
Twitterowe dyskusje często rozgrzewają uczestników do czerwoności. Tym razem chyba też tak było, co pokazuje wymiana tweetów między Waldemarem Kuczyńskim a Radosławem Sikorskim. Rykoszetem oberwała... Monika Olejnik, ale na początku poszło o Lecha Kaczyńskiego.
REKLAMA
Dziwna może wydawać się opinia publicysty i byłego ministra przekształceń własnościowych Waldemara Kuczyńskiego, który dosyć nagle postanowił skrytykować Monikę Olejnik i zauważyć jej "rozregulowaną amplitudę". "Niestety ona ma rozregulowaną czasami amplitudę. I chyba zakumulowane przez lata solidne złogi pychy" – napisał na Twitterze Kuczyński.
Była to odpowiedź na stwierdzenie byłego marszałka Sejmu i byłego ministra spraw zagranicznych w rządzie PO-PSL Radosława Sikorskiego. "Proszę nie zapomnieć o zasłudze pani redaktor Moniki Olejnik, która jako pierwsza wpadła na ten pomysł i zainspirowała ludzi z kancelarii prezydenta" – napisał Sikorski.
A o co w ogóle poszło? Wszystko zaczęło się od wpisu Waldemara Kuczyńskiego, który dotyczył zmieniania nazw ulic i nazywania ich imieniem Lecha Kaczyńskiego. "Ponurą groteską jest przymusowy kult przeciętniaka, którego główną rolą w historii stało się to, że przyczynił się do śmierci swojej i 95 innych osób. Będzie trwał na nazwach ulic i pomnikach, jak długo ta ferajna będzie rządzić. Potem nastąpi wielkie czyszczenie" – napisał.
Potem dyskusja zeszła na pochówek tragicznie zmarłego prezydenta na Wawelu. I tu właśnie pojawia się Monika Olejnik, która zdaniem Radosława Sikorskiego podsunęła otoczeniu zmarłego prezydenta pomysł pochówku Lecha Kaczyńskiego na wzgórzu wawelskim. Czyżby argumenty przeciwników wszystkiego i wszystkich związanych z poprzednią władzą, a także dziennikarzy niezwiązanych z prawicą musiały ulec zmianie? Twitterowa wymiana zdań pokazuje też, że katastrofa smoleńska nadal budzi emocje. I to nie tylko po prawej stronie sceny społeczno-politycznej. Szkoda.
