
Jarosław Kret znów zabrał głos po tym, jak media ujawniły, że rozstał się z Beatą Tadlą. Usunął poprzednie oświadczenie na ten temat i opublikował nowe. Jak twierdzi, ma dość mało inteligentnych ludzi, bo wcześniej zmanipulowano jego słowa. "Fala hejtu płynie dalej. Mam dosyć" – napisał prezenter pogody.
Przypomnijmy, Jarosław Kret miał wyprowadzić się od Beaty Tadli bez słowa wyjaśnienia. Według informacji "Faktu" dziennikarka miała dowiedzieć się o tym, ze jej związek z prezenterem pogody jest przeszłością, właśnie od reporterów tabloidu. Kret zapytany o to, jak się czuje, widząc partnerkę w tańcu z innym mężczyzną na planie "Tańca z gwiazdami", odpowiedział w bardzo obojętnym tonie. Publicznie zarzucał Tadli chorą ambicję i twierdził, że podchodzi ona do "Tańca z gwiazdami" zadaniowo, koniecznie chce wygrać, w przeciwieństwie do niego, bo sam ma dystans do programu.
Teraz prezenter pogody ma pretensje do dziennikarzy o wypaczenie jego słów. "Fala hejtu dalej płynie, muszę więc wrócić sprostowania" – pisze na Instagramie. Tłumaczy, że do rozmowy z "Faktem" skłoniła go pani od PR-u, a "dziennikarz" – jak Kret pisze o reporterze "Faktu" – zmanipulował jego wypowiedzi. "Wybrał słowa i fragmenty zdań, skleił i stworzył absurdalne wypowiedzi" – pisze prezenter na Instagramie. "Mam dość ingerencji mało inteligentnych ludzi i tabloidów w moje życie prywatne" – puentuje pogodynek. Dodaje, że chciałby już odpaść z "Tańca z gwiazdami" i ma nadzieję, że była partnerka wygra. Jak twierdzi, gorąco jej kibicuje.
Internauci masowo brali w obronę Beatę Tadlę i mocno krytykowali zachowanie prezentera. Kret najwyraźniej tego nie wytrzymał, bo ujawnił, że planuje w związku z falą hejtu pod jego adresem wyprowadzkę do USA.
Dziennikarka wypadła znakomicie w pierwszym odcinku "Tańca z gwiazdami", ale przyznała w poruszającym poście na Instagramie, że kosztowało ją to bardzo wiele stresu. Podziękowała fanom za wsparcie.
Oto najnowsze oświadczenie Jarosława Kreta: