Na zdjęciu - Adam Bielecki na szczycie K2 6 lat temu, w lipcu 2012 r. Teraz trwa próba pierwszego zimowego zdobycia szczytu.
Na zdjęciu - Adam Bielecki na szczycie K2 6 lat temu, w lipcu 2012 r. Teraz trwa próba pierwszego zimowego zdobycia szczytu. Fot. screen ze strony Facebook.com / Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera

Po tym jak Denis Urubko podjął samotną próbę zimowego zdobycia K2, atmosfera w gronie polskich himalaistów wyraźnie się pogorszyła. Urubko celu nie osiągnął - wrócił do bazy i okazało się, że dla niego jest to już koniec wyprawy. Pozostali himalaiści nie rezygnują, ale pogoda zdecydowanie im nie sprzyja. "Potrzebujemy dwóch okien pogodowych. Pierwszego aby zdobyć aklimatyzację szczytową i drugiego aby ten szczyt zdobyć. Ciekawe czy zdążymy..." – pisze na Twitterze Adam Bielecki.

REKLAMA
"Pogoda się psuje, co uniemożliwia dalszą pracę w górze" – poinformował rano lakonicznie Krzysztof Wielicki, kierownik polskiej wyprawy na K2. To jego pierwszy wpis po tym, jak z udziału w wyprawie zrezygnował Denis Urubko. Himalaista w sobotę zdecydował o samotnej wyprawie w kierunku szczytu K2. Nie uzgodnił tego z kierownictwem wyprawy, nikt z kolegów nie ruszył wraz z nim. Urubko twierdzi bowiem, że aby zakwalifikować zdobycie góry jako "zimowe", musiałoby ono nastąpić do końca lutego.
Dramatyczna próba zakończyła się niepowodzeniem – himalaista w poniedziałek zszedł do bazy. Po tym co zrobił, pozostali uczestnicy nie widzieli już możliwości współpracy z Urubką. Co się z nim teraz dzieje - krótko napisał Adam Bielecki.
"Denis schodzi, pogoda beznadziejna" – przyznaje Bielecki. Jego wpis na Twitterze kończy się mało optymistyczną dywagacją: "Ciekawe czy zdążymy...".
Dobrą wiadomość ze zbocza K2 przekazał natomiast lekarz wyprawy. Poinformował, że wszystkie rany po wypadku Adama Bieleckiego (spadł na niego kamień) są już zagojone.