Fajny koniec niefajnej historii? Filip Chajzer przyznał się do błędu.
Fajny koniec niefajnej historii? Filip Chajzer przyznał się do błędu. Facebook Filipa Chajzera

Dziś w sieci o Filipie Chajzerze można przeczytać skrajnie różne opinie: bohater-antybohater, cudotwórca-homofob. Część internautów rozpływa się nad prezenterem, który zorganizował 12-letniej Oliwce imprezę urodzinową. Pojawiają się jednak głosy, że jest "hipokrytą dekady", a to za sprawą kilku internetowych postów, za które zresztą zdążył już przeprosić. – Zbiórka na powstańców, historia 12-letniej Oliwii, mycie okien – to tylko niektóre spontaniczne akcje. On jest w tym jest mistrzem, potrafi ludzi nakręcić. To jest bezcenne – komentuje dziennikarka Karolina Korwin-Piortowska.

REKLAMA
Superbohater
"Zryczałam się bóbr. Ludzie kochajmy się!" – zaapelowała na Twitterze Elżbieta. Zrobiła to tuż po obejrzeniu materiału o ostatniej akcji Filipa Chajzera. Na urodziny 12-letniej Oliwii przybyły tłumy. Bo – jak poinformował prezenter "Dzień dobry TVN"– wcześniej na przyjęcie dziewczynki z Zespołem Aspergera przyszła tylko jedna koleżanka. A specjalnie na tę okazję wynajęto salę zabaw, która nie zapełniła się dziećmi. W oczach matki łzy, dziewczynka – smutna. "Sto lat" odśpiewali jej pracownicy z obsługi. I wtedy do akcji, niczym superbohater, wkroczył dziennikarz TVN, który słynie z "czynienia dobra".
logo
Filip Chazjer z mamą Oliwii i solenizantką. Fot. screen/facebook.com/ChajzerFilip
Nie pierwszy raz Chajzer wziął sprawy w swoje ręce. Błyskawicznie zorganizował przyjęcie urodzinowe. Na wydarzenie zjechało tyle osób, że jedna z najdłuższych ulic Warszawy się zakorkowała. Życzenia i prezenty dla Oliwii wysyłali ludzie z Polski i całego świata. Internauci bili Chajzerowi wirtualne brawa i zastanawiali się, jak można prezentera nie lubić. A gdy tylko pojawiały się głosy, że działania Chajzera są tylko formą autopromocji, jego fani natychmiast stawiają pytanie: "ile takich rzeczy zrobił Pereira, Ziemkiewicz, Wildstein?".

"Jeden dobry uczynek w tygodniu"

"Ma złote serce"; "ogromne poczucie humoru"; "drugi Jurek Owsiak" – punktują internauci. Faktycznie, lista osób, którym Filip Chajzer pomógł jest naprawdę bardzo długa. Odnotujmy choćby kilka przypadków: zebrał pieniądze na pomoc weteranom wojennym, przekazał swoją wygraną w Lotto na schronisko dla zwierząt w Dąbrówce (dorzucając dużo więcej, wygrał 50 zł, przekazał tysiąc). Gdy jedna z fanek na jego profilu napisała, że pieniądze wygrane w lotka przeznaczyłaby na elektryczny wózek dla ojca, na interwencję prezentera nie trzeba było długo czekać. Kilka dni później na jego profilu opublikowano zdjęcie. A na nim: Chajzer w towarzystwie fanki i jej taty, który siedzi już na nowym wózku. "Słuchajcie, udało się!" – napisał podekscytowany. "Udało mi się skontaktować ze wspaniałymi ludźmi z firmy, którą sprzedaje taki sprzęt i Ci wspaniali ludzie zgodnie z obietnicą dzisiaj przekazali wymarzony wózek." – rozwinął. "Pamiętajcie, chociaż jeden dobry uczynek tygodniowo. I będzie w tym kraju dobrze" – nawoływał na Facebooku. I bez wątpienia on do tej zasady się stosuje.
logo
Konferencja prasowa z okazji Festiwalu Woodstock. Od lewej : Jurek Owsiak , Filip Chajzer i Maciej Orłoś. Jedrzej Nowicki / Agencja Gazeta
Bo Filip Chajzer, zwłaszcza w ostatnich latach, bardzo angażuje się w działalność charytatywną. Wykorzystuje do tego media społecznościowe, zwykle Facebooka (ma ponad 800 tys. fanów). Trzeba przyznać, że należycie o nich dba – odpisuje na prawie wszystkie komentarze. "Filip, nie myślałeś może, żeby iść na prezydenta?" – pyta jedna z kobiet.
logo
Fot. Screen z Facebooka
Inna jej odpowiada: "Filip Chajzer jest już prezydentem polskich serc". Ewelina stwierdza: "Dla mnie jesteś najbardziej pozytywnie pier*** facetem, jakiego znam". W odpowiedzi może przeczytać komentarz Chajzera: "Są ludzie, którzy widzą to zupełnie inaczej". Dyskusja trwa nadal: "hejtery? nie zwracajmy na nich uwagi!" – pisze ktoś.

