
Mamy już wiersz "Do Jarosława Kaczyńskiego", o którym było głośno kilka miesięcy temu, gdy okazało się, że wraz z twórczością Marka Rymkiewicza utwór może trafić na listę lektur szkolnych. Czy tak się stanie, dowiemy się pewnie za rok. Ale okazuje się, że prezes PiS w podręczniku już jest. Jako przykład lidera w ćwiczeniu z wiedzy o społeczeństwie dla gimnazjalistów. Co ciekawe, w książce, według której prezydentem wcale nie jest Andrzej Duda, a PiS nie jest najważniejszą partią w kraju. Dla "dobrej zmiany" raczej niewygodnej.
Podręcznik do wiedzy o społeczeństwie dla gimnazjum pt. "Bliżej świata" wydawnictwa Nowej Ery i PWN. Drugie wydanie z 2016 roku, które trafiło do niejednej szkoły jako świeży podręcznik niemal prosto z drukarni, grubo po 1 września. Czas zatrzymał się tu mniej więcej na Bronisławie Komorowskim. To niepojęte, że prawie 2,5 roku po wyborach prezydenckich nikt nie wpadł na pomysł, by odnotować, że jest inaczej. "W 2005 roku prezydentem został Lech Kaczyński. Od 2010 roku prezydentem jest Bronisław Komorowski" – czytamy. Tak, jak tysiące uczniów resztek gimnazjów, którzy widzą zdjęcia wszystkich prezydentów, ale nie ma wśród nich Andrzeja Dudy.
Podręcznik został dopuszczony do użytku szkolnego w 2009 roku i teoretycznie można założyć, że od tamtego czasu zmiany mogły być niewielkie. Być może postanowiono, że więcej zmian nie trzeba, bo po co, skoro i tak – wraz z likwidacją gimnazjów – niedługo pójdzie na przemiał.
Prezes PiS jest tu jedynym przykładem politycznym z Polski. Drugim jest prezydent Francji. Ale nie żaden Emmanuel Macron, ani nawet jego poprzednik, socjalista Francois Hollande. To Nicolas Sarkozy, który prezydentem Francji przestał być w 2012 roku.
"Obserwowałem, jak bracia Kaczyński byli u władzy. Przestrzegali reguł europejskich, a kiedy zostali pokonani w wyborach, odeszli. Po 50 latach komunistycznej dyktatury te kraje są dobrze funkcjonującymi demokracjami". Czytaj więcej
Gorzej z Bono, który ostatnio jest raczej niewygodny dla PiS. On też ma być przykładem lidera dla gimnazjalistów. Tu trudno podejrzewać autorów reformy o celowe umieszczenie jego nazwiska obok Jarosława Kaczyńskiego.
