Niewygodny temat sprawił, że Czarnecki zajął się herbatką.
Niewygodny temat sprawił, że Czarnecki zajął się herbatką. Fot. Radio ZET

Poranna rozmowa w studiu Radia ZET już się kończyła. Zakończyła się część dyskusji na antenie, przeniesiono ją do internetu. Wtedy zwyczajowo Konrad Piasecki zadaje swoim gościom pytania od internautów. Nie inaczej było i tym razem, a Ryszard Czarnecki został zapytany o najsłynniejszą w Polsce "córkę leśniczego". Od odpowiedzi udało mu się wymigać. Bardzo dyplomatycznie.

REKLAMA
– Czy zdarza się panu przekazywać przewodniczącemu, ministrom dokumenty od różnych córek i synów niekoniecznie leśników – zapytał Czarneckiego dziennikarz. Wtedy wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego stwierdził, że nie, a jedynie przekazuje "dobre rady".
Piasecki jednak nie dał za wygraną. – Przedziwna ta historia i też sposób jej załatwienia przez ministra Szyszkę – zauważył. Wtedy Czarnecki zaczął uciekać od tematu. Ale zamiast irytować się w stylu Błaszczaka, który niedawno w tym samym studiu postanowił wcielić się w prowadzącego i jednocześnie obrazić słuchaczy, postawił na humor.
– Pozwoli pan, że łyczka herbaty po angielsku, czyli bawarki, wezmę – stwierdził Czarnecki. Kiedy pytanie powtórzono, podkreślił, że jest "bardzo spragniony". Widać było jednak jego zażenowanie tym, że w ogóle doszło do sytuacji, w której musi odpowiadać na takie pytania. Rozbawiony Piasecki odpuścił i poszedł dalej.
logo
Przypomina się pewien słynny mem... Fot. Repostuj.pl
Czarneckiemu udało się więc wyjść z sytuacji niemal z klasą. Wątpliwe, że minister Szyszko wpadłby na takie samo rozwiązanie. Jemu przecież "córka leśniczego" kojarzy się z Inką, a jak doskonale pamiętamy, kamera Polsatu w ogóle nie przeszkadzała w załatwianiu prywaty.
I nawet jeśli Czarnecki był nawet w Radiu ZET zabawny, pamiętajmy, że sprawa dowodzi zepsucia na szczytach władzy. Gdyby było inaczej, nikt nie ukrywałby do dzisiaj zawartości koperty.