To on będzie rzecznikiem Dudy. Kaczyńskiego nazywa "najwybitniejszym politykiem"

Błażej Spychalski – zdjęcie z 2009 r., gdy polityk PiS stał na czele inicjatywy wprowadzenia wyższych ulg komunikacyjnych dla studentów.
Błażej Spychalski – zdjęcie z 2009 r., gdy polityk PiS stał na czele inicjatywy wprowadzenia wyższych ulg komunikacyjnych dla studentów. Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Przed dekadą otarł się o dużą politykę, gdy w Sejmie próbował przeforsować projekt zwiększenia ulg komunikacyjnych dla studentów. Był wtedy wysoko postawionym działaczem młodzieżówki PiS, ale ten partyjny szyld wolał ukryć. Później przez lata pracował w samorządach – różnych, gdzie akurat partia go rzuciła. Teraz dostał szansę, by zaistnieć w wielkiej polityce jako rzecznik prezydenta.

Prezes z Tomaszowa
Błażej Spychalski jadąc do Warszawy pozostawi całkiem intratną posadę. Obecnie jest on prezesem Zakładu Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej w Tomaszowie Mazowieckim i - jak wynika z jego oświadczenia majątkowego - zarabia na tym stanowisku ponad 17 tys. zł miesięcznie.

Do tego dochodzi prawie 50 tys. zł rocznie z tytułu umów zleceń oraz blisko 25 tys. rocznie z diet otrzymywanych jako radny sejmiku województwa łódzkiego, w którym oczywiście reprezentuje Prawo i Sprawiedliwość. W poprzedniej kadencji też był radnym sejmiku wojewódzkiego, tyle że w Wielkopolsce.

Drużyna Mastalerka
– Nie jest tajemnicą, że radny Spychalski jest człowiekiem z drużyny Marcina Mastalerka – przyznaje w rozmowie z naTemat przewodniczący Sejmiku Województwa Łódzkiego Marek Mazur z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Zwraca przy tym uwagę na podobieństwo karier obu polityków. Parę lat temu Mastalerek, choć pochodził ze Szczecina, dostał się do łódzkiego sejmiku, by nabrać nieco doświadczenia. Rok później wystartował do Sejmu z list PiS-u w Sieradzu.
Marek Mazur
Przewodniczący Sejmiku Województwa Łódzkiego, PSL

Marcin Mastalerek u nas w Sejmiku taką swoją drużynę sobie zmontował i - nie ukrywajmy - pan Spychalski jest osobą z tej drużyny. To dlatego pojawił się tutaj, w województwie łódzkim, przyjeżdżając z województwa wielkopolskiego. Sądzę, że tak jak w poprzedniej kadencji Mastalerek, tak i on w 2015 r. liczył na start do parlamentu z naszego regionu, ale wszystko potoczyło się inaczej.

W ostatnich wyborach parlamentarnych Marcina Mastalerka spotkała kara – nie znalazł się na listach wyborczych PiS, choć był jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy w partii i współtwórcą zwycięskiej kampanii Andrzeja Dudy. Decyzją Jarosława Kaczyńskiego zaskoczeni byli nawet wysoko postawieni politycy PiS.
Kara za telefon
Po pewnym czasie zaczęły wyciekać nieoficjalne informacje, że Mastalerek podpadł prezesowi, gdyż w ferworze kampanii nie odebrał od niego telefonu. Jak opisywał w 2015 r. "Newsweek", młody poseł miał przy świadkach, podczas obiadu z partyjnymi kolegami, spojrzeć na dzwoniący telefon i stwierdzić: "O, znowu prezes. Ale przecież nie będę odbierać w trakcie posiłku".


Jarosław Kaczyński miał dzwonić do Mastalerka z reprymendą po skardze od Jacka Kurskiego. Był on oburzony, że ówczesny rzecznik partii zablokował emisję jednego ze spotów wyborczych jego autorstwa.

Ostatecznie na listach PiS nie znalazł się ani Kurski, ani Mastalerek, ale o obu partia nie zapomniała – pierwszy po przejęciu władzy został wiceministrem kultury, a potem prezesem TVP, drugi dyrektorem w Orlenie. Obecnie Marcin Mastalerek działa w PR, czyli w tym samym obszarze, w którym za chwilę znajdzie się dotychczasowy rzecznik Andrzeja Dudy, Krzysztof Łapiński.

Wieloletnia znajomość
I tu kółko się zamyka, bo wracamy do następcy Łapińskiego. Błażej Spychalski w 2015 r. organizował biuro poselskie Krzysztofa Łapińskiego. Sam stracił szansę na start do parlamentu, bo karę poniósł nie tylko Mastalerek, ale też i jego ludzie. A z Marcinem Mastalerkiem znają się od czasów studenckich.
W 2008 r. obaj podjęli inicjatywę przywrócenia zlikwidowanych 7 lat wcześniej 49-proc. ulg studenckich na komunikację w całym kraju. Mastalerek był szefem studenckiej inicjatywy, Spychalski jego zastępcą. I choć obaj działali w młodzieżówce PiS, a Spychalski był wtedy także skarbnikiem PiS w Toruniu, podpisów pod obywatelskim projektem ustawy nie zbierali pod partyjnym szyldem.

Logo PiS w ukryciu
"Walczymy o przeforsowanie ustawy, a nie lansujemy logo jednej z partii" – tłumaczył wówczas "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Mastalerek. Ale inny poseł PiS anonimowo przyznawał wprost, że pomysłodawcom chodziło o to, by inicjatywa nie kojarzyła się z PiS-em, bo skazana byłaby na niepowodzenie.
Projekt w Sejmie przepadł. Rządząca wówczas koalicja PO-PSL tłumaczyła, że państwa nie stać na powrót do wyższej ulgi komunikacyjnej.

