Prezes PiS Jarosław Kaczyński pojawia się w ćwiczeniu dla gimnazjalistów, podręcznik "Bliżej Świata".
Prezes PiS Jarosław Kaczyński pojawia się w ćwiczeniu dla gimnazjalistów, podręcznik "Bliżej Świata". Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Mamy już wiersz "Do Jarosława Kaczyńskiego", o którym było głośno kilka miesięcy temu, gdy okazało się, że wraz z twórczością Marka Rymkiewicza utwór może trafić na listę lektur szkolnych. Czy tak się stanie, dowiemy się pewnie za rok. Ale okazuje się, że prezes PiS w podręczniku już jest. Jako przykład lidera w ćwiczeniu z wiedzy o społeczeństwie dla gimnazjalistów. Co ciekawe, w książce, według której prezydentem wcale nie jest Andrzej Duda, a PiS nie jest najważniejszą partią w kraju. Dla "dobrej zmiany" raczej niewygodnej.

REKLAMA
Lekcje wiedzy o społeczeństwie od pewnego czasu wzbudzają duże emocje. Przypomnijmy tylko jedną z nich, głośną w ostatnim czasie, gdy nauczyciel WOS włożył koszulkę z napisem "Konstytucja" i pokazał w sieci, czego i jak zamierza nauczać w swojej szkole.
Od początku – w związku z szalejącą rewolucją w edukacji i zmianą podstaw programowych – również wielu rodziców miało obawy o indoktrynację właśnie na lekcjach WOS. Nikt chyba jednak nie przewidział tak kuriozalnej sytuacji, która – po szumnych deklaracjach, jak świetnie reforma edukacji jest przygotowana – może zakrawać na kpinę, zabrzmieć niczym paradoks, czy zwyczajnie wywołać śmiech.
Bo z jednej strony pokazuje, z jakim lekceważeniem potraktowano ostatnich gimnazjalistów i jak ktoś kompletnie odpuścił ich edukację, przynajmniej na tym polu. A z drugiej, aż dziw bierze, że PiS zaakceptował podręcznik, który robi nastolatkom wodę z mózgu, choć z zupełnie innego powodu niż można by podejrzewać.
Gowin ciągle w PO
Podręcznik do wiedzy o społeczeństwie dla gimnazjum pt. "Bliżej świata" wydawnictwa Nowej Ery i PWN. Drugie wydanie z 2016 roku, które trafiło do niejednej szkoły jako świeży podręcznik niemal prosto z drukarni, grubo po 1 września. Czas zatrzymał się tu mniej więcej na Bronisławie Komorowskim. To niepojęte, że prawie 2,5 roku po wyborach prezydenckich nikt nie wpadł na pomysł, by odnotować, że jest inaczej. "W 2005 roku prezydentem został Lech Kaczyński. Od 2010 roku prezydentem jest Bronisław Komorowski" – czytamy. Tak, jak tysiące uczniów resztek gimnazjów, którzy widzą zdjęcia wszystkich prezydentów, ale nie ma wśród nich Andrzeja Dudy.
logo
Strona z podręcznika do WOS "Bliżej Świata", rok szkolny 2017/18. Fot. naTemat
Co więcej, według podręcznika, najważniejszą partią polityczną w Polsce jest Platforma Obywatelska, której przewodniczy Donald Tusk, a jednym z głównych polityków jest Jarosław Gowin. Na drugim miejscu jest PiS, a potem SLD. Wśród innych partii wymieniono Samoobronę, Unię Pracy, Partię Emerytów i Rencistów, które dla dorosłego to relikty przeszłości, a co mówić o młodych?
Jest jeszcze "Wyborcza" jako najbardziej wiarygodna gazeta, Wałęsa i Tusk, którzy z polityków najbardziej sławią Polskę i wiele innych przykładów. Ot, Polska przed 2015 rokiem.
logo
fot. naTemat.pl
Żadnej aktualizacji
Podręcznik został dopuszczony do użytku szkolnego w 2009 roku i teoretycznie można założyć, że od tamtego czasu zmiany mogły być niewielkie. Być może postanowiono, że więcej zmian nie trzeba, bo po co, skoro i tak – wraz z likwidacją gimnazjów – niedługo pójdzie na przemiał.
Najwyraźniej jednak wychodząc z założenia, że dzisiejsza młodzież powinna wiedzieć, ile przed 2008 rokiem wynosiło bezrobocie, jaka była stopa ubóstwa, a jakie minimum egzystencji. Albo jakie w 2000 roku były najbardziej szanowane zawody w naszym kraju – tu ciekawostka, wtedy na pierwszym miejscu był lekarz, teraz strażak. No i liczba ludności – podanie, ile wynosiła w 2008 roku oraz jaka jest prognoza na 2010 rok to już w 2017 roku naprawdę kuriozum. Ostatnich lat tu nie znajdziemy. Wyparowały zupełnie. Nie ma żadnej aktualizacji ((tu pisaliśmy niedawno o podręczniku do geografii dla kl. VII, który jest nafaszerowany najnowszymi danymi, więc w pośpiechu szykowania reformy było to możliwe).
Ale jest ważna rzecz. Prezydent Duda może czuć się niezauważony, ale Jarosław Kaczyński już nie. On w tym samym podręczniku figuruje jako przykład lidera. W jednym z ćwiczeń, w którym uczniowie muszą przypisać osoby do opisów, a potem wszystkie przykłady przeanalizować i podać znaczenia, w jakich mogłoby zostać użyte słowo "lider".
Razem z Sarkozym
Prezes PiS jest tu jedynym przykładem politycznym z Polski. Drugim jest prezydent Francji. Ale nie żaden Emmanuel Macron, ani nawet jego poprzednik, socjalista Francois Hollande. To Nicolas Sarkozy, który prezydentem Francji przestał być w 2012 roku.
logo
Strona z podręcznika do WOS "Bliżej Świata", rok szkolny 2017/18. Fot. naTemat
Przykład Sarkozy'ego pokazuje, że podręcznik faktycznie musiał powstać dawno, choć obecny rząd na pewno byłby z takiego zestawienia zadowolony. Były prezydent Francji był jednym z nielicznych na Zachodzie, którzy chwalili "dobrą zmianę".
Nicolas Sarkozy