Rysa

Obok wielu fanów murem stojących za Chajzerem, ma on także internetowych wrogów, którzy regularnie uprzykrzają mu w sieci życie. Wypisują, że jest "słupem reklamowym" i zmienia się, gdy gasną światła kamer.
dziennikarz
wypowiedź anonimowa

Filipa Chajzera znałem tylko z telewizji i internetu, jako pozytywnego gościa, który robi zabawne, ale jednocześnie potrzebne materiały. Trochę pokazuje Polskę w krzywym zwierciadle. Wiem, że wizerunek z telewizji a rzeczywistość to dwie różne rzeczy, ale byłem zaskoczony, gdy mieliśmy okazję być w jednej grupie podczas jednego z kilkudniowych spotkań prasowych. Mi osobiście niczym nie podpadł, ale mając jego obraz "z telewizji", teraz przebijała z niego zaskakująca arogancja. Robił wokół siebie dużo hałasu i roztaczał średnio przyjemną otoczkę „Co to nie ja, ja ten z TVN-u”: w domyśle „mogę więcej, ale nic nie muszę”. Podziwiam to, co robi i szczerze mu kibicuję, bo takich ludzi brakuje, ale był to dla mnie rozjazd pomiędzy wizerunkiem utrwalonym w mediach a rzeczywistością.

Kilka miesięcy temu ktoś opublikował mema kpiącego ze śmierci syna Filipa – Maksymiliana. Ciężko się dziwić, że prezenterowi puściły nerwy i nie szczędził emocjonalnego słownictwa. Ujawnił wówczas dane mężczyzny. I zaczęło się. Jedni wspierali dziennikarza, inni go za to potępiali i oceniali to jako "nawoływanie do publicznego linczu". Wówczas Chajzer w rozmowie z naTemat opowiadał o tej sytuacji.
logo
Fot. Screen
Niedawno emocje internautów rozpaliła inna sytuacja. W telegraficznym skrócie: Filip Chajzer został ojcem i na Facebooku "pozdrawiał matki karmiące". Jedna z nich odwzajemniła te pozdrowienia. Ale Chajzer odpowiedział jej: "a Was już nie pozdrawiam to zbyt podnieca redaktorki z Pies.pl czy inny Pies i koń".
– Bartek (Bartosz Pańczyk, dziennikarz "Faktu"– red.) zrobił z tego screena i wrzucił go na Vogule Poland (satyryczny portal – red.), co nie spodobało się panu Filipowi – mówi nam Patryk Chilewicz, współautor Vogule Poland. – Zresztą, pan Filip miał bardzo ciężki weekend, bo urodziło mu się dziecko i w komentarzach pisał, że jest w cugu alkoholowym, zamieszczał wpisy w środku nocy, pisał strasznie hejterskie i agresywne komentarze – rozwija Chilewicz. Bartosz Pańczyk, dziennikarz "Faktu", nazwał prezentera "burakiem". – I zaczęło się, Filip Chajzer wklejał moje zdjęcia oraz Adama, który zajmuje się Vogule Poland – relacjonuje Chilewicz. "Widzę, że tego homoseksualnego chłopca muszę w jakiś sposób podniecać" – miał napisać Chajzer. I zdjęcia autorów Vogule Poland opatrywać komentarzem: "Dobrze niech się gryzą gejwoscy redaktorzy/redaktorki tego szajsu". "Zaraz się zacznie, że Filip Chajzer to homofob, rasista i inny -sta" – przewidywał ktoś . I faktycznie, miał rację. Pańczyk tej sytuacji poświecił wpis na swoim blogu, zatytułowany "Filip Chajzer zdemaskowany. Kończ waść, wstydu oszczędź, powiedz!".
Fragment bloga

