
Świat obiegła informacja o zdobyciu Al-Rakki, dotychczasowej stolicy tzw. Państwa Islamskiego. Jest tutaj i polski wątek, bo do sukcesu mieli przyczynić się także Polacy. Jednak wątpliwości są zarówno co do ogłoszonego zwycięstwa nad ISIS, jak i do polskiego zaangażowania w działania bojowe. Niektórzy się cieszą, ale nie wszystko jest jak z filmów o superbohaterach.
Temat walki z Państwem Islamskim powraca przy okazji każdego zamachu, do którego przyznają się jego bojownicy. Co prawda, w walkę z ISIS nie zaangażowała się oficjalna międzynarodowa koalicja wojskowa, jednak oddziały składające się z syryjskiej opozycji, Kurdów i nie bójmy się tego słowa - najemników z różnych państw, kilkanaście miesięcy temu rozpoczęły wypieranie terrorystów z terenów Syrii i Iraku. Jak pisaliśmy w naTemat, w tych walkach uczestniczą także polscy bojownicy z Grupy Zadaniowej "Gniew Eufratu".
Między innymi to właśnie oni na swoim fanpage'u ogłosili właśnie zdobycie stolicy samozwańczego kalifatu. Post polubiło 40 tys. ludzi, a udostępniło kolejne 10 tys. – Zwycięstwo! Właśnie zdobyliśmy stolicę ISIS. Państwo Islamskie zostało de facto rozbite! – tak zaczyna się wpis polskiej grupy walczącej w Syrii, która od początku roku chwali się swoim udziałem w fizycznej likwidacji terrorystów i oczyszczania syryjskich miast z pułapek zastawionych na cywili i żołnierzy.
O zdobyciu miasta mówią także syryjsko-kurdyjskie siły opozycyjne, które także wieszczą definitywny koniec islamistów. Jednak zarówno co do końca ISIS, jak i działalności polskiego "Gniewu Eufratu" są poważne wątpliwości. I te dotyczą już nawet zdjęcia, które dla niektórych wygląda jak przerobione. Zwróćcie uwagę na ogień na fladze. "Przecież to ordynarny Photoshop" – zarzucają. Faktycznie, płomień jest zaskakująco idealny, a sama flaga ISIS nie do końca zniszczona. Spójrzcie sami.
Koniec ISIS Zdobycie dotychczasowej stolicy ISIS rzeczywiście jest bardzo ważnym krokiem w walce z kalifatem, jednak uznawanie tego za faktyczne zwycięstwo jest sporym nadużyciem. Jak mówi dr Wojciech Szewko, ekspert ds. bezpieczeństwa, Państwo Islamskie dysponuje jeszcze wieloma miastami w Syrii, a Rakka od dawna nie pełniła już funkcji stolicy. – Ją islamiści przenieśli do Al Majadin, a teraz do Al Bukamal nad Eufratem – mówi. Ekspert dodaje natomiast, że utrata terytoriów przez ISIS zmieni je z kalifatu w organizację dywersyjno-terrorystyczną, a liderzy ugrupowania uciekną do pogrążonego w chaosie Afganistanu.
– Zupełne unieszkodliwienie ISIS wymagałoby operacji politycznych i wojskowych nie tylko na terenach Syrii i Iraku, ale także w Zachodniej Afryce, Libii i Afganistanie, na Synaju oraz Filipinach – mówi dr Szewko. I wskazuje, że obecnie walka z terrorystami zmieni charakter z regularnego na partyzancki.
Polacy na froncie Wokół Polaków skupionych w Grupie Zadaniowej "Gniew Eufratu" narosło wiele legend i kontrowersji. Jak sami o sobie mówią, są ochotnikami, którzy walczą "za sprawę" i nie są opłacanymi żołdem najemnikami. Internetowa legenda twierdzi też, że są to weterani polskich oddziałów specjalnych (GROM, FORMOZY i Jednostki Wojskowej Komandosów), którzy z założenia mieli szkolić kurdyjskich partyzantów, jednak z czasem zostali przydzieleni do misji bojowych. I takie właśnie "wyczyny" w faceboowych wpisach relacjonują sami zainteresowani.
Pojawiają się wątpliwości co do autentyczności polskiego oddziału, jednak jak można dowiedzieć się z nieoficjalnych rozmów z ekspertami, Polacy rzeczywiście walczą przeciwko Państwu Islamskiemu. Oczywiście przy obecnych nastrojach Polaków wpisy zbierają mnóstwo pozytywnych komentarzy.
Wątpliwości pojawiają się jednak po przyjrzeniu się zapisom polskiego Kodeksu Karnego, który za działalność w ramach obcych organizacji o charakterze wojskowym bez zgody polskich organów przewiduje kary więzienia.
Art. 141 Kodeksu Karnego
§ 1 . Kto, będąc obywatelem polskim, przyjmuje bez zgody właściwego organu obowiązki wojskowe w obcym wojsku lub w obcej organizacji wojskowej, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5
§ 2. Kto przyjmuje obowiązki w zakazanej przez prawo międzynarodowe wojskowej służbie najemnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Ministerstwo Obrony Narodowej, które jest odpowiedzialne za monitorowanie takich przypadków. Niestety, resort wyraźnie nie ma ochoty zajmować się tym gorącym kartoflem.
Odpowiedź Ministerstwa Obrony Narodowej
Odbicie z rąk terrorystów Al-Rakki to przede wszystkim ulga dla ludności ją zamieszkującej. W skali walki z całą organizacją, to sukces bardziej propagandowy niż militarny. A polski oddział walczący z islamistami nadal jest tajny, ale obecny na Facebooku. Z pewnością nie jest to jednak koniec Państwa Islamskiego.
