
Potrafią z ambony wymienić nazwiska parafian i podać kwoty, jakie wpłacili na kościół. Albo wyznaczyć dyżury przy sprzątaniu czy wręcz nakazać prace na rzecz parafii. I nikt przez lata nie tupnie nogą. Chyba, że jak w Wągrowcu, ludzie stracą cierpliwość. Gdy okaże się, że ksiądz nie chce pochować dziecka, bo rodzice nie przyjęli go po kolędzie. To polska rzeczywistość. Takie są skrajne przypadki. Ale faktem jest, że w niejednej wsi ksiądz potrafi być najważniejszą figurą w okolicy. Ważniejszą niż sołtys i wszyscy Święci. Niczym w serialu "Ranczo".
Najmniejsza parafia w Polsce – Siedlątków niedaleko Uniejowa. Raptem 125 osób, 32 domy. Od 19 lat proboszczem jest tu ks. Grzegorz Czaja. Bez ogródek opowiada o tym, że wszędzie ma bardzo dobre kontakty i mieszkańcy o tym wiedzą. Urząd Marszałkowski? Nie ma problemu. Sanepid? Ochrona środowiska? – Ktoś, na przykład, dzwoni, bo potrzebuje kredytu na budowę obory dla krów, a musi czekać na decyzję. I prosi, żeby pomóc w tej sprawie – mówi naTemat.
– Oczywiście. Przyspieszyć nie mogę, ale mogę poprosić. Jeśli zadzwonię jako ksiądz, a jestem osoba raczej znaną, aż grzech byłoby odmówić, prawda? – odpowiada.
W wielu małych wioskach tak jest. Ludzie w pierwszej kolejności biegną właśnie do księdza. Tu wszyscy się znają, wszystko o sobie wiedzą, ksiądz często bywa wyrocznią, najważniejszą figurą na przestrzeni wielu kilometrów. – Wiedzą o nim dosłownie wszystko. O której wychodzi z domu, dokąd idzie, jaki ma samochód, za ile go kupił i gdzie, u kogo je obiad. Dosłownie wszystko. Ale i on wszystko o nas wie – mówi znajoma Dorota o swojej rodzinnej miejscowości na Pomorzu.
Ale, ale. Nie wszędzie jest tak różowo. Każda władza ma różne oblicze. Generalnie to ksiądz proboszcz kształtuje tutejszą moralność. W przeróżnym wymiarze – społeczno-politycznym.
Choć wieś się zmienia i jak słyszę na jednej plebanii, mieszkańcy wsi już nie boją się nie chodzić do kościoła ("O nie! Tak już dziś nie jest. Jak ktoś nie chodzi, to nie chodzi, nie wytykają go palcami"), to jednak nadal są miejsca, gdzie jest inaczej.
?!?!
Dorota dodaje, że u niej w parafii ksiądz też zawsze z ambony chwali i dziękuje tym, którzy dali duże datki. Anna, że u niej ustala dyżury wśród parafian do sprzątania kościoła, a także np. angażuje ich do rozbierania choinki. – Podaje numery domów. Od tego do tego sprzątają w tym tygodniu. I po sprawie – mówi.
"Tego jeszcze nie było! 100 zł miesięcznie od każdej rodziny i przymusowy nakaz pracy na rzecz kościoła – takie nowe zarządzenie w parafii w Gwizdowie na Podkarpaciu wydał miejscowy proboszcz". Czytaj więcej
"Parafianie ze wsi Długie (woj. zachodniopomorskie) omijają konfesjonał, bo ich proboszcz za nic ma tajemnicę spowiedzi i publicznie demaskuje grzeszników. Najbardziej lubi opowiadać o zdradach i kradzieżach". Czytaj więcej
"Ja mieszkam na wsi i tutaj straszne średniowiecze panuje. Ksiądz wtrąca się do wszystkiego, ważniejszy jest od wójta i starosty, każdą nowo pomalowaną sale w szkole musi poświęcić, albo np nowe szafki w szatni. Zapraszany jest jako honorowy gośc na wszystkie uroczystości". Czytaj więcej
