Zdaniem Janusza Sibory spotkanie Trumpa z Kaczyńskim nie odbędzie się, bo nie leży w amerykańskim interesie.
Zdaniem Janusza Sibory spotkanie Trumpa z Kaczyńskim nie odbędzie się, bo nie leży w amerykańskim interesie. Fot. Twitter Matthew Tyrmanda / 123rf

Gdy media wciąż jeszcze spekulują, czy jednak dojdzie do spotkania Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Trumpa podczas wizyty prezydenta USA w Warszawie, Janusz Sibora, specjalista i badacz dziejów dyplomacji i protokołu dyplomatycznego wyjaśnia naTemat, dlaczego jego zdaniem do takiego spotkania nie dojdzie. Sprawa jest prosta, dla Trumpa taka rozmowa jest po prostu ze wszech miar niewygodna.

REKLAMA
Podczas lipcowej wizyty w Polsce prezydent Trump nie spotka się ani z premier Szydło, ani z prezesem Kaczyńskim. Dla wielu to zaskakująca informacja. Raz, że to przecież Beata Szydło stoi na czele rządu. Dwa, że wszystkim steruje prezes Kaczyńskim i to on do tej pory często spotykał się dodatkowo z przywódcami innych państw.
– Amerykanie potraktują nas przedmiotowo, wykorzystają, zresztą nie pierwszy raz – twierdzi Janusz Sibora w rozmowie z naTemat. Ekspert ds. protokołu dyplomatycznego zwraca uwagę na to, że wizyta w Warszawie ma jeden cel. – Chodzi o to, żeby odbudować pozycję Trumpa po klęsce, jaką było spotkanie z kanclerz Angelą Merkel i po słowach Emmanuela Macron, który zachęcał Amerykanów do szukania nowej ojczyzny nad Sekwaną – przekonuje Sibora. To były gigantyczne straty wizerunkowe amerykańskiego prezydenta, które teraz na polskiej ziemi będzie próbował w jakiś sposób zdyskontować tamten blamaż.

Donald Trump przylatuje do Warszawy na zaproszenie prezydentów Polski i Chorwacji.  – To Andrzej Duda i Kolinda Grabar-Kitarović będą gospodarzami. To oni będą witać prezydenta Trumpa i co ważniejsze, to do nich przyleci na rozmowy prezydent USA – twierdzi Sibora. Nasz rozmówca wskazuje, że w tej formule spotkania nie ma miejsca na rozmowę Trumpa z liderem rządzącej partii Jarosławem Kaczyńskim.
Rządzą interesy. Amerykańskie
– Takie spotkanie musiałoby się odbyć gdzieś na neutralnym gruncie. Na pewno nie w siedzibie partii, to niedopuszczalne, raczej nie w hotelu. Amerykanie są niebywale czuli na takie niuanse. Do spotkania mogłoby dojść na przykład na terenie Sejmu – mówi Janusz Sibora. Zdaniem specjalisty od protokołu dyplomatycznego, gdyby Amerykanom zależało na spotkaniu, znalezienie odpowiedniej formuły byłoby proste. – Ktoś w Departamencie Stanu uznał, że rozmowa z Kaczyńskim będzie dla Trumpa niewygodna i w związku z tym nie odbędzie się – tłumaczy nasz rozmówca.
Zdaniem Sibory, byłoby to zupełnie niepotrzebne wynoszenie lidera partii rządzącej. – Proszę zauważyć, że on nie spotyka się nawet z premier Szydło – podkreśla nasz rozmówca. – Rozmowa z Kaczyńskim, formalnie szeregowym posłem Prawa i Sprawiedliwości, mogłaby się odbyć wyłącznie wówczas, gdyby Amerykanie uznali, że spotkanie z Kaczyńskim z jakiegoś powodu jest konieczne, ale widocznie uznali, że swoje cele osiągną bez rozmowy Trump-Kaczyński.
Prezydent USA przylatuje do Warszawy późnym wieczorem 5 lipca. W czasie wizyty wygłosi przemówienie na pl. Krasińskich, którego treść – jak podkreśla Sibora – możnaby z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć już dziś. – Na stronie Departamentu Stanu można przeczytać ogóle założenia. Ameryka będzie dalej walczyć o wspólne wartości i ideały ramię w ramię z państwami Europy Zachodniej. To będą słowa, których zabrakło podczas poprzednich wystąpień Trumpa – dodaje specjalista do spraw protokołu dyplomatycznego. Gdy Angela Merkel po spotkaniu z prezydentem USA zapowiedziała nowy rozdział stosunków z USA, ktoś za oceanem zrozumiał, że dotychczasowa polityka prezydenta zwyczajnie nie opłaca się Amerykanom.
– Tu chodzi o interesy. Europa buduje swoje systemy bezpieczeństwa, Ameryka ma własne. A my możemy albo kupować na Zachodzie, albo za oceanem. Prezydent Trump będzie wychwalał państwa Europy Środkowej, podkreślał ich siłę i wartości płynące z układu Trójmorza – zapowiada Sibora. Wszystko po to, żebyśmy pozostali nawet nie tyle w strefie wypływów amerykańskiej polityki, co w strefie zbytu dla amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego. Wskazuje na to lista polskich ministrów, którzy będą podczas spotkania towarzyszyć Andrzejowi Dudzie: Macierewicz (MON), Waszczykowski (MSZ) czy Mateusz Morawiecki (finanse). Zabraknie premier Szydło i Jarosława Kaczyńskiego.
"Obawiam się tego przemówienia"
Przygotowanie takiej wizyty i listy spotkań to długi proces. Doradcy prezydenta, w tym przypadku specjaliści od Polski i spraw Europy Środkowej, piszą raporty, w których sugerują z kim trzeba się spotkać, z kim nie wolno. – Są nawet takie sugestie, czy rozmowa ma przebiegać w serdecznej atmosferze czy powinna być raczej oziębła – tłumaczy Janusz Sibora. Wszystkie raporty "idą wyżej”, niektóre trafiają później do Departamentu Stanu. – Świetnie to można prześledzić na podstawie przecieków na Wikileaks, tam trafiło wiele podobnych ekspertyz i raportów – mówi nasz rozmówca. Dzięki mrówczej pracy wielu ludzi sztab prezydenta ma ułatwione zadanie.
– Trochę się obawiam natomiast tego, co on powie podczas oficjalnego przemówienia. Można się spodziewać, że będą to mocne słowa uderzające w Rosję. On przyleci i odleci, nasi politycy to podchwycą i jeszcze bardziej pogorszymy nasze stosunki z Rosją – przyznaje Sibora. Nie bez powodu Ławrow właśnie pojechał do Kaliningradu. W języku dyplomacji to oznacza "wciąż tu jesteśmy, uważajcie” – mówi Sibora.