
Kandydatem na ministra rolnictwa zatwierdzonym jednogłośnie przez PSL jest od wczoraj Stanisław Kalemba. Do objęcia resortu jednak jeszcze daleka droga. Kandydat ludowców, którego syn już pracuje w Agencji Rynku Rolnego, nie do końca podoba się Donaldowi Tuskowi. Według polityków PO Kalemba nie pasuje do rządu, ale premier będzie musiał się na niego zgodzić.
Pierwsza i jak na razie jedyna głowa, która "poleciała" po aferze taśmowej w PSL to były już minister rolnictwa Marek Sawicki. Teraz w końcu poznaliśmy nazwisko jego potencjalnego następcy. Naczelny Komitet Wykonawczy PSL jednomyślnie zaakceptował kandydaturę Stanisława Kalemby, którego zaproponował Waldemar Pawlak. Teraz piłeczka jest po stronie premiera, który nie do końca wie jak ją odbić.
Zobacz: Po aferze taśmowej Platforma traci 5 proc., a PSL... rośnie. Zaskakujący sondaż Co ciekawe, według najnowszego sondażu cała afera taśmowa bardziej osłabiła Platformę aniżeli PSL. Kandydatura Kalemby jest politycznie niebezpieczna chociażby ze względu, że jego syn już pracuje w ARR. A jak wiadomo, od kilku dni media dokładnie prześwietlają rodzinne powiązania polityków koalicji.
Dlatego Donald Tusk musi uważać, żeby notowania nie poleciały jeszcze niżej. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" jeden z czołowych polityków Platformy mówi wprost, że Tuskowi nie musi spieszyć się z powołaniem Kalemby, bo przez ostatnie pół roku to "ludowcy robili im numery".
Jednym z powodów niechęci polityków PO jest fakt, że w przeszłości Kalemba w Sejmie ostro krytykował działania Platformy m.in. w komisji rolnictwa - przypomina "Rzeczpospolita".
Wysunięcie propozycji Kalemby było jednak politycznym majstersztykiem Waldemara Pawlaka. "Rz" wyjaśnia, że jeżeli Tusk - koniec końców - odrzuci kandydaturę ludowców koalicję czeka kolejny kryzys, na który żadna z partii nie chce i nie może sobie pozwolić.
Mówi się, że premier oficjalnie "przyklepie" kandydaturę Stanisława Kalemby w przyszłym tygodniu. Do tego czasu polityka PSL będą prześwietlały służby specjalne.
źródło: "Rzeczpospolita"
