A śniadania prezes Kaczyński robi sobie sam.
A śniadania prezes Kaczyński robi sobie sam. Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Jarosław Kaczyński nie jest wcale takim diabolicznym naczelnikiem państwa, jakim malują go jego przeciwnicy. Tak przynajmniej twierdzi tygodnik "Do Rzeczy", w którym ukazał się dokładny opis tego, co prezes Prawa i Sprawiedliwości robi przez cały dzień. I śniadań wcale nie robi mu "pani Basia", jak można to zobaczyć w "Uchu Prezesa".

REKLAMA
W świątecznym numerze prawicowego tygodnika ukazał się obszerny tekst o codziennym życiu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. I naprawdę możemy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Jakich na przykład? Przede wszystkim prezes śniadania robi sobie sam. Przygotowuje na nie jajecznicę (niestety, nie wiadomo z ilu jajek) i kanapki z serkiem Almette. Co prawda na zakupy nie chodzi, a lodówkę zaopatrują mu jego kierowcy, ale nie można powiedzieć, że prezes jest całkiem niesamodzielny. Następnie jedzie do biura na Nowogrodzkiej, w którym pracuje od 10 do 21. Na obiad najczęściej je swoje ulubione pierogi, które dostarczają mu pracownicy biura z pobliskiego "niebieskiego baru". Do tego pije wyłącznie herbatę, zawsze stanowczo odmawiając kawy. A doniesienia niektórych mediów (głównie tych niesprzyjających prezesowi) o tym, że Jarosław Kaczyński jest łasuchem, są podobno wyssane z palca.
Po pracy prezes albo jedzie do domu do swoich kotów, albo spotyka się na kolacjach w gronie przyjaciół, na których realizuje zobowiązania "polityczno-towarzyskie", na których zjawia się prawie zawsze z bukietem kwiatów i butelką wina. Jeśli spotkań nie ma, oprócz dotrzymania towarzystwa swoim kotom, prezes PiS zasiada do dalszej pracy, która trwa do 2-3 w nocy. – Podpisuje materiały, wydzwania do posłów, instruuje jak mają wyglądać kolejne działania – pisze autor artykułu. W zakres pracy Kaczyńskiego wchodzi także oglądanie powtórek programów publicystycznych – kiedyś w TV Republika, a ostatnio najczęściej w TVP Info. Właśnie tam zdarza mu się zauważyć jakiś fatalny występ polityka PiS, który "robi z siebie melepetę" i nie zostawia tego bez reakcji. – Zdarzało mu się dzwonić do mnie z pretensjami, że takiego łosia wysłaliśmy – stwierdził jeden z polityków PiS w rozmowie z tygodnikiem. Co się zmieniło? Prezes nie ogląda już rodeo. A wszystko z powodu nowego komentatora, który nie przypadł do gustu liderowi PiS.
W dodatku Kaczyński jest prowodyrem we włączaniu kobiet do dyskusji podczas wszelakiego rodzaju spotkań. Jest także szarmancki wobec przedstawicielek płci pięknej. Tylko czasami wybucha złością w ich towarzystwie (tak jak wtedy, gdy do przemawiającej na sejmowej mównicy Kamili Gasiuk-Pihowicz powiedział "won"). Nastrój prezesa pogarsza się głównie w święta, gdy tęskni za mamą Jadwigą i bratem Lechem.
źródło: "Do Rzeczy"