Poseł PiS chce "bykowego". Ile musiałby zapłacić najważniejszy kawaler RP?

Jarosław Kaczyński jako osoba samotna i bezdzietna musiałby płacić "bykowe".
Jarosław Kaczyński jako osoba samotna i bezdzietna musiałby płacić "bykowe". Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Jak wiadomo, na świecie są tylko dwie pewne rzeczy – śmierć i podatki. Że trzeba je płacić wiadomo, ale ile i za co? To akurat się zmienia, politycy wciąż wymyślają nowe. O przywróceniu "bykowego" wspomniał poseł PiS Artur Soboń. Sprawdzamy, ile musiałby zapłacić najważniejszy kawaler IV RP, czyli Jarosław Kaczyński.

"Bykowe" to podatek z bardzo długą tradycją. W dziewiątym roku naszej ery, czyli w czasach, gdy mały Jezus biegał sobie beztrosko po Nazarecie, Cesarz August wprowadził Lex Papia Poppea. Ustawa nakładały kary na bezdzietne małżeństwa i osoby żyjące w celibacie. Wyjątek zrobiono tylko dla westalek pilnujących świętego ognia w świątyni Westy.

A dalej to już samo poszło. Różne kraje na przestrzeni wieków eksperymentowały z podatkiem od bezdzietnych i samotnych. Wprowadzała go Turcja w XV wieku i Anglia 200 lat później, działał w Niemczech i we Włoszech Mussoliniego. Cel? Dwojaki. Albo obywatele przysparzali ojczyźnie nowych obrońców i podatników, albo sami płacili więcej. Dla państwa tak czy inaczej był zysk.

Opodatkować prezesa
Nic dziwnego, że dziś temat "bykowego" co jakiś czas powraca. Okazało się, że za podatkiem od singli jest poseł PiS i wiceminister Artur Soboń.

Program "Rodzina 500+", który miał trochę Polaków "rozruszać", na początku rzeczywiście jakby zaczynał przynosić owoce, jednak liczba urodzin szybko spadła do poziomu sprzed wprowadzenia tego dodatku. Podatników przestało przybywać, a wydatków nie ubywa.
Wprowadzenie bykowego byłoby więc świetnym rozwiązaniem dla budżetu, tym bardziej, że żyjemy w czasach, gdy bycie singlem stało się modne, podobnie jak rezygnacja z posiadania dzieci. Przypomnijmy, że bezdzietnym singlem jest też... prezes PiS Jarosław Kaczyński. Był za młody, żeby w PRL zapłacić "bykowe". A ile zapłaciłby dziś?
Zarobki Jarosława Kaczyńskiego wynoszą niecałe 120 tys. zł rocznie, ale dodatkowo jako poseł otrzymuje emeryturę o wysokości ok. 6.4 tys. zł miesięcznie. Łącznie za rok 2017 otrzymał prawie 78 tysięcy złotych emerytury. Dodatkowo dostaje także około 30 tys. złotych rocznie diety parlamentarnej. Łącznie prawie 230 tysięcy złotych.


To oczywiście zarobki brutto, od tego trzeba zapłacić podatek. Przy uwzględnieniu kwoty wolnej od podatku przysługującej posłom można założyć, że Jarosław Kaczyński płaci około 40 tysięcy złotych rocznie podatku.

Według stawek przyjętych w czasach PRL do tej kwoty musiałby dodać jeszcze 8 tysięcy złotych "bykowego". Bezdzietny i samotny prezes PiS co miesiąc oddawałby więc dodatkowo grubo ponad 600 złotych.

Ale to już było...
Bykowe płacono wprowadzono w Polsce po drugiej wojnie światowej. Gdy w trakcie działań wojennych zginęło około 6 mln obywateli, a setki tysięcy wolały tułać się po świecie niż żyć w okowach komunizmu, podatek miał "ruszyć" kobiety mężczyzn, by jak najszybciej zaludnić ziemie między Odrą a Bugiem.
Płaciło się niemało. W okresie od 1 stycznia 1946 do 29 listopada 1956 roku każda niezamężna i bezdzietna osoba powyżej 21. roku życia musiała zapłacić o 20 proc. więcej podatku dochodowego. Nawet gdy w czasach odwilży władzę przejął Gomułka z podatku nie zrezygnowano. Zmieniono tylko kryteria wiekowe, bykowe płacili obywatele powyżej 25. roku życia.

I tak to trwało do 1 stycznia 1973. Od tego czasu o "bykowym " politycy jakby zapomnieli. Aż do teraz, gdy jeden z posłów PiS przypomniał sobie o podatku od osób bezdzietnych i samotnych.

Prezes Kaczyński tak całkiem samotny nie jest. PIlnują go ochroniarze dzień i noc, a opłacani są z kasy PiS. Posłowie opozycji zauważają, że taka ochrona to dodatkowa korzyść, za którą Kaczyński powinien zapłacić dodatkowy podatek. On też wliczałby się do podstawy, na podstawie której wyliczone zostałoby bykowe.

Obserwuj nas na Instagramie. Codziennie nowe Instastory! Czytaj więcej

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...