Vogule Poland to jest portal satyryczny. Jest różnica ze śmiania się z czyjegoś durnego zachowania, a podsycaniem homofobii i nawoływaniem do agresji – nie tylko słownej, ale i fizycznej. Od kiedy śmianie się z tego, że ktoś jest gejem, czy podjudzanie do agresji jest krytyką? Czytaj więcej

– Filip Chajzer podjudzał swoich fanów. Ostatecznie ktoś zaczął pisać o mnie "to coś", "pan/pani"– mówi Chilewicz.

"Na zgodę"

Filip Chajzer nie chce komentować wymiany zdań z autorami Vogule Poland. Chwilę później na Facebooku zamieszcza zdjęcie ze złożonymi rękoma. "Czasami głowa musi naprawić błędy, które popełnia serce" – pisze. I przeprasza wszystkich, którzy jego wypowiedziami mogli poczuć się dotknięci". "Przepraszam Was za język, za porównania i za złe emocje. Wiecie, że moje kanały socjal media zawsze staram się wykorzystać najlepiej jak umiem, żeby sprawiać radość tym, którym jej brakuje. Niestety jesteśmy ludźmi i czasami popełniamy błędy – nobody's perfect" – rzuca na koniec. Chilewicz przeprosiny przyjął, Chajzera pochwalił, a sprawa prawdopodobnie skończy się na wspólnym piwie ("na zgodę").
Zdaniem dziennikarki Karoliny Korwin-Piotrowski obie strony przesadziły z komentarzami.
Karolina Korwin-Piotrowska
dziennikarka

Vogule Poland jest portalem satyrycznym, który dowala celebrytom, czasem nawet bardziej niż inne plotkarskie media. Czasami rozgrywają tam swoje prywatne interesy, sympatie i antypatie. Rozumiem złość Chilewicza, który o sobie przeczytał to, co przeczytał.

– W tym działaniu Chajzera nie widziałam homofobii, ale testosteronowe emocje niezbyt trzeźwego samca. Zresztą on sam przyznał, że świętował narodziny dziecka. Nie znam faceta, który w takiej sytuacji piłby nieognistą wodę. Urodziło mu się wyczekane i wymarzone dziecko. Myślę, że kontekst tej historii jest zupełnie inny, kiedy się wie, co się stało w przeszłości. I akurat w tym przypadku bez tego kontekstu nie można – moim zdaniem – oceniać tej historii – rozwija Korwin-Piotrowska.
Jej zdaniem Filip Chajzer codziennie pokazuje jedną ważną rzecz – jak można mądrze wykorzystywać media społecznościowe. – Zbiórka na powstańców, historia 12-letniej Oliwii, mycie okien – to tylko niektóre spontaniczne akcje. On jest w tym jest mistrzem, potrafi ludzi nakręcić. To jest bezcenne. I nikt mu tego nie odbierze. Na koniec dnia zawsze będzie liczyło się to, co dobrego robi, a nie to, co napisał, kiedy wypił, bo mu się synek urodził. Życzmy dzieciakowi by był zdrowy i dorastał w tolerancyjnym świecie – podkreśla Karolina Korwin-Piotrowska.
Czy jedna rysa może okazać się trwałą skazą na wizerunku Chajzera? – pytamy medioznawcę Wiesława Godzica. – Uważam, że bardzo fajne działania Chajzera mają podłoże związane z tragiczną śmiercią dziecka. Jest ciepły, sympatyczny. To taki "filantrop uczuciowy", który chce obdarzać czymś innych. Ale jeśli ktoś jest za czysty, za dobry, pokazuje, że jego jedynym interesem jest robienie czegoś dobrego dla innych, to natychmiast zapala się czerwona lampka i pojawia hejt. Ludzie doszukują się też drugiej strony. Jeden incydent, który powinno się wyjaśnić, na pewno go nie pogrąży – uważa Godzic.