"Wymiana kadr" w armii to nie wszystko. Skala czystek w Państwowej Straży Pożarnej po prostu poraża

W ciągu ostatnich dwóch lat odwołano juz 20 komendantów wojewódzkich Państwowej Straży Pożarnej. W czterech województwach nawet dwukrotnie.
W ciągu ostatnich dwóch lat odwołano juz 20 komendantów wojewódzkich Państwowej Straży Pożarnej. W czterech województwach nawet dwukrotnie. Fot. Michał Walczak / Agencja Gazeta
"Dobra zmiana" przyzwyczaiła już nas do tego, że wymienia kadry gdzie się tylko da - w urzędach, w wojsku i policji. Jednak o ile liczba odesłanych na emeryturę generałów i pułkowników Wojska Polskiego budzi zdziwienie i zaniepokojenie stanem polskiej armii, o tyle skala czystek, do jakich doszło w Państwowej Straży Pożarnej, wprost poraża. Trudno znaleźć komendę, w której nie odwołano w ciągu ostatnich dwóch lat komendanta.


Komendantem Straży Pożarnej w Szczytnie był brygadier Mariusz Gęsicki. To wysoki stopień w hierarchii PSP, odpowiednik pułkownika w wojsku. Gęsicki jednak nie jest już komendantem, tylko zwykłym strażakiem, który jeździ gasić pożary i strącać z drzew gniazda szerszeni. Jak podkreśla Gęsicki w wywiadzie dla lokalnego "Tygodnika Szczytno", to normalna robota dla strażaka i póki starczy mu sił będzie ją wykonywał, bo nie chciał odejść na wcześniejszą emeryturę.
Gdy Gęsicki został odwołany z funkcji komendanta, złożono mu propozycję zakończenia służby, ten jednak miał stwierdzić, że chce pozostać strażakiem. I nie ma nawet znaczenia fakt, że po zamianie miejsca za biurkiem na wóz strażacki brygadier Gęsicki wykonuje polecenia chorążego, czyli de facto nawet nie oficera, tylko podoficera. I że mniej zarabia miesięcznie. Robi to, co kocha, czyli jest strażakiem.


To nie praca, to służba
– Praca strażaka to nie jest praca biurowa od 8 do 16. To jest służba. Na tę służbę są powoływani odpowiedni ludzie. Na każdą z pełnionych funkcji jest się powoływanym i każdy ma świadomość faktu, że w każdej chwili może zostać odwołany. Może zdarzyć się tak, że po odwołaniu trzeba wrócić na wcześniej zajmowane stanowisko – tłumaczy w rozmowie z naTemat rzecznik Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frączak. W praktyce oznacza to, że jeśli komendant zostanie odwołany i nie znajdzie się dla niego równorzędnego lub lepszego stanowiska, to wraca do służby "w polu".

Jeśli odwołany komendant był dowódcą wozu, to znów nim zostanie. Chyba, że to miejsce jest zajęte. Wówczas obejmuje inny etat. – Każdy strażak ma świadomość tego, na czym ta służba polega i wstępując do Państwowej Straży Pożarnej zgadza się na to, że będzie podlegał zasadom służby – zapewnia Frączak. Rzecznik nie widzi niczego nienormalnego w tym, że brygadier będzie podlegał chorążemu. – Takie rzeczy się dzieją. Komendantów wojewódzkich mianuje szef MSWiA na wniosek Komendanta Głównego i po zasięgnięciu opinii u wojewody. Komendanci wojewódzcy mianują powiatowych po konsultacjach ze starostą. Mianują i odwołują, to jest ich prawo dobierać sobie kadry – przekonuje Frączak.

I dobierają. W okresie od 1 stycznia 2016 r. do 31 marca 2018 r. zostało odwołanych 20 komendantów wojewódzkich Państwowej Straży Pożarnej. Jak powszechnie wiadomo, województw w Polsce jest 16, więc w czterech z nich w ciągu ostatnich dwóch lat odwołano komendanta dwukrotnie. Jak informuje rzecznik, wszyscy złożyli raport o zwolnienie z PSP. Czystki trwają też na niższych szczeblach. W kraju jest 335 komend powiatowych PSP. W 242 odwołano komendanta.
Pisaliśmy w naTemat, że za czasów rządów ministra Antoniego Macierewicza z wojska odwołano niemal połowę wyższych dowódców, kilkudziesięciu generałów, w tym tych pełniących najważniejsze funkcje. Okazuje się jednak, że w cieniu medialnych doniesień o czystkach w polskiej armii w ciągu ostatnich dwóch lat miało miejsce jeszcze większe czyszczenie w straży pożarnej.


Czystki w powiatach
– W 205 przypadkach komendanci po złożeniu raportów o zwolnienie ze służby zostali odwołani z zajmowanych stanowisk. W pozostałych 37 przypadkach 19 oficerów zostało powołanych na wyższe stanowiska służbowe, 11 na stanowiska równorzędne, a siedmiu zachowało stanowisko sprzed powołania lub zostało mianowanych na inne stanowiska służbowe – wylicza rzecznik KG PSP Paweł Frączak.

Według rzecznika formalne odwołanie z funkcji poprzedza każdy nowy wpis w CV strażaka. Komendant chce odejść na emeryturę? Pisze wniosek, następnie zostaje odwołany z funkcji i odesłany do domu przed telewizor. Komendant nie spełnia pokładanych w nim nadziei i trzeba go de facto zdegradować lub przenieść na inne stanowisko? Taki ruch także poprzedza odwołanie. Takie są procedury i zdaniem Frączaka trochę to zamazuje obraz rzeczywistej skali czystek w PSP. Faktem jest jednak, że na 335 komendantów powiatowych tylko 19 awansowało, a 11 zostało przeniesionych na równorzędne stanowiska.
Reszta z takich czy innych powodów odeszła ze służby lub została zdegradowana, jak brygadier Mariusz Gęsicki. Warto przy tym wspomnieć, że objęcie niższego stanowiska wiąże się też z niższą pensją, co z kolei wpływa w przyszłości na niższą emeryturę. Zaszczytna służba, o której mówi rzecznik Komendy Głównej PSP, ma więc też inny, bardziej wymierny akcent. Brygadier Gęsicki w wywiadzie dla "Tygodnika Szczytno" tłumaczył, że ma w życiu co chciał mieć i niższa pensja nie jest problemem. Ci, dla których była, woleli iść na wcześniejszą emeryturę. – To też należy do specyfiki służby Państwowej Straży Pożarnej – przekonuje Paweł Frączak.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WARTO WIEDZIEĆ 0 0Gliński weźmie artystów za twarz, jak w PRL? Prawda może was zaskoczyć
WYBORY 2019 0 0"Wyborcza": opozycja ma szansę odsunąć PiS od władzy. Jest nowy sondaż