
Ten schemat powtarza się od początku rządów PiS. Sędzia ogłasza niewygodny dla władzy wyrok i od razu spadają na niego gromy ze strony sympatyków władzy. Zaczyna się lustracja i szukanie haków w życiorysie. Doświadcza tego na własnej skórze sędzia Sądu Najwyższego Jarosław Matras, który odczytał i uzasadnił orzeczenie w sprawie ułaskawienia Mariusza Kamińskiego przez prezydenta Andrzeja Dudę.
REKLAMA
Dla prawicy nie ma znaczenia, że sędzia Matras tylko reprezentował siedmioosobowy skład sędziowski Sądu Najwyższego, który wydał postanowienie w sprawie Kamińskiego-Dudy, że to nie było jego orzeczenie, ale wyrok niezawisłego sądu. W sieci pojawiły się od razu wpisy, że to "komunistyczny sędzia”, który reprezentuje nadzwyczajną kastę w togach.
Sędzia przewodniczył składowi orzekającemu, dał twarz więc zalała go fala hejtu. Bo dla prawicy to on jest teraz winny.
Dochnal i homoseksualiści
Portal wpolityce.pl należący do braci Karnowskich napisał, że orzeczenie Sądu Najwyższego, które podważyło ułaskawienie Mariusza Kamińskiego przez prezydenta Andrzeja Dudę "nie jest pierwszym kontrowersyjnym orzeczeniem, którego współautorem jest sędzia Jarosław Matras".
Portal wpolityce.pl należący do braci Karnowskich napisał, że orzeczenie Sądu Najwyższego, które podważyło ułaskawienie Mariusza Kamińskiego przez prezydenta Andrzeja Dudę "nie jest pierwszym kontrowersyjnym orzeczeniem, którego współautorem jest sędzia Jarosław Matras".
Jak dziennikarze zdemaskowali sędziego? Napisali, że... dwa lata temu, skład sędziowski, w którym zasiadał Matras uznał, że Marek Dochnal wręczając w 2004 łapówkę ówczesnemu posłowi SLD Andrzejowi Pęczakowi mógł skorzystać z klauzuli bezkarności, mimo tego że ujawnił on ten fakt już po uznaniu go za podejrzanego. "Decyzja w sprawie Marka Dochnala musiała niezmiernie ucieszyć oskarżonego o korupcję lobbystę Marka Dochnala” – rzucają cień podejrzenia na sędziego Matrasa.
Z kolei w ubiegłym roku skład z udziałem tego samego Matrasa uznał, iż pary homoseksualne mają te same prawa procesowe co pary heteroseksualne. A to już dla zwolenników PiS oczywisty argument świadczący o "winie" sędziego. "Ta decyzja Sądu Najwyższego otworzyła drogę np. do odmowy zeznań wobec oskarżonego partnera tej samej płci – stwierdzają prawicowi dziennikarze.
Na "dowód winy” sędziego Matrasa przedstawiają komentarz przedstawicielki Kampanii Przeciw Homofobii Mirosławy Makuchowskiej. "Ta uchwała to nie tylko ułatwienie życia dla par jednopłciowych, jest także świętem równości. SN potwierdził, że nie można dyskryminować obywateli bez względu na jakąkolwiek przesłankę” – komentowała wtedy Makuchowska.
W roli autorytetu prawniczego wystąpiła na portalu braci Karnowskich sama prof. Krystyna Pawłowicz. Dziennikarze przeprowadzili z nią wywiad na temat orzeczenia SN w sprawie Dudy-Kamińskiego. Pawłowicz nie zawiodła. "Odpowiedź SN ws. M. Kamińskiego nie ma żadnego znaczenia. Sędziowie nienawidzący prezydenta chcą mu narzucać swoją wolę" – oceniła Pawłowicz.
Pawłowicz już rozstrzygnęła kto ma rację
Przedstawiła też oryginalną wykładnię prawa PiS. Pytana, czy Mariusz Kamiński dalej może pełnić funkcję koordynatora ds. służb specjalnych, odparła że "oczywiście, bo wyroki sądowe nie są w Polsce prawem powszechnie obowiązującym".
Przedstawiła też oryginalną wykładnię prawa PiS. Pytana, czy Mariusz Kamiński dalej może pełnić funkcję koordynatora ds. służb specjalnych, odparła że "oczywiście, bo wyroki sądowe nie są w Polsce prawem powszechnie obowiązującym".
"Sędziowie nie mogą odebrać mocy wiążącej aktowi prezydenta. Nie mają takiego uprawnienia, bo działają pozaprawnie. Nie ma takiego przepisu prawa, który by mówił, że sędziowie mogą wzruszać akty łaski prezydenta" - wyjaśniła Pawłowicz.
O tym, że Sąd Najwyższy przekroczył swoje kompetencje przekonana jest także rzeczniczka PiS Beata Mazurek i inni politycy tej partii. – Sąd Najwyższy wyraża swoje opinie, które nie mają skutków w prawie, to widzimisię sędziów – zawyrokował Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu.
A na prawicowym Twitterze orzeczenie SN przedstawiane jest jako zemsta sędziów, którzy nie godzą się na reformy ministra Zbigniewa Ziobry i "bronią przywilejów swojej kasty".
