
"Bo są" – to najczęstsza odpowiedź, którą usłyszysz, gdy zapytasz pasjonata, po co idzie w te góry. Wspinaczka, zwłaszcza ta w Himalajach, to z pewnością najbardziej niezrozumiały sport ekstremalny na świecie. Dlaczego ludzie ryzykują swoje życie, by zdobyć szczyt jakiejś góry? Na pytaniach o to się nie kończy, bo do akcji wkraczają eksperci sportowi, którzy obśmiewają, krytykują, a nawet obrażają himalaistów i alpinistów.
W miniony weekend oczy niemal wszystkich Polaków były zwrócone w stronę Himalajów, gdzie rozegrała się dramatyczna walka o życie dwóch wspinaczy wysokogórskich: Elisabeth Revol i Tomasza Mackiewicza. I znów rozpętała się dyskusja i przy okazji hejt: po co? Odpowiedzi jest wiele. Poniżej przedstawiamy wypowiedzi pięciu słynnych himalaistów i alpinistów, którzy tłumaczą, że w tym szaleństwie jest metoda. Na początek Tomasz Mackiewicz, który prawdopodobnie już na zawsze pozostanie na Nanga Parbat.
By zrozumieć świat

To nie jest tak, że himalaiści nie boją się śmierci - oni przede wszystkim kochają życie. "Tomek deklaruje, że lubi życie i dobrze się czuje w Warszawie, gdzie może pojeździć na rowerze albo wyjść z czwórką ukochanych dzieci do parku. Ma jednak problem ze zrozumieniem współczesnego świata" – czytamy w artykule z 2014 roku w "Przeglądzie Sportowym".
Tomasz Mackiewicz
Polski himalaista
By stać się lepszym człowiekiem
Kinga Barnowska jest zdobywczynią dziewięciu ośmiotysięczników i pierwszą Polką na ośmiotysięcznikach Dhaulagiri, Manaslu i Kanczendzondze. – Boli mnie to, że nie mówi się o tym, co faktycznie jest ważne w górach, choćby o wartościach, które za sobą niosą. Bo czym są góry? Tu niżej - przepiękną pasją i bardzo cudownym spędzaniem wolnego czasu, który polecam wszystkim, choćby poprzez klub wysokogórski, w którym działam. W Himalajach – owszem, bardzo ważne są dla nas cele sportowe, o których jednak rzadko się mówi, jeśli nie ma w tym sensacji. Ale te wszystkie rzeczy okołogórskie są równie istotne – mówiła w rozmowie z naTemat Kinga Baranowska, himalaistka.
Kinga Baranowska
Himalaistka
Po to, żeby żyć
Piąta wyprawa Tomasza Mackiewicza na Nanga Parbat miała motto inspirowane słowami Włocha Simone Moro "Jedziemy w góry, by żyć". – My nie chodzimy tam żeby zginąć. Tylko po to, żeby żyć. Na całego. Przed chwilą wróciłem z porannego biegania po Zakopanem. Na trasie widziałem tysiące ludzi, którzy szli w góry. Więc te góry są w waszej świadomości, nie zapomnieliście o nich. Wielu z nas potrzebuje bohaterów, odkrywców, kogoś kto wyląduje na księżycu, poleci w kosmos, stanie na niezdobytym szczycie, pobudzi do innego życia niż to codzienne. Jeśli chcesz zostać jednym z tych bohaterów, to często musisz zapłacić wysoką cenę, czasem cenę życia – mówił Simone Moro w 2014 roku w wywiadzie dla off.sport.pl. Jako drugi po Jerzym Kukuczce zdobył zimą cztery ośmiotysięczniki.
Simone Moro
Włoski wspinacz, alpinista, himalaista
Bo człowiek eksplorację ma we krwi
– To nieprawda, że „ryzykujemy”. Nie, my do każdej trudnej wspinaczki przygotowujemy się, koncepcyjnie, kondycyjnie i pod względem sprzętu. Studiujemy opis drogi, relacje poprzedników, obserwujemy pogodę. Wypadek, jeśli do niego dochodzi, jest, tak jak każdy wypadek w innych okolicznościach, skutkiem czegoś, czego nikt się nie spodziewał, czego nie przewidział – napisał na Facebooku Krzysztof Łoziński, alpinista, pisarz i opozycjonista. – Tak samo, jak kierowca nie spodziewa się pęknięcia opony, tak samo alpinista nie spodziewa się ukruszenia chwytu, urwania się lodu, spadającego kamienia, czy nagłego załamanie pogody – dodał we wpisie, który napisał w miniony weekend specjalnie dla wszystkich "ekspertów".
Krzysztof Łoziński
Alpinista
By poczuć czym jest szczęście
Jerzy Kukuczka to jeden z najwybitniejszych himalaistów w historii (jako drugi człowiek na Ziemi zdobył Koronę Himalajów i Karakorum) oraz kopalnia, a raczej góra cytatów.
Jerzy Kukuczka
Taternik, alpinista i himalaista
Jerzy Kukuczka zginął 24 października 1989 roku w czasie wejścia na Lhotse nową drogą przez słynną, niezdobytą wówczas południową ścianę. W książce "Mój pionowy świat" napisał: "Nie ma odpowiedzi na uparcie przez wielu stawiane pytanie o sens wypraw w wysokie góry. Nigdy nie odczuwałem potrzeby takiej definicji. Szedłem w góry i pokonywałem je. To wszystko".
