
Wiele emocji wzbudził ten punkt na wczorajszym posiedzeniu białostockiej Rady Miasta. Wynik? 8 radnych za, 17 przeciwko. To oznacza, że nie będzie w Białymstoku ulicy Władysława Bartoszewskiego.
Z inicjatywą, aby jedną z ulic w mieście nazwać imieniem byłego szefa polskiej dyplomacji, wystąpili podlascy działacze Nowoczesnej. To oni zorganizowali zbiórkę podpisów i zgłosili projekt w Radzie Miasta. Początkowo Bartoszewski miał być patronem jednej z niedużych ulic w centrum Białegostoku, blisko Pałacu Branickich. Jednak przed miesiącem radni nadali jej imię Zbigniewa Simoniuka, działacza opozycji antykomunistycznej w czasach PRL. Inicjatorzy uznali więc, że ulica Bartoszewskiego mogłaby być przedłużeniem istniejącej już ulicy Jacka Kuronia na jednym z osiedli. Ale się nie udało.
Decyzja zapadła po burzliwej dyskusji, w której radni PiS i jeden radny niezależny (były prezes lokalnej Młodzieży Wszechpolskiej) argumentowali, że Władysław Bartoszewski to żaden autorytet.
Dariusz Wasilewski
radny Białegostoku, niezależny, były prezes białostockiej Młodzieży Wszechpolskiej
Marek Chojnowski
radny Białegostoku, PiS
Władysław Bartoszewski zmarł dwa lata temu w wieku 93 lat. Jego życiorysem można obdzielić dziesiątki osób: żołnierz Armii Krajowej, więzień Auschwitz, działacz Żegoty, opozycjonista w okresie PRL i zasłużony dyplomata. W ostatnich latach życia zaangażował się w politykę przy PO i nie szczędził krytyki PiS. Za co obrywało mu się od polityków z partii Jarosława Kaczyńskiego i za życia, i po śmierci.
źródło: bialystok.wyborcza.pl
