
Gdy w połowie sierpnia portal OKO.press opublikował wyniki sondażu, iż tylko 13 proc. badanych widzi Grzegorza Schetynę na stanowisku szefa PO, ten wzywa do siebie Borysa Budkę. Dlaczego? Bo Budka w tym sondażu przegania lidera o dwie długości. Na niego wskazało 28 proc. badanych, z kolei na Rafała Trzaskowskiego – 25 proc.
Według ustaleń "Newsweeka", kilka dni po publikacji wyników sondażu 54-letni Schetyna wzywa do siebie Budkę i oczekuje od niego deklaracji lojalności. Na skórzanych kanapach w jego gabinecie przy ul. Wiejskiej siedzą jeszcze szef gabinetu Piotr Borys i Mariusz Witczak, partyjny skarbnik. To zaufani ludzie przewodniczącego.
– Jak tam, męczą cię media po tym sondażu? – zagaduje Budkę Schetyna.
– Jasne – odpowiada 39-latek.
– To pamiętaj, tłumacz wszystkim, że musimy być jednym teamem. Będą chcieli nas skłócić, ciebie i mnie. Musisz to wytrzymać, bo takie działania mogą rozbić PO – przestrzega przewodniczący. Budka przytakuje. Czytaj więcej
