"Czuję się zdradzony". Zaostrza się wojna na konferencje i oświadczenia między PFN a Mateuszem Kusznierewiczem

Mateusz Kusznierewicz przyznaje, że czuje się zdradzony, ale wciąż wierzy w to, że dojdzie do rozmów i wyjaśnienia wszystkich wątpliwości i nieporozumień w sprawie projektu "Polska 100".
Mateusz Kusznierewicz przyznaje, że czuje się zdradzony, ale wciąż wierzy w to, że dojdzie do rozmów i wyjaśnienia wszystkich wątpliwości i nieporozumień w sprawie projektu "Polska 100". Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta
Jesteśmy zawiedzeni, bo wydawało nam się, że pozycja pana Mateusza Kusznierewicza gwarantuje postępowanie zgodne z minimalnymi przynajmniej standardami – tłumaczył powody zerwania umowy miedzy PFN i Navigare szef Polskiej Fundacji Narodowej Maciej Świrski. – To niedorzeczne, czuję się zdradzony – odpowiada Kusznierewicz.

Prezes Polskiej Fundacji Narodowej Maciej Świrski zwołał dziś mini konferencję prasową, na której próbował wyjaśnić, dlaczego zdecydowano się rozwiązać umowę z fundacją Navigare Mateusza Kusznierewicza. Mówił o utracie wiarygodności, braku zaufania i problemach z wypłacalnością fundacji, do której rzekomo puka właśnie komornik. Właściwie nic nowego, podobnie brzmiało oświadczenie, które przesłano w poniedziałek do redakcji "Gazety Wyborczej".

O tym, że umowa nie została zerwana, tylko automatycznie wygasła pisaliśmy w naTemat.pl w poniedziałek. Polska Fundacja Narodowa nie dopełniła jednego z podstawowych warunków umowy i nie sfinalizowała do końca kwietnia transakcji zakupu jachtu, na którym miał się odbywać rejs dookoła świata promujący Polskę. Kwestia finansów Navigare to oddzielny temat. Jakiekolwiek problemy fundacji byłyby wynikiem tego, że PFN nie płaciła faktur wystawianych przez Navigare, jednak jak sprawdziliśmy w Krajowym Rejestrze Długów, żaden komornik do fundacji Navigare na razie nie pukał. Nie wiadomo, skąd Maciej Świrski ma takie informacje.

"Czujemy się oszukani, zdradzeni"
Maciej Świrski przypomniał jeszcze jeden zarzut. chodzi o wydanie prawie dwustu tysięcy złotych. – Opłacone zostały faktury w wysokości ponad 185 tys. zł w tym "z tytułu projektu na wodzie" – co trudno jest obecnie zrozumieć skoro projekt jest w fazie przygotowawczej – mówił Świrski. – Wszystkie nasze wydatki były zatwierdzane przez Polską Fundację Narodową – zapewnia Mateusz Kusznierewicz. Żeglarz przyznaje, że na początku PFN wypłacało jakieś pieniądze, potem wypłaty się skończyły. – Pracowaliśmy właściwie za darmo, wkładając w ten projekt własne pieniądze i czas – żali się Mateusz Kusznierewicz dziennikarzowi TVN24. – Teraz czujemy się oszukani – dodaje.


– Projekt będzie realizowany z tą załogą, która została. Projekt żeglarski będzie kontynuowany - zapewnił we wtorek Maciej Świrski, który zaznaczył, że PFN jest pełna optymizmu, jeśli chodzi o wynik tego projektu. – Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. To nasz autorski projekt. W dodatku jest niewiele osób w kraju, które potrafią ogarnąć taki jacht – dziwi się Kusznierewicz. – Cała ta sytuacja jest niczym cios nożem w plecy – mówił na gorąco Kusznierewicz, gdy tylko dowiedział się od reportera TVN24, o czym mówił dziennikarzom Maciej Świrski.

źródło: TVN24
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...