
Dziś w sieci o Filipie Chajzerze można przeczytać skrajnie różne opinie: bohater-antybohater, cudotwórca-homofob. Część internautów rozpływa się nad prezenterem, który zorganizował 12-letniej Oliwce imprezę urodzinową. Pojawiają się jednak głosy, że jest "hipokrytą dekady", a to za sprawą kilku internetowych postów, za które zresztą zdążył już przeprosić. – Zbiórka na powstańców, historia 12-letniej Oliwii, mycie okien – to tylko niektóre spontaniczne akcje. On jest w tym jest mistrzem, potrafi ludzi nakręcić. To jest bezcenne – komentuje dziennikarka Karolina Korwin-Piortowska.
"Zryczałam się bóbr. Ludzie kochajmy się!" – zaapelowała na Twitterze Elżbieta. Zrobiła to tuż po obejrzeniu materiału o ostatniej akcji Filipa Chajzera. Na urodziny 12-letniej Oliwii przybyły tłumy. Bo – jak poinformował prezenter "Dzień dobry TVN"– wcześniej na przyjęcie dziewczynki z Zespołem Aspergera przyszła tylko jedna koleżanka. A specjalnie na tę okazję wynajęto salę zabaw, która nie zapełniła się dziećmi. W oczach matki łzy, dziewczynka – smutna. "Sto lat" odśpiewali jej pracownicy z obsługi. I wtedy do akcji, niczym superbohater, wkroczył dziennikarz TVN, który słynie z "czynienia dobra".
"Jeden dobry uczynek w tygodniu"
"Ma złote serce"; "ogromne poczucie humoru"; "drugi Jurek Owsiak" – punktują internauci. Faktycznie, lista osób, którym Filip Chajzer pomógł jest naprawdę bardzo długa. Odnotujmy choćby kilka przypadków: zebrał pieniądze na pomoc weteranom wojennym, przekazał swoją wygraną w Lotto na schronisko dla zwierząt w Dąbrówce (dorzucając dużo więcej, wygrał 50 zł, przekazał tysiąc). Gdy jedna z fanek na jego profilu napisała, że pieniądze wygrane w lotka przeznaczyłaby na elektryczny wózek dla ojca, na interwencję prezentera nie trzeba było długo czekać. Kilka dni później na jego profilu opublikowano zdjęcie. A na nim: Chajzer w towarzystwie fanki i jej taty, który siedzi już na nowym wózku. "Słuchajcie, udało się!" – napisał podekscytowany. "Udało mi się skontaktować ze wspaniałymi ludźmi z firmy, którą sprzedaje taki sprzęt i Ci wspaniali ludzie zgodnie z obietnicą dzisiaj przekazali wymarzony wózek." – rozwinął. "Pamiętajcie, chociaż jeden dobry uczynek tygodniowo. I będzie w tym kraju dobrze" – nawoływał na Facebooku. I bez wątpienia on do tej zasady się stosuje.
Rysa
Obok wielu fanów murem stojących za Chajzerem, ma on także internetowych wrogów, którzy regularnie uprzykrzają mu w sieci życie. Wypisują, że jest "słupem reklamowym" i zmienia się, gdy gasną światła kamer.
Filipa Chajzera znałem tylko z telewizji i internetu, jako pozytywnego gościa, który robi zabawne, ale jednocześnie potrzebne materiały. Trochę pokazuje Polskę w krzywym zwierciadle. Wiem, że wizerunek z telewizji a rzeczywistość to dwie różne rzeczy, ale byłem zaskoczony, gdy mieliśmy okazję być w jednej grupie podczas jednego z kilkudniowych spotkań prasowych. Mi osobiście niczym nie podpadł, ale mając jego obraz "z telewizji", teraz przebijała z niego zaskakująca arogancja. Robił wokół siebie dużo hałasu i roztaczał średnio przyjemną otoczkę „Co to nie ja, ja ten z TVN-u”: w domyśle „mogę więcej, ale nic nie muszę”. Podziwiam to, co robi i szczerze mu kibicuję, bo takich ludzi brakuje, ale był to dla mnie rozjazd pomiędzy wizerunkiem utrwalonym w mediach a rzeczywistością.
Vogule Poland to jest portal satyryczny. Jest różnica ze śmiania się z czyjegoś durnego zachowania, a podsycaniem homofobii i nawoływaniem do agresji – nie tylko słownej, ale i fizycznej. Od kiedy śmianie się z tego, że ktoś jest gejem, czy podjudzanie do agresji jest krytyką? Czytaj więcej
"Na zgodę"
Filip Chajzer nie chce komentować wymiany zdań z autorami Vogule Poland. Chwilę później na Facebooku zamieszcza zdjęcie ze złożonymi rękoma. "Czasami głowa musi naprawić błędy, które popełnia serce" – pisze. I przeprasza wszystkich, którzy jego wypowiedziami mogli poczuć się dotknięci". "Przepraszam Was za język, za porównania i za złe emocje. Wiecie, że moje kanały socjal media zawsze staram się wykorzystać najlepiej jak umiem, żeby sprawiać radość tym, którym jej brakuje. Niestety jesteśmy ludźmi i czasami popełniamy błędy – nobody's perfect" – rzuca na koniec. Chilewicz przeprosiny przyjął, Chajzera pochwalił, a sprawa prawdopodobnie skończy się na wspólnym piwie ("na zgodę").
Vogule Poland jest portalem satyrycznym, który dowala celebrytom, czasem nawet bardziej niż inne plotkarskie media. Czasami rozgrywają tam swoje prywatne interesy, sympatie i antypatie. Rozumiem złość Chilewicza, który o sobie przeczytał to, co przeczytał.
