Wicepremier Gowin twierdzi,  że stał się ofiarą astroturfingu
Wicepremier Gowin twierdzi, że stał się ofiarą astroturfingu Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Akcja nacisku na mnie była koordynowana przez specjalistów. Użyto zmasowanego hejtu – to nie są słowa szefa MON Antoniego Macierewicza, ale wicepremiera i ministra nauki Jarosława Gowina. Wygląda na to, że spiskowe myślenie w PiS niebezpiecznie rozprzestrzenia się także na koalicjantów.

REKLAMA
W wywiadzie dla "Polski The Times” Jarosław Gowin pokazuje nie tylko, jak wielkie ma polityczne ego, ale ulega także paranoicznemu myśleniu rodem z szeregów najtwardszego elektoratu PiS.
– Wiem, że za głosowanie za ustawą o Sądzie Najwyższym zapłaciłem wysoką cenę. Ale w polityce trzeba umieć się bić - mówi Jarosław Gowin. – Reforma wymiaru sprawiedliwości to najważniejszy element programu PiS. Gdybym wraz z moimi posłami zagłosował przeciw lub się wstrzymał, w oczywisty sposób oznaczałoby to rozpad koalicji rządowej i szybkie przedterminowe wybory. A więc chaos, kryzys państwa i duże prawdopodobieństwo utraty władzy przez prawicę - przekonuje lider Polski Razem.
Dalej przedstawia się jako wyznawca teorii astroturfingu i kreuje się na ofiarę spisku agencji marketingowych. – (…) Jestem człowiekiem odpornym psychicznie, potrafiłem się odciąć od tego zgiełku. Widziałem zresztą jak na dłoni, że akcja nacisku na mnie jest w pewnej części spontaniczna, uczestniczą w niej setki osób szczerze zatroskanych o stan państwa, ale w ogromnej mierze jest to akcja koordynowana przez specjalistyczne firmy – opowiada o kulisach głosowania w Sejmie ustaw sądowych.
Na pytanie, czy padł ofiarą astroturfingu, Gowin daje do zrozumienia, że tak właśnie było. – Moi współpracownicy dokładnie to przeanalizowali. Była to klasyczna akcja prowadzona przez firmy komercyjne specjalizujące się w promocji w mediach społecznościowych jakiegoś produktu. Tymi samymi metodami łatwo posłużyć się do zmasowanego hejtu – opowiada m.in w wywiadzie.
źródło: Polskatimes.pl