
Tyle było ostrych zapowiedzi, że w Polsce nie ma miejsca na odradzający się faszyzm. Tyle padło deklaracji, że Stowarzyszenie "Duma i Nowoczesność" zostanie zlikwidowane. I co? Po trzech tygodniach od wybuchu afery wywołanej reportażem "Superwizjera" o neonazistach świętujących urodziny Adolfa Hitlera, Stowarzyszenie to... zaprasza do siebie nowych członków.
"Jest wniosek od delegalizacje neonazistów" – ogłosił 23 stycznia wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki (pisownia oryginalna). Pochwalił się przy tym, że w związku z reportażem "Superwizjera" TVN zatrzymane zostały 3 osoby.
Czasu od tego wpisu trochę już minęło. Zatrzymane osoby są już na wolności. Zaś Stowarzyszeniu nikt krzywdy żadnej nie zrobił. Wręcz przeciwnie – ma się ono świetnie i zaprasza nowych członków.
Te słowa to fragment oświadczenia skierowanego głównie do wiceprzewodniczącego "Dumy i Nowoczesności" Jacka Lanusznego, który po reportażu TVN zrezygnował ze swojej funkcji. Lanuszny był jednym z głównych bohaterów materiału "Superwizjera", jest on szefem Ruchu Narodowego na Śląsku oraz asystentem posła Roberta Winnickiego. Jego koledzy ze Stowarzyszenia najwyraźniej mają do niego żal, że się od nich odciął.
Stowarzyszenie "Duma i Nowoczesność" straszy przy tym dziennikarzy – media, które będą podawać, iż to ono było organizatorem obchodów urodzin Adolfa Hitlera, "zostaną pociągnięte do odpowiedzialności karnej".
Na zaproszenie do członkostwa w Stowarzyszeniu uwagę zwrócił Bertold Kittel, jeden z autorów reportażu o neonazistach.
"Duma i Nowoczesność" zaś ma się na tyle dobrze, że zapowiada zwołanie Walnego Zgromadzenia Krajowego – na nim Jacek Lanuszny miałby zostać odwołany z funkcji wiceprzewodniczącego i skreślony z listy członków.
