
Kandydatem na ministra rolnictwa zatwierdzonym jednogłośnie przez PSL jest od wczoraj Stanisław Kalemba. Do objęcia resortu jednak jeszcze daleka droga. Kandydat ludowców, którego syn już pracuje w Agencji Rynku Rolnego, nie do końca podoba się Donaldowi Tuskowi. Według polityków PO Kalemba nie pasuje do rządu, ale premier będzie musiał się na niego zgodzić.
Co ciekawe, według najnowszego sondażu cała afera taśmowa bardziej osłabiła Platformę aniżeli PSL. Kandydatura Kalemby jest politycznie niebezpieczna chociażby ze względu, że jego syn już pracuje w ARR. A jak wiadomo, od kilku dni media dokładnie prześwietlają rodzinne powiązania polityków koalicji.
W PO słychać sporo głosów niezadowolenia co do wyboru ludowców. Krytyczny miał być wobec niego także sam Tusk. Niektórzy posłowie Platformy przekonują, że premier się na Kalembę może nie zgodzić, a jeśli nawet to zrobi, to bardzo niechętnie. CZYTAJ WIĘCEJ
Jednym z powodów niechęci polityków PO jest fakt, że w przeszłości Kalemba w Sejmie ostro krytykował działania Platformy m.in. w komisji rolnictwa - przypomina "Rzeczpospolita".
A do tego, jak narzeka PO, 65-letni inżynier rolnik nie pasuje wizerunkowo do obecnego rządu. – Pawlak zagrał va banque, wrzucając Kalembę. Wiedział, że Tusk nie będzie zachwycony – mówi polityk PO.
Wysunięcie propozycji Kalemby było jednak politycznym majstersztykiem Waldemara Pawlaka. "Rz" wyjaśnia, że jeżeli Tusk - koniec końców - odrzuci kandydaturę ludowców koalicję czeka kolejny kryzys, na który żadna z partii nie chce i nie może sobie pozwolić.
Od kilku dni na spotkaniach z ministrami, a także na środowym posiedzeniu zarządu PO premier – jak wynika z naszych informacji – apelował o uspokojenie emocji i wyciszenie tego konfliktu.
Mówi się, że premier oficjalnie "przyklepie" kandydaturę Stanisława Kalemby w przyszłym tygodniu. Do tego czasu polityka PSL będą prześwietlały służby specjalne.

