, ale było to zupełnie obojętne dla rozstrzygnięcia przetargu na uzbrojenie dla armii. Do tych słów odniósł się na antenie radia RMF FM poseł Jacek Sasin. "Tak, był obojętny" – zgodził się ze słowami Kownackiego Sasin. "Zobaczmy jak wygląda chronologia" – zaapelował poseł, według którego Berczyński miał wgląd w dokumentację przetargową dopiero wtedy, jak przetarg się zakończył.

Swoje wątpliwości przedstawił dziennikarz. "Jeśli ten wgląd był obojętny, to po co Wacław Berczyński te dokumenty oglądał?" - zapytał dziennikarz. "No nie wiem, być może na zasadzie pewnych badań historycznych" – skomentował poseł Sasin, którego tak rozbawiły własne słowa, że nie mógł zachować powagi. Dodał, że tak powiedział minister Kownacki. "Żartuje pan?" - dopytywał dziennikarz. Skończyło się na tym, że Sasin przyznał, że nie wie po co był Berczyńskiemu wgląd w dokumenty przetargu.