Skoda Octavia należąca do SOP dachowała. Policja wstępnie podaje, że przyczyną mogła być nadmierna prędkość, z jaką samochód pokonywał przejazd kolejowy (zdjęcie poglądowe).
Skoda Octavia należąca do SOP dachowała. Policja wstępnie podaje, że przyczyną mogła być nadmierna prędkość, z jaką samochód pokonywał przejazd kolejowy (zdjęcie poglądowe). Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta

Policja bada okoliczności wypadku samochodu należącego do Służby Ochrony Państwa, który dachował kilka dni temu w okolicach przejazdu kolejowego we wsi Wielkie Gacno koło Cekcyna w kujawsko-pomorskiem. Jako nieoficjalną przyczynę wypadku podaje się nadmierną prędkość.

REKLAMA
Przejazd kolejowy jest prawidłowo oznakowany i zgodnie z przepisami kierowca przed przejazdem powinien się zatrzymać, sprawdzić, czy można jechać i dopiero upewniwszy się, że nie jedzie pociąg przejechać na drugą stronę torów. W tym wypadku jednak coś nie zadziałało. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że Skoda Octavia, która kilka dni temu wpadła do rowu i dachowała, jechała za szybko. Na torach wybiło ją w górę, po czym kierowca nie opanował auta i doszło do wypadku, w którym ucierpiały cztery osoby.
Samochód należał do Służby Ochrony Państwa, nowej agencji, która powstała na miejsce zlikwidowanego Biura Ochrony Rządu. Octavią jechało czterech agentów, którzy podróżowali służbowo na szkolenie. Wiadomo, że kierowca był trzeźwy, a cała czwórka trafiła do szpitala. – Ich życie nie jest zagrożone – zapewniała rzecznik SOP dziennikarzy "Rzeczpospolitej". Udało im się jednak dotrzeć do informacji, iż jeden z pasażerów doznał uszkodzenia kręgu, ma więc obrażenia, których nie sposób uznać za błahe.
Rzecznik SOP twierdziła też podczas konferencji, że agenci, którzy jechali Skodą, na codzień wykonują czynności analityczne i nie zajmują się ochroną VIP-ów. Jednak jak wskazują rozmówcy "Rzeczpospolitej", poziom wyszkolenia agentów ochraniających najważniejsze osoby w kraju stale się obniża. Kiedyś za kierownicę służbowego auta mogły siadać jedynie osoby, które przeszły specjalne wewnętrzne przeszkolenie. Dziś w wielu wypadkach wystarczy posiadanie zwykłego prawa jazdy. SOP ma duży problem z kierowcami posiadającymi dodatkowe umiejętności. Jak pisaliśmy w marcu, blisko jedna trzecia z nich planuje podziękować za służbę.
źródło: "Rzeczpospolita"