Żona Tomasza Mackiewicza nie wytrzymała fali hejtu, jaka wylała się po informacjach o pieniądzach ze zbiórki, które będą przeznaczone dla jego dzieci.
Żona Tomasza Mackiewicza nie wytrzymała fali hejtu, jaka wylała się po informacjach o pieniądzach ze zbiórki, które będą przeznaczone dla jego dzieci. Fot. facebook.com/antonika.solska
Reklama.
"Proszę o powstrzymanie się od złych i nieludzkich komentarzy na tej stronie. Tomek zawsze pomagał innym, dawał z siebie wszystko każdemu, niewiele albo nic nie zostawiając sobie. Brał na siebie cierpienia innych i każdemu w cierpieniu starał się ulżyć. Nie miał nic w znaczeniu materialnym. Całe życie bardzo ciężko pracował. Podobnie jak ja" – tak brzmi początek facebookowego wpisu Anny Solskiej, żony Tomasza Mackiewicza, która zareagowała na falę hejtu, jaka z nową siłą wylała się w internecie. A to wszystko po informacji o pieniądzach z internetowej zbiórki zorganizowanej przez Mashę Gordon, przyjaciółkę uratowanej z Nanga Parbat Elisabeth Revol, które będą przeznaczone na dzieci Tomasza Mackiewicza.
Ten emocjonalny wpis odnosi się do hejterskich komentarzy, które pojawiły się po śmierci Tomasza Mackiewicza. Wśród nich można znaleźć np., że "Mógł ich zabezpieczyć" czy "Po co właściwie się tam pchał?" czy "Za taką śmierć nic się nie należy". Takie wpisy Solska podsumowuje krótko: – Jeżeli nadal będziecie Państwo opluwać Jego i naszą rodzinę na tej stronie, wyłączę komentarze. Mimo wolności słowa. Dla Jego pamięci i z szacunku do Niego" – stwierdziła.
"Mój ból po stracie Najukochańszego i Najbliższego mi Człowieka na tym świecie jest nie do opisania. Cierpienie dzieci, przy których teraz jestem i jestem dla nich (...). Oceny zostawcie Państwo na później albo zachowajcie je dla siebie. Każdy ma do nich prawo. Ale nie na tej stronie i nie w tej chwil"i – tak Anna Solska kończy swój wpis, co z kolei wywołało falę pozytywnych komentarzy pod tym postem.