"Obserwowałem, jak bracia Kaczyński byli u władzy. Przestrzegali reguł europejskich, a kiedy zostali pokonani w wyborach, odeszli. Po 50 latach komunistycznej dyktatury te kraje są dobrze funkcjonującymi demokracjami". Czytaj więcej

"Mam przesłanie dla braci i sióstr z Polski"
Gorzej z Bono, który ostatnio jest raczej niewygodny dla PiS. On też ma być przykładem lidera dla gimnazjalistów. Tu trudno podejrzewać autorów reformy o celowe umieszczenie jego nazwiska obok Jarosława Kaczyńskiego.
"Mam przesłanie miłości i wolności dla naszych braci i sióstr w Polsce, którym zabiera się ich wolność! Jesteśmy z wami" – wykrzyczał w lipcu podczas koncertu U2 w Amsterdamie. Już w 2016 roku Bono mówił w amerykańskim Senacie o egzystencjalnym zagrożeniu dla Europy, którego nie było od lat 40. – Widzimy jak Polska i Węgry przesuwają się na prawo, w kierunku pewnego hipernacjonalizmu – powiedział.
Paradoksalnie podręcznik może mieć zatem zupełnie inną wartość w krzewieniu wiedzy o Polsce i świecie niż ta, którą forsuje rząd PiS. Byle tylko 13-15-latki wiedziały, jak do tego podejść. Choć zlikwidowano im szkoły, to wciąż uczą się choćby tego, że gimnazja nadal w Polsce istnieją, a nauka w nich trwa trzy lata...