
W jednym z meczetów w egipskim mieście Al-Aris po skończonej modlitwie wybuchła bomba. Następnie zamachowcy otworzyli do uciekających ludzi ogień w broni maszynowej. Najnowsze doniesienia mówią aż o 235 zabitych i dziesiątkach rannych.
REKLAMA
Jak mówią najnowsze doniesienia, w zamachu zginęło co najmniej 235 osób, a ponad 120 zostało rannych. Do zdarzenia doszło w meczecie Bir al-Abd, ok. 40 km na zachód od Al-Aris, stolicy prowincji Synaj Północny. Jak donoszą egipskie media, zamachowcy posłużyli się improwizowanymi ładunkami wybuchowymi: umieścili je na przy budynku i zdetonowali,gdy wierni opuszczali meczet po tradycyjnej piątkowej modlitwie. Następnie otworzyli ogień z broni automatycznej i strzelali do każdego, kto w panice usiłował uciec. Jak donoszą zagraniczne agencje, anonimowi przedstawiciele egipskich władz informowali, że zamachowcy przyjechali przed meczet czterema samochodami terenowymi. Według świadków cytowanych na portalu egipskiej gazety "Egypt Today" zamachowcy podpalali również samochody mieszkańców miasta.
Jak relacjonują świadkowie, budynek świątyni został poważnie uszkodzony, a ranni zostali przewiezieni do szpitali.
Jak do tej pory, żadna z organizacji terrorystycznych nie przyznała się do dokonania zamachu, jednak egipskie służby bezpieczeństwa o zorganizowanie go podejrzewają organizację Prowincja Synaj, która związana jest z Państwem Islamskim. Egipski rząd ogłosił trzydniową żałobę narodową. Prezydent Egiptu Abd al-Fattah as-Sisi odwiedził już rannych w zamachu. Do podobnego ataku w Egipcie doszło w kwietniu, gdy zaatakowany został koptyjski kościół. Zginęło wtedy ponad 100 osób. Od tego czasu w kraju obowiązuje stan wyjątkowy.
Co prawda, działania wojskowe na terenie Syrii i Iraku prowadzą do stopniowego wycofywania się ISIS z dotychczas okupowanych terenów, a wielu z wojowników zginęło w ciężkich walkach, jednak swoją działalność przenoszą poza dotychczasowe granice samozwańczego kalifatu, właśnie na tereny Egiptu, Pakistanu, Libii i Europy.
źródło: rmf24.pl
