Po co PiS kontrola nad Sądem Najwyższym? Upartyjniony SN zapewni PiS kontrolę nad wynikami przyszłych wyborów.
Po co PiS kontrola nad Sądem Najwyższym? Upartyjniony SN zapewni PiS kontrolę nad wynikami przyszłych wyborów. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Reklama.
Politycy PiS – wbrew opinii publicznej, wbrew protestującym, wreszcie wbrew zaleceniom Komisji Europejskiej – robią wszystko, by jak najszybciej przejąć Sąd Najwyższy. Po co? Czy chodzi tylko o zadawniony konflikt z warszawskiego podwórka między Jarosławem Kaczyńskim a prof. Małgorzatą Gersdorf? Bynajmniej.
Były minister spraw zagranicznych, a obecnie europoseł Dariusz Rosati jest przekonany, że powód jest zupełnie inny. To próba zabetonowania układu, w którym PiS będzie rządził po wsze czasy. Rosati przypomina, że to Sąd Najwyższy zatwierdza wyniki wyborów. I nawet jeśli za rok PiS przegra, to ubezwłasnowolniony już SN może takiego wyboru Polaków nie uznać.
"To pełzający zamach stanu" – przekonuje Rosati. I być może polityk ma rację. PiS – mimo tego, że nie ma większości konstytucyjnej – już zdemolowało zasadę trójpodziału władzy i kilkukrotnie złamało konstytucję. Pomaga mu w tym opanowany przez partię Jarosława Kaczyńskiego Trybunał Konstytucyjny. SN to tylko kolejny krok do wprowadzenia jedynie fasadowej demokracji.