
Reklama.
"Dla mnie jest to Broad Peak 2.0 – oni po prostu zameldowali się na szczycie totalnie wyczerpani po zdecydowanie za długim ataku szczytowym na słabej aklimatyzacji" – pisze Miotk na Facebooku. Broad Peak 2.0 to odniesienie do wypadku z 2013 roku, kiedy w trakcie zejścia z tej góry zginęło dwóch polskich himalaistów.
Miotk jest też krytyczny wobec sposobu, w jaki Mackiewicz potraktował swoją rodzinę. "Gdzie przebiega granica między pasją a odpowiedzialnością za rodzinę, w szczególności dzieci? Ileż to małych dzieci w ostatnim czasie osierocili (tylko polscy) alpiniści. Wiem że polscy kierowcy, alkoholicy osierocili z pewnością więcej – ale ja tego zrozumieć nie mogę. Wiem, że jest to trudne, bo to pasja, ale czy koniecznie trzeba to ryzyko tak podnosić, aby w dwójkę bez zespołu zabezpieczającego atakować ośmiotysięcznik zimą. Czy to jest więcej warte niż uśmiech dziecka czekającego na tatę w domu? Dla mnie pytanie retoryczne" – pisze Miotk.
Kto jest prawdziwym bohaterem
I kontynuuje: "Ja nie chcę takich bohaterów, co osierocają dzieci, a w szczególności takich, co nie pomyśleli przed wyprawą, że mogą nie wrócić i nawet nie wykupili (nie mam na myśli Tomka, bo nie wiem jak było – piszę ogólnie) porządnego ubezpieczenia, aby zabezpieczyć rodzinę na przyszłość. Bohaterami to będą matki i żony, które zostały same z dziećmi".
I kontynuuje: "Ja nie chcę takich bohaterów, co osierocają dzieci, a w szczególności takich, co nie pomyśleli przed wyprawą, że mogą nie wrócić i nawet nie wykupili (nie mam na myśli Tomka, bo nie wiem jak było – piszę ogólnie) porządnego ubezpieczenia, aby zabezpieczyć rodzinę na przyszłość. Bohaterami to będą matki i żony, które zostały same z dziećmi".
Przypomnijmy, że krytykowani są także ratownicy – Adam Bielecki oraz Denis Urubko. Vanessa O'Brien, amerykańska himalaistka, napisała na Twitterze, że według niej wszyscy, którzy świętują uratowanie Revol mają krew na rękach, bo nikt nie poszedł po Polaka.