W rozmowie z naTemat.pl Piotr Apel z Kukiz'15 komentuje zmiany na polskiej scenie politycznej i ujawnia plany swojej formacji na wybory samorządowe.
W rozmowie z naTemat.pl Piotr Apel z Kukiz'15 komentuje zmiany na polskiej scenie politycznej i ujawnia plany swojej formacji na wybory samorządowe. Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Zawsze cieszę się, gdy Polki i Polacy otrzymują możliwość realnego wyboru i gdy mają szansę głosować "za", a nie tylko "przeciw". Mogę się z Robertem Biedroniem nie zgadzać – a nie zgadzam się w większości kwestii – ale cieszy mnie, że na scenie politycznej pojawia się siła, której nie zależy tylko i wyłącznie na konflikcie – mówi #TYLKONATEMAT Piotr Apel z Kukiz'15.

REKLAMA
To absolutnie gorszące! Widzimy kolejny element pogłębiającego się konfliktu społecznego. Debatę publiczną pozbawiono meteorytyki na rzecz czystych emocji i taki są skutki. Takie zachowania wkrótce mogą stać się „standardem”, jeśli politycy nie zrezygnują z dotychczasowej retoryki. Mam jednak nadzieję, że ta skandaliczna scena zadziała jak zimny prysznic i da do myślenia tym, którzy wyżej cenią sobie emocjonalny spektakl niż merytoryczną dyskusję.
W Kukiz'15 chyba również macie sobie coś do zarzucenia, prawda? Wszakże nie raz urządzaliście "emocjonalne spektakle".
Myślę, że każdy polski polityk – włącznie ze mną i moimi kolegami z Kukiz'15 – powinien uderzyć się w pierś. My jednak zawsze staramy się stawiać na podejście merytoryczne. Owszem, różnie to wychodzi, ale na pewno czynimy pewne refleksje na temat błędów. W tej ostatniej gorszącej sprawie nie mamy sobie jednak nic do zarzucenia, gdyż nigdy nie uczestniczyliśmy w plemiennej walce między PiS a PO.
W politycznej drugiej lidze zrobi się wkrótce ciaśniej. Obawiacie się konkurencji ze strony nowego projektu Roberta Biedronia?
Zawsze cieszę się, gdy Polki i Polacy otrzymują możliwość realnego wyboru. Cieszy mnie, gdy wyborcy mają szansę głosować „za”, a nie tylko „przeciw”. Bo do tej pory głosowano w Polsce gównie przeciw PO lub przeciw PiS. Jeśli więc pojawiają się nowe siły polityczne, które mają coś Polakom do zaoferowania, pozostaje tylko się z tego cieszyć.
Mogę się z Robertem Biedroniem nie zgadzać - a nie zgadzam się w większości kwestii - ale cieszy mnie, że na scenie politycznej pojawia się siła, której nie zależy tylko i wyłącznie na konflikcie.
Mówi pan o radości, a przecież Biedroń ewidentnie celuje nie tylko w lewicowców, ale mówi też językiem uwodzącym antysystemowców. Czyli wyborców, na których dotąd mieliście w Kukiz'15 monopol.
Być może... Tylko, że pozostaje jeszcze pytanie o prawdziwość tej antysystemowości, którą jakoś tam próbuje reprezentować Robert Biedroń. Nie jestem pewien, czy uda mu się przekonać wyborców do swojego rzekomo antysystemowego podejścia.
A my w Kukiz'15 mamy nie tylko hasła, ale i gotowy wachlarz pomysłów na prodemokratyczne zmiany. Mamy gotowe projekty odpowiednich ustaw. I wierzymy, że to będzie naszą siłą w oczach wyborców.
Prof. Jadwiga Staniszkis stwierdziła, że Robert Biedroń byłby lepszym prezydentem niż Andrzej Duda. Z perspektywy waszej formacji fotel prezydencki zajęty przez postać spoza układu PiS-PO również jest atrakcyjną wizją?
Nie mam aż tak ciepłych uczuć do Roberta Biedronia, jak prof. Staniszkis. Bardzo panią profesor cenię, ale pamiętajmy, że ostatnio jej typowania polityczne nie były najlepsze. Najpierw bardzo mocno opowiadała się za PiS i Jarosławem Kaczyńskim, potem był okres fascynacji wobec Przemysława Wiplera...
