
Przyznanie się do wprowadzenia opinii publicznej w błąd – to u polityków zachowanie mało powszechne. Tymczasem Piotr Liroy-Marzec zaznaczył, że mówił nieprawdę i przeprasza za to wyborców. Przy okazji naraża się paru politykom w Sejmie.
"Muszę przeprosić wyborców za to, że wcześniej twierdziłem, że nie było konfliktu w Kukiz'15, bo on był. Trwał wiele miesięcy" – mówi Liroy w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Tłumaczy jednak, że konflikt dotyczył przede wszystkim jego współpracowników. Wprawdzie Piotr Liroy-Marzec (od miesiąca poseł niezależny) stwierdza, że "nie ma zwyczaju mówić źle o swoich byłych", to swojemu byłemu przełożonemu w ugrupowaniu Kukiz'15 nie szczędzi cierpkich słów.
Piotr Liroy-Marzec
poseł niezależny
Zresztą w tym wywiadzie dostało się nie tylko samemu liderowi. Liroy pogroził także drugiej ważnej postaci w ugrupowaniu: wicemarszałkowi Stanisławowi Tyszce, mówiąc, że "udzie sami wkrótce się dowiedzą, kim jest".
Piotr Liroy-Marzec
poseł niezależny
Liroy podsumowuje, że jego zdaniem demokracja i za Tuska, i za Kaczyńskiego ma się równie źle. Zapowiada przy tym, że jako poseł niezależny nie złoży broni i będzie walczył choćby przywrócenie 50 proc. kosztów uzyskania przychodu, jakie twórcom odebrała koalicja PO-PSL. W pojedynkę nie będzie to łatwe, ale w ostatnich miesiącach raper udowadnia, że determinacji mu nie brakuje.
źródło: rp.pl
