
Dziewiętnaście lat. Magiczna granica, kiedy wyprowadzamy się z domu przy okazji studiów. Nie każdy bowiem ma ten komfort – lub chęć – kontynuacji nauki w rodzinnym mieście. Wielu z nas po ukończeniu nauki nie wraca w rodzinne strony. Zostajemy w dużych miastach, od rodzin dzielą nas setki kilometrów. Otrzeźwienie przychodzi po latach, kiedy pojawiają się siwe włosy u najbliższych. A z nimi pytanie: co dalej, kiedy rodzice potrzebują już pomocy. I wcale nie chodzi o pieniądze.
Ewa z województwa zachodniopomorskiego, 28 lat, 430 kilometrów do domu
Takie myśli pojawiły się zwłaszcza, gdy zachorował dziadek. Wówczas babcia i mama ze wsparciem dwóch sióstr zjechały się do rodzinnego domu, radziły sobie wspólnie. To było dużo łatwiejsze dla każdej z nich. Również przy organizacji pogrzebu.
Natalia z województwa opolskiego, 26 lat, 280 kilometrów do domu
Aleksandra z województwa mazowieckiego, 27 lat, 90 kilometrów do domu
Nie chciałabym, żeby mieszkali w domu starców, albo w czymś takim. To mega słabe.
