
O tym Beata Kempa mówi niechętnie, ale jest to fakt publicznie znany. Chodzi o to, że ją samą można wręcz nazwać "resortowym dzieckiem". Jej ojciec należał bowiem do PZPR. Tym bardziej dziwi to, co szefowa Kancelarii Premiera głosi z kościelnych ambon.
1 maja Beata Kempa w Kaliszu uczestniczyła we mszy z okazji XXV Ogólnopolskiej Pielgrzymki Robotników do sanktuarium św. Józefa. W swoim przemówieniu do pielgrzymów mówiła o "walce o wolną Polskę" i o "oprawcach", którym rząd Prawa i Sprawiedliwości sprawiedliwie odebrał emerytury.
Beata Kempa
szefowa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów
No i tu pojawia się pytanie: kto po której stronie stał, gdy polska rzeczywistość dzieliła się na "oprawców" i "ofiary"? Pamiętliwi przypomnieli to, o czym sama Beata Kempa chętnie by zapomniała.
O tym, że ojciec Beaty Kempy, Walenty Płonka, należał do PZPR, pisał m.in. tygodnik "Polityka" oraz dziennik "Fakt", nazywając panią minister "resortowym dzieckiem". Partyjna działalność pomogła mu w karierze – Walenty Płonka przez długie lata był szefem największego w okolicy zakładu transportowego.
Te słowa o "wytycznych prezydenta" to nawiązanie do wypowiedzi Andrzeja Dudy: "ci, którzy są potomkami zdrajców, nigdy nie będą chcieli przyznać, że są potomkami zdrajców".
"Kłamczucha, oszukaniec" – tak jeszcze niedawno o Beacie Kempie pisali na forach internetowych mieszkańcy jej rodzinnego Sycowa. Naraziła się im, bo nie dotrzymała obietnicy w sprawie miejscowego szpitala. Ale raz po raz dostarcza sycowianom atrakcji – jesienią do miasteczka przyjechała prezydencka para i nawet sam ojciec Tadeusz Rydzyk, by udzielić ślubu córce pani minister.
