W rozmowie z naTemat.pl Katarzyna Lubnauer zapewnia, że Grzegorz Schetyna i PO nadal po partnersku traktują koalicjantów z notującej niespełna 3-proc. poparcie Nowoczesnej.
W rozmowie z naTemat.pl Katarzyna Lubnauer zapewnia, że Grzegorz Schetyna i PO nadal po partnersku traktują koalicjantów z notującej niespełna 3-proc. poparcie Nowoczesnej. Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta

W PO dobrze wiedzą , że też w ich interesie jest traktowanie nas po partnersku. Nasze 5 proc. notowane osobno przekłada się na nawet 10 proc. w koalicji. Wszyscy wiedzą o tym, że wśród Polaków jest oczekiwanie zjednoczenia opozycji. Wyborcy chcą, by politycy rozmawiali o stworzeniu realnej alternatywy dla PiS. I tą alternatywą jest tylko Koalicja Obywatelska, bo klęską skończyła się próba stworzenia równoległego sojuszu PSL i SLD – mówi #TYLKONATEMAT Katarzyna Lubnauer. I zapewnia, że nie zamierza uczynić z Nowoczesnej liberalnej frakcji PO.

REKLAMA
Czuje się pani jeszcze szefową odrębnej partii, czy już tylko liberalnej frakcji Platformy Obywatelskiej?
Zdecydowanie przewodniczącą odrębnej partii, która z pełną świadomością wchodzi właśnie w koalicję o partnerskim charakterze. A zawiązanie tej koalicji jest niezbędne, ponieważ zdajemy sobie sprawę z obecnej sytuacji politycznej w kraju oraz z tego, że Polacy chcą tej współpracy i dają premię za jedność. Wiemy również, że przed nami kolejne bardzo ważne wybory. Dlatego zdecydowaliśmy się na współpracę z PO.
A rozważacie zerwanie współpracy z Platformą, by spróbować przypomnieć wyborcom, że Nowoczesna to jednak odrębny byt polityczny i alternatywa?
Na te wybory zdecydowanie idziemy razem. Uważamy, że naszym zadaniem będzie kontrola tego, co będzie działo się po wyborach. Na przykład tego, by następowała mądra zmiana i przestrzegano przy tym ważnych dla nas wartości liberalnych, związanych chociażby z rozdziałem Kościoła i państwa. Warto przypominać o tym, iż samorząd zmienia dziś swoją funkcję. Bo przecież kiedyś nie musiał zajmować się takimi sprawami, jak finansowanie in vitro, edukacją seksualną, czy zapewnienie dostępności do kultury bez cenzury. Na pewno będziemy w Nowoczesnej mocno dbali m.in. o takie sprawy. Naszym celem jest również bycie nośnikiem nowych pomysłów i nowych ludzi w polityce.
Trzeba też pamiętać, że jesteśmy na początku "czteropaku wyborczego". Po wyborach samorządowych będziemy mieli wybory do Parlamentu Europejskiego, później przyjdzie czas na wybory parlamentarne, a na końcu będzie walka o prezydenturę. I na to wszystko mamy właściwie tylko "jeden strzał". Jeśli nie pokonamy nim rządzącego obecnie PiS, to po 2019 roku o zmianę będzie już dużo trudniej.
Tego przecież uczy przykład węgierski. Jeśli nie pokonamy PiS teraz, ta władza będzie się utrwalać na stałe. Viktor Orbán ograniczył na przykład swobodę wolnych mediów, chociażby naciskami finansowymi i groźbami. A jak wyglądają już w Polsce media publiczne wszyscy widzimy... Dlatego to czas odpowiedzialnego jednoczenia, a nie rozbijactwa.
Zdziwiło panią, że Ryszard Petru okazał się być wart aż tyle punktów? Wygląda bowiem na to, iż był on dla Nowoczesnej gwarantem utrzymania się powyżej progu wyborczego.