Czyli dla Kukiz'15 lepszy jest jednak prezydent Duda?
Najlepszym prezydentem byłby ktoś wolny od uwikłań partyjnych. Taki prezydent, który nie będzie realizował linii partii, a potrzeby obywateli. A jeśli chodzi o Andrzeja Dudę, to jego ostatnie weto w sprawie nowej ordynacji do PE pokazało, że wcale nie jest funkcjonariuszem PiS. Jeśli pójdzie dalej tą drogą, może jeszcze wybronić się przed zarzutami o bycie prezydentem tylko jednej partii.
Startuje długi wyborczy maraton i czekają nas trzy kosztowne kampanie wyborcze. Czy zaczęliście już żałować, że nie pobieracie subwencji z budżetu państwa?
To niewątpliwe sytuacja trudna. PiS wzięło miliony z budżetu państwa, PO wzięła miliony. Nawet partia Razem i Wolność te miliony ciągną.
I wy też mogliście otrzymywać subwencje, gdybyście tylko byli partią, a nie ruchem...
Jednak ich nie bierzemy i dzięki temu oszczędziliśmy Polakom wydatków w skali ok. 7 mln zł rocznie. Wierzymy, że to zostanie docenione bardziej niż fajerwerki wyborcze, na które będzie stać inne ugrupowania. Mam nadzieję, że takie uczciwie podejście do wyborców i kampanii wyborczych przełoży się na nową jakość w polityce.
Realia są jednak takie, że kampanie wyborcze to przede wszystkim pieniądze. Idące w te grube miliony, o których pan wspominał.
Do tej pory udało nam się funkcjonować bez tych pieniędzy. Bronimy się naszymi postulatami i merytorycznymi działaniami. Mam nadzieję, że to podejście pozwoli na sukces. Do walki o samorządy stajemy głównie z programami lokalnymi oraz ważnymi postulatami ogólnymi.
Na przykład takimi, jak jawność umów. Bo przetargi są co prawda jawne, ale już umowy po nich zawierane nie. I często zdarza się, że inwestycja, która w przetargu miała kosztować x zł, po podpisaniu i realizacji umów kosztuje podatnika nawet 3x.
Sądzi pan, że takie podejście pozwoli na utrzymanie pozycji trzeciej siły na polskiej scenie politycznej?
Kukiz'15 to pewna idea, więc bardziej skupiamy się na realizacji naszych postulatów. Dla nas nie jest nawet ważne, czy te projekty wprowadzimy osobiście my, czy przejmie je ktoś inny. Kukiz'15 funkcjonuje inaczej niż wszyscy. Pracujemy na zasadach demokracji i różnorodności. I rzeczywiście wierzymy, że właśnie to pozwoli utrzymać nam status co najmniej trzeciej siły i dalej wprowadzać nową jakość. Czyli politykę opartą nie tylko na pieniądzach i emocjach.
Czytelnicy wolą jednak konkrety. O jakich więc województwach na przełomie października i listopada będziemy mówić jako o tych, gdzie Kukiz'15 odniosło sukces? W które miasta celujecie z realnymi szansami na przejęcie tam władzy?
Jeśli chodzi o województwa, to liczymy na miejsca w każdym z sejmików. Mamy nadzieję, że jeśli nawet nie uda nam się wziąć udziału we władzy, to przynajmniej będziemy zdolni do patrzenia rządzącym na ręce.
A gdy mowa o miastach, to na przykład w Łodzi udało nam się stworzyć ciekawą konstrukcję wyborczą. Porozumieliśmy się tam z ruchami miejskimi i wyłoniliśmy wraz z nimi kandydata na prezydenta miasta. To Rafał Górski, który swoją ponad 20-letnią pracą społeczną udowadnia, że liczy się coś więcej niż partyjna polityka.
Takie podejście - szukanie ludzi, którzy bardziej są związani z obywatelami niż z liderami partyjnymi – to nasz klucz do sukcesu. Stawiamy na ludzi, którzy będą gwarantować proobywatelskość, a nie propartyjność. Dla nas liczy się przywiązanie do idei, a nie partyjnego logo.