Z województwa do województwa
Rok później Błażej Spychalski rozpoczął karierę radnego w sejmiku województwa wielkopolskiego. Tam zasłynął m.in. propozycją rozwiązania problemu niskich płac pielęgniarek w szpitalu w Koninie. Radny Spychalski uznał, że na wynagrodzenia średniego personelu w szpitalu powinni się złożyć... lekarze. Jak stwierdził, lekarze zarabiają za dużo i kontrakty z nimi należy renegocjować.

W 2014 r. Błażej Spychalski przeprowadził się do Pabianic i w wyborach samorządowych wystartował w łódzkiem. W opinii łódzkich samorządowców, polityk PiS liczył, że to tylko na rok i że wkrótce znajdzie się w Sejmie. Mówiło się, że w okręgu piotrkowskim będzie drugi, tuż za Antonim Macierewiczem. Ostatecznie w ogóle nie znalazł się na liście.

Wierny prezesowi
Ale Jarosława Kaczyńskiego nie zdradził. Stał na czele kampanii parlamentarnej PiS w łódzkiem i - choć już wiedział, że kandydować nie może - o prezesie partii mówił w samych superlatywach. W "Dzienniku Łódzkim" tak odpowiadał na pytanie, dlaczego w okręgu łódzkim listę PiS otwiera "spadochroniarz" prof. Piotr Gliński.
Błażej Spychalski
radny PiS w sejmiku woj. łódzkiego

Jarosław Kaczyński to najwybitniejszy polityk ostatnich 25 lat w Polsce i bierze odpowiedzialność za decyzje, które podejmuje. Prezes, stawiając na wybitnego fachowca (prof. Glińskiego – przyp. red.), pokazuje łodzianom, że mają możliwość wyboru wyjątkowej klasy specjalisty. Czytaj więcej

A ponieważ sam Spychalski na Wiejską nie trafił, więc urządził się w samorządzie, przy pisowskim prezydencie Tomaszowa Mazowieckiego Marcinie Witko (nota bene i Witko, i Spychalski w przeszłości byli asystentami posła Janusza Wojciechowskiego) i został prezesem Zakładu Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej.
O tym, że z Tomaszowa Mazowieckiego na Krakowskie Przedmieście jest całkiem blisko, świadczą nieoficjalne informacje, jakie pojawiały się wiosną. Gdy z Kancelarii Prezydenta odeszła Małgorzata Sadurska, na portalu naszemiasto.pl pojawiły się spekulacje, iż zastąpi ją prezydent miasta Marcin Witko.

"Słuchy o tym, że prezydent Tomaszowa Marcin Witko, może dostać posadę w Warszawie pojawiają się co jakiś czas, od kiedy PiS wygrało wybory do Sejmu i Senatu. Marcin Witko, jako były poseł Prawa i Sprawiedliwości, wciąż ma dobre kontakty w rządzie i ministerstwach, które zresztą nie raz wykorzystywał do lobbowania na rzecz Tomaszowa Maz." – informował portal.

Znajomi z Facebooka
Ostatecznie okazało się, że prezydent Tomaszowa miasta nie opuści. Ale prezes miejskiej spółki - owszem. Trudno przypuszczać, że rok temu, gdy Błażej Spychalski chwalił się na Facebooku pięcioletnią znajomością z Andrzejem Dudą, przypuszczał, że niedługo zostanie ministrem w Kancelarii Prezydenta.
Nawiasem mówiąc, jeszcze czwartek rano konto Błażeja Spychalskiego na Facebooku było publiczne. Parę godzin po tym, jak pojawiła się informacja o nominacji, konto zniknęło.

Porządny człowiek
Przewodniczący łódzkiego sejmiku w rozmowie z naTemat przyznaje, że cieszy go rozwój kariery radnego Spychalskiego. – Mnie osobiście byłoby miło, gdyby pan Spychalski trafił do Kancelarii Prezydenta. Mam o nim bardzo dobre zdanie. Gdyby wszyscy radni opozycji (w łódzkim sejmiku rządzi koalicja PO-PSL – przyp. red.) byli tacy, jak pan Spychalski, to można byłoby dla samorządu zrobić znacznie więcej – mówi Marek Mazur z PSL.
MAREK MAZUR
Przewodniczący Sejmiku Województwa Łódzkiego, PSL

Pan radny Spychalski to porządny, inteligentny człowiek. Pozytywna postać. Tak o nim powiedzą i inni, którzy nie są z PiS. I opisując go, mogę zacytować słowa prezesa Kaczyńskiego, że nie warczy na samorząd. Jeden z nielicznych w klubie PiS, który nie warczy.

Marek Mazur podlicza, że Błażej Spychalski to już czwarty w ostatnich latach polityk z łódzkiego sejmiku, który potem zaczyna karierę rzecznika. Bo i Mastalerek parę lat temu, i Joanna Kopcińska całkiem niedawno, i przed laty Dariusz Joński, który był rzecznikiem SLD. – Jesteśmy kuźnią kadr – śmieje się Mazur.

Zdaniem polityka PSL, jeśli prezydentowi Andrzejowi Dudzie chodzi o ocieplenie wizerunku, to radny Błażej Spychalski powinien się sprawdzić na stanowisku rzecznika. – Nie jest kłótliwy. Jak są jakieś spory, to woli stać z boku. A jak mówi, to merytorycznie – podsumowuje przewodniczący łódzkiego sejmiku.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...