Ja tego tak nie postrzegam. Sądzę, że ten sondażowy problem bierze się po prostu stąd, iż odeszła trójka posłów, a nie ze względu na to jedno nazwisko. Zrobili to też z hukiem i dość teatralnie. Takie spadki poparcia to coś normalnego, gdy jakiemuś ugrupowaniu przytrafiają się wewnętrzne konflikty. Jeśli chodzi o sondaże, istotny jest też dodatkowy fakt. Gdy wchodzi się w koalicję, popierający ją wyborcy niejako automatycznie wskazują sondażach tego partnera, który jest większy. To zjawisko dość powszechne.
Notujecie obecnie 2,9 proc. w IBRiS i ledwo 2,3 proc. w Estymatorze...
W Pollsterze w tym samym terminie jest 6 proc. Wie pan, w Estymatorze zawsze mieliśmy dość niskie notowania... Nie jest to jakieś zdziwienie.
Aż tak tragicznie nigdy nie było.
Wszyscy pieją dziś z zachwytu nad Sojuszem Lewicy Demokratycznej, a oni jeszcze chwilę temu w sondażach miewali ok. 3 proc. Tak było jeszcze w lutym. Podobnie jest z Polskim Stronnictwem Ludowym, które w marcu notowało 2 proc. Platforma podobno miała wtedy 14 proc... Polskie sondaże bardzo gwałtownie się zmieniają, bo i scena polityczna jest bardzo rozchwiana. I pamiętajmy, że Koalicja Obywatelska ma w maju ponad 30 proc.
Wasze aktualne wyniki chyba jednak nie ułatwiają negocjacji koalicyjnych z PO?
Część tych negocjacji została już zamknięta. Wynegocjowaliśmy porozumienie w sprawie sejmików wojewódzkich, teraz rozmawiamy z Platformą o miastach. Nasz koalicjant zdaje sobie sprawę z tego, że koalicja ma sens tylko i wyłącznie wówczas, gdy jest partnerska. Tylko współpracując na takich warunkach, mamy szansę poszerzać naszą ofertę. Zachęcić część wyborców do wyjścia z domów.
logo
Jak silna jest pozycja Nowoczesnej w koalicji z PO? Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta
Grzegorz Schetyna nie daje wam odczuć, że właściwie to mógłby się już Nowoczesną nie przejmować?
Nie, bo w PO dobrze wiedzą, że też w ich interesie jest traktowanie nas po partnersku. Nasze 5 proc. notowane osobno przekłada się na nawet 10 proc. w koalicji. Wszyscy wiedzą o tym, że wśród Polaków jest oczekiwanie zjednoczenia opozycji. Wyborcy chcą, by politycy rozmawiali o stworzeniu realnej alternatywy dla PiS. I tą alternatywą jest tylko nasza Koalicja Obywatelska, bo klęską skończyła się próba stworzenia równoległego sojuszu PSL i SLD.
Jaka jest atmosfera w Nowoczesnej po tych rozstaniach i ostatnich sondażach? Tylko proszę o taką odpowiedź, w którą nasi czytelnicy uwierzą. Bo w to, że wszystko jest w porządku nie uwierzą na pewno...
Mamy za sobą pewien etap. Pewne sprawy zostały wreszcie wyjaśnione, przestaliśmy żyć w zawieszeniu. Członkowie Nowoczesnej nie cieszą się, ale przeczuwali, że tak mogło się stać i wiedzą, iż teraz musimy iść do przodu. Zapanowało to uczucie ulgi, które człowiek czuje, gdy buzujące długo problemy wreszcie uległy jakiemuś rozwiązaniu.
Pozwala to na pewne uspokojenie i uporządkowanie sytuacji, nowe otwarcie. Oznacza to dla nas konieczność pokazania, że Nowoczesna dalej jest drużyną, Sprawną drużyną, w której są tacy zawodnicy, jak Kamila Gasiuk-Pihowicz, Monika Rosa, Adam Szłapka, Paweł Rabiej, Witek Zembaczyński, Wadim Tyszkiewicz i wielu innych. Bo polityka, szczególnie w trudnych czasach, to gra zespołowa, a nie koncert solistów.