Tzw. ziobryści są niezadowoleni z aktualnych zmian na scenie politycznej. Przy zwycięskim dla rządu PiS głosowaniu nad wotum nieufności tylko na twarzy ministra sprawiedliwości nie malował się uśmiech.
Tzw. ziobryści są niezadowoleni z aktualnych zmian na scenie politycznej. Przy zwycięskim dla rządu PiS głosowaniu nad wotum nieufności tylko na twarzy ministra sprawiedliwości nie malował się uśmiech. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Nawet Beata Szydło potrafiła zrobić dobrą minę do złej gry. Na zdjęciach ze zwycięskiego dla PiS głosowania nad wotum nieufności uśmiechają się wszyscy członkowie rządu, choć zapewne już wtedy wiedzieli, co stanie się wieczorem. Tylko minister sprawiedliwości nie potrafił ukryć na twarzy, co o tym wszystkim myśli. Wzorem Jarosława Gowina przy głosowaniach nad ustawami o sądach – Zbigniew Ziobro wyraźnie się nie cieszył. Bo i z czego tu się cieszyć...

REKLAMA
"Ziobryści raczej wylecą"
Wymiana Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego to znacznie więcej niż tylko to, co można wyczytać z napisanego partyjnym językiem komunikatu Komitetu Politycznego PiS. Dla osób z obozu "dobrej zmiany" to prawdziwe trzęsienie ziemi. W ministerstwach trwają spekulacje, czy dany szef resortu pozostanie, a jeśli nie – to kto przyjdzie za niego. Równie nerwowo jest też choćby w wielu spółkach Skarbu Państwa – urzędnicy różnych szczebli rachują: kto jest od kogo, gdzie ma "plecy", na kogo może liczyć itp. I jest w Zjednoczonej Prawicy pewna - może niezbyt liczna, ale ważna - grupa, która wraz z nominacją dla Mateusza Morawieckiego może stracić całkiem sporo.
Po ponad dwóch latach rządów dla nikogo nie jest tajemnicą, że obóz władzy nie jest monolitem. Początkowo mogło się wydawać, iż Zjednoczona Prawica jest naprawdę zjednoczona, ale dziś widać wyraźnie, że pęknięć jest coraz więcej. Najbardziej w oczy rzuca się przepaść pomiędzy Pałacem Prezydenckim a resortami obrony i sprawiedliwości. Jednak mniejszych rys jest znacznie więcej, a minister Zbigniew Ziobro jest w o tyle niekomfortowej sytuacji, że zdecydował się na wojnę na kilku frontach. Dotychczas jego głównym wrogiem był Andrzej Duda. Wczoraj jednak dla Ziobry sytuacja się zmieniła – okazało się, że nowym premierem ma zostać wróg numer dwa.
O tym, że Ziobro szuka haków na Morawieckiego w mediach mówiło się raz po raz. Apogeum konfliktu między politykami nastąpiło wtedy, gdy stanowisko prezesa PZU stracił Michał Krupiński – zaufany człowiek Zbigniewa Ziobry, nazywany "cudownym dzieckiem PiS". Dopóki istniało ministerstwo skarbu, lider Solidarnej Polski bez problemu mógł lokować swoich ludzi w różnych spółkach.
Padł strach
Sytuacja zmieniła się wraz z początkiem tego roku – resort został zlikwidowany, a poszczególne spółki Skarbu Państwa trafiły pod nadzór różnych ministrów. PZU znalazło się w strefie wpływów Mateusza Morawieckiego i Zbigniew Ziobro poczuł, co to oznacza.
logo
Michał Krupiński od lat towarzyszy rodzinie Ziobrów. Na zdjęciu w 2005 roku. Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Po paru miesiącach od odwołania ze stanowiska w PZU Krupiński znalazł nową intratną posadę – został prezesem Pekao SA. I szybko się odwdzięczył – Witold Ziobro, brat ministra sprawiedliwości, został doradcą zarządu w tym banku. Nic dziwnego, że na obóz ziobrystów padł teraz strach.
Ośmioro buntowników?
Według informacji prawicowego publicysty Rafała Ziemkiewicza, politycy Solidarnej Polski podjęli próbę buntu wobec kandydatury Mateusza Morawieckiego. Ponoć zagrozili nawet zerwaniem koalicji, ale prezes PiS nie ustąpił.
Robert Tekieli, wicedyrektor Polskiego Radia 24, wyliczał na Twitterze, że minister sprawiedliwości na tym buncie mógłby więcej stracić niż zyskać. Niewykluczone bowiem, że część parlamentarzystów Solidarnej Polski wybrałaby wierność Jarosławowi Kaczyńskiemu a nie Zbigniewowi Ziobrze.
Członek zarządu Solidarnej Polski senator Mieczysław Golba w rozmowę z naTemat o przeprowadzanej rekonstrukcji rządu zaczyna od podziękowań dla Beaty Szydło i prezentacji listy jej zasług.
Z kamienną twarzą
Pytany o przyszłego premiera, polityk odpowiada ogólnikami, że chodzi o nowe wyzwania. – Polska potrzebuje mocniejszego rozwoju gospodarczego. Takiego, który będzie nas stawiał w czołówce światowej – wyjaśnia polityk z partii Ziobry. Zapewnia przy tym, że doniesienia o konfliktach między szefem resortu sprawiedliwości a nowym szefem rządu to wyłącznie fakty medialne.
Mieczysław Golba
senator RP, członek zarządu Solidarnej Polski

Pierwszy raz słyszę o jakichś nieporozumieniach. Mateusz Morawiecki sprawdził się jako minister finansów i rozwoju i jesteśmy przekonani, że sprawdzi się też jako premier.

Zerwanie koalicji wydaje się zatem mało realne. Bardziej prawdopodobne jest to, że w tym nowym rządowym rozdaniu ziobryści będą ostro negocjować, aby stracić jak najmniej. I tylko co jakiś czas do mediów będą docierały nieoficjalne informacje o walce buldogów. A fotografom uda się uchwycić to, jak Zbigniew Ziobro z kamienną twarzą przyjmuje fakt, że wydarzenia toczą się nie po jego myśli.
logo
Mina Zbigniewa Ziobry mówi wiele... Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta