
120 tys. zł – tyle wynosi nagroda za zdobycie złotego medalu na zimowych igrzyskach w Pjongczangu. Uroczyste wręczenie czeku miało miejsce na Gali Olimpijskiej w siedzibie PKOl. Kamil Stoch wykazał się niezwykłym gestem. Postanowił, że nagrodę tę przekaże osobom, które również zapracowały na jego medal, ale nie są aż tak znane kibicom - członkom ekipy ze sztabu szkoleniowego.
Postawa godna mistrza – w ten sposób zareagowali fani skoczka z Zębu. Kamil Stoch na Gali Olimpijskiej, przyjmując czek na 120 tys. zł za zdobyty w Pjongczang złoty medal, oświadczył, że pieniędzy tych nie weźmie dla siebie. "Taki dzień, to świetna okazja, aby docenić również tych, których na co dzień nie widać. Dziękuję wam za wszystko" – powiedział Stoch, informując, iż nagrodę tę przekazuje osobom ze sztabu szkoleniowego. "Cały Kamil!" – zareagował prowadzący galę.
To nie był jedyny symboliczny czek wręczany Stochowi podczas sobotniej Gali Olimpijskiej. Wraz z Maciejem Kotem, Dawidem Kubackim i Stefanem Hulą otrzymał on również nagrodę - 37,5 tys. złotych - za brązowy medal zdobyty w konkursie drużynowym.
Na ostatnich zimowych igrzyskach w Pjongczang nie zawiedli właściwie tylko skoczkowie. W oczekiwaniu na ich sukcesy polscy kibice z zazdrością spoglądali choćby na Czechów, którym wiele radości sprawiła snowboardzistka zdobywająca złoto w supergigancie i to na pożyczonych nartach. Wysłuchiwali przy tym pouczeń jednej z biathlonistek, że "w d*** byli i g*** widzieli", skoro krytykują zawodników. Bo nie brakowało krytyki, że zdobyte przez skoczków nich medale to ciut za mało. Na gali w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego prezydent Andrzej Duda przekonywał krytyków, że dwa medale to wcale nie tak mało.
Andrzej Duda
prezydent RP
Pamiętać jednak należy, że w ostatnich latach tabele wyglądały znacznie lepiej. Zarówno z Soczi w 2014, jak i z Vancouver w 2010 polscy zawodnicy wracali z dobytkiem 6 medali.
źródło: eurosport.interia.pl, olimpijski.pl
