
Amaurys Cruz Miliano to 23-letni Dominikańczyk, który pracował dla polskiej fundacji "Moja Dominikana". 1 stycznia tego roku został potwornie skatowany. Jak usłyszał, gdy był bity – to za to, że pracuje dla "tych od Wesołowskiego". Mężczyzna miał na twarzy kilkadziesiąt szwów. Szkło, którym go ugodzono, niemal pozbawiło go wzroku. Teraz jest w Polsce, czeka na siódmą z kolei operację. A opiekująca się nim fundacja, dla której pracował, prosi o wsparcie.
Amaurys został napadnięty przez grupę lokalnych chuliganów. Wbito mu w twarz 6 butelek. Szczęście miał, iż akurat na Dominikanie przebywała prezes fundacji Katarzyna Izydorczyk. Po zawiadomieniu jej – od razu trafił do szpitala amerykańskiego w Sosua na operację (medycyna na Dominikanie jest w stanie tragicznym i publiczna służba zdrowia niejednokrotnie nie podejmuje się leczenia) – założono mu 62 szwy na twarzy, jednak - jak okazało się - nie to było jego największym dramatem. Lekarz stwierdził, iż uszkodzone są aż 2 gałki oczne – oba mają wbite szkła.
Pojawiło się sześciu pijanych Dominikańczyków. Powiedzieli: ty pracujesz dla polskiej fundacji. Złapali mnie, a reszta biła, wbijając potłuczone butelki w moją twarz.
