
Duma i Nowoczesność – oficjalnie organizacja pożytku publicznego, dbająca m.in. o wypoczynek dzieci i młodzieży oraz przeciwdziałanie patologiom społecznym. Z drugiej strony, bohaterka reportażu dziennikarzy TVN-u. Czym tak naprawdę zajmują się członkowie tej organizacji?
Szczytne cele Gdyby nie reportaż dziennikarzy "Superwizjera" TVN, zapewne niewielu zainteresowałoby się działalnością organizacji Duma i Nowoczesność. Ludzie z flagami organizacji podobni do wielu obecnie reprezentujących ruchy prawicowe. Na stronie internetowej "DIN" na pierwszy, pobieżny rzut oka także nic niepokojącego nie widać. Jeszcze bardziej niewinnie wygląda statut organizacji. Jego zapisy odpowiadają wymaganiom, które muszą spełnić organizacje pożytku publicznego, które mogą korzystać z corocznego odpisu 1%. Takich celów nie powstydziłaby się niejedna szeroko znana organizacja charytatywna.
Cele statutowe organizacji Duma i Nowoczesność
Wszystko to wygląda niewinnie, jednak rzeczywistość jest zupełnie inna. To co można zobaczyć w reportażu dziennikarzy TVN-u, to tylko najbardziej jaskrawe przejawy działalności, która bezpośrednio związana jest z propagowaniem nazizmu i faszyzmu. Po trochę dokładniejszym przyjrzeniu się temu, co można znaleźć na stronie internetowej organizacji, wyłania się jeszcze bardziej ponury obraz Dumy i Nowoczesności, na której czele stoi Jacek Lanuszny, szef śląskiego Ruchu Narodowego i asystent Roberta Winnickiego, który zasiada w polskim Sejmie. "Działalność na rzecz kultury" Oto jeden z przykładów działalności na rzecz kultury, o którym wspomina statut organizacji.
"Inscenizacja" egzekucji Danuty Siedzikówny "Inki" odbyła się przed koncertem "Głos wolności" w październiku 2015 roku. W roli prokuratora Wiktora Suchockiego wystąpił sam Jacek Lanuszny.
"Działalność charytatywna" Za wypełnienie tego zapisu trzeba by uznać zbiórki pieniędzy na rzecz bardzo specyficznych potrzebujących. Jednym z nich jest Janusz Waluś. I wcale nie jest to niepełnosprawny, potrzebujący nowej protezy lub wózka inwalidzkiego. To południowoafrykański działacz polityczny pochodzenia polskiego, który w 1993 roku zastrzelił Chrisa Haniego, przywódcę partii komunistycznej RPA. Najpierw skazany na karę śmierci, jednak w wyniku amnestii odsiaduje karę dożywotniego pozbawienia wolności. Dwa lata temu, Waluś złożył wniosek o przeniesienie go do polskiego więzienia. Po kilku rozprawach, południowoafrykański sąd orzekł, że dokończy on odsiadkę na terenie RPA. Do tej pory uzbierano nieco ponad 250 złotych. Dla członków DIN-u, Waluś jest "więźniem sumienia, przetrzymywanym w trudnych warunkach". Co ciekawe, zbiórka to odbywa się bez wiedzy i przyzwolenia rodziny Janusza Walusia, a inicjatywę podjęli sami członkowie DIN-u. Organizacja wspiera też ludzi białej rasy zamieszkujących Republikę Południowej Afryki, którzy zdaniem jej członków są tam prześladowani i mordowani.

Podziękowania Organizacja wystosowała także... podziękowania za reportaż "Superwizjera", w których odcina się od poglądów Jacka Lanusznego. Sam materiał, który wstrząsnął w weekend opinią publiczną, nazywa "darmową reklamą".

Na filmach licznie udostępnianych na YouTube, widać też szkolenia na prowizorycznych strzelnicach, udział w marszach i manifestacjach, rasistowskie i ksenofobiczne transparenty czy imprezy organizowane w różnych częściach Polski.
W tej sprawie, media zrobiły co do nich należało. To co teraz stanie się teraz z Dumą i Nowoczesnością zależy od służb i rządzących polityków.
