
Sąd Najwyższy zajmuje się tylko sprawami najtrudniejszymi i najważniejszymi, jego orzeczeniom nierzadko towarzyszą więc kontrowersje. Nie inaczej było kilka tygodni po ostatnich zwycięskich dla Zjednoczonej Prawicy wyborach, gdy w gmachu przy Placu Krasińskich w Warszawie rozstrzygano o ich ważności. I co ciekawe, wówczas ze strony ekipy "dobrej zmiany" pod adresem sędziów nie padło ani jedno złe słowo.
Sąd Najwyższy to dziś nowy Trybunał Konstytucyjny. Po niekorzystnym dla koordynatora służb specjalnych i wiceprezesa PiS Mariusza Kamińskiego orzeczeniu w sprawie prezydenckiego prawa łaski naczelny organ władzy sądowniczej trafił na sam szczyt listy wrogów "dobrej zmiany". Ludzie władzy środowe rozstrzygnięcie w SN krytykują, kwestionują i sugerują, że nie mają zamiaru respektować wynikających z niego dalszych decyzji wymiaru sprawiedliwości. Do tego dochodzi bogaty repertuar obelg. Dla władzy sędziowie SN to dziś "komuniści i złodzieje", "kasta", "układ", "grupa kolesi" itd.
A to dlatego, że koalicja Zjednoczonej Prawicy startowała "ukryta" pod szyldem komitetu PiS. Podnoszono argument, iż było to nielegalne, bo przecież prawo przewiduje odrębne zasady dla koalicji. Co prawda ekipa "dobrej zmiany" z nawiązką przekroczyła wyższy próg wyborczy obowiązujący koalicja, ale i tak argumentowano, że Jarosław Kaczyński, Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro po prostu wprowadzili wyborców w błąd. Nie ich niekorzyść działał też fakt, iż koalicje powinny przedstawiać Państwowej Komisji Wyborczej zawartą między nimi umowę, a Zjednoczona Prawica tego nie zrobiła.
Wszystko co dotychczas robi Jarosław Kaczyński wskazuje na to, że zmierza on wszystkimi siłami do zmiany Konstutycji. Ponieważ nie ma większości 2/3 w Sejmie to próbuje sparaliżować Trybunał Konstytucyjny, który jako jedyny mógłby ocenic procedurę zmiany Konstytucji. A przecież obóz JK ma tradycję podstępnego zmieniania Konstytucji (z marcowej na kwietniową). Gdy zmienią Konstytucję to mogą sobie zagwarantować 12-letnie kadencje, które jeszcze będą się zazębiać. np. Prezydent po 12 latach będzie powoływany przez Sejm, który zostanie wyłoniony w ordynacji, gdzie trzeba kandydatów opatrzyć podpisami poparcia określonej liczby urzędników itp. Wszystkie ruchy Prezydenta wskazują jasno, że musi się liczyć z postawieniem przed Trybunałem Stanu, a jedyną szansą na uniknięcie tej groźby jest wieczna władza PiS. Te rozważania szczególnie dedykuję sędziom SN, którzy do 25 stycznia muszą rozstrzygnąć, czy fakt, że PiS startował jako komitet, a był koalicją miał wpływ na wynik wyborów, czy też nie. Czytaj więcej
