Ryszard Petru jest zawodowym posłem z zakazem wjazdu do Sejmu.
Ryszard Petru jest zawodowym posłem z zakazem wjazdu do Sejmu. Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta

Na te wyjaśnienia komendanta Straży Marszałkowskiej Ryszard Petru zareagował z oburzeniem. Właśnie się dowiedział, że nie ma szans na to, by nałożony na niego zakaz wjazdu samochodem na teren Sejmu został cofnięty. Decyzja ma związek z wydarzeniami z połowy lipca, gdy przed Sejmem trwały protesty przeciwko zmiano w sądownictwie.

REKLAMA
Ta akcja spotkała się z licznymi drwinami. W ferworze protestów przed Sejmem troje posłów koła Liberalni i Społeczni: Ryszard Petru, Joanna Schmidt i Joanna Scheuring-Wielgus, postanowiło dwóch działaczy Obywateli RP wwieźć na teren Sejmu w bagażniku samochodu. Tam razem rozłożyli transparent "żądamy wypełnienia zaleceń Komisji Europejskiej".
Efekt był taki, że wszystkie samochody wjeżdżające na teren Sejmu Straż Marszałkowska zaczęła kontrolować. Bohaterowie akcji zaś otrzymali zakaz wjazdu do końca tamtego posiedzenia, czyli do 20 lipca. Od tego czasu minęły już niemal dwa miesiące, ale zakaz nie zniknął.
Andrzej Grzegrzółka, dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu, przekazał komunikat w sprawie posła Petru.
Po chwili sam założyciel Nowoczesnej opublikował skan odpowiedzi, jaką otrzymał od komendanta Straży Marszałkowskiej. "Jeżeli partia rządząca wykorzystuje Straż Marszałkowską do walki politycznej to nie zawaha się użyć także policji i wojska. Wobec nas - Obywateli" – podsumował Ryszard Petru.
Przed paroma miesiącami Ryszard Petru został posłem zawodowym i dostał pierwsze poselskie pensje. Wcześniej nie pobierał wypłat z Sejmu, ale stracił główne źródła dochodu.