Okazuje się, że może być więcej poszkodowanych ks. Edwarda W., który przed laty pracował w parafii w Strzelcach Opolskich.
Okazuje się, że może być więcej poszkodowanych ks. Edwarda W., który przed laty pracował w parafii w Strzelcach Opolskich. Fot. Paweł Horosiewicz / 123rf

To po słowach Arkadiusza Jakubika ks. Edward W. został odsunięty od posługi kapłańskiej. Aktor przed premierą filmu "Kler" opowiedział o tym, co wiele lat temu stało się z kolegą w jego rodzinnych Strzelcach Opolskich. Opolska kuria zareagowała na słowa aktora – nawiązała kontakt z poszkodowanym i zawiadomiła prokuraturę. Teraz na jaw wychodzi, że ksiądz mógł mieć więcej ofiar wśród ministrantów.

REKLAMA
Arkadiusz Jakubik na festiwalu filmowym w Gdyni opowiedział dziennikarzom historię młodego mężczyzny, który miał paść ofiarą molestowania przez duchownego. Ksiądz miał pracować przed laty w jednej z parafii w jego rodzinnych Strzelcach Opolskich.
Zmarnował sobie życie
– Mieszkał (molestowany kolega – przyp. red.) na tym samym osiedlu. Dopiero po około 25 latach rodzice dowiedzieli się, dlaczego zmarnował sobie życie. Po skończeniu studiów zaczęły się problemy z osobowością i psychiką. Wyszło na jaw, że w parafii św. Wawrzyńca w Strzelcach Opolskich był ksiądz, który mu to życie zmarnował na wyjazdach ministrantów – opowiadał Jakubik przy okazji premiery filmu "Kler".
logo
Arkadiusz Jakubik w filmie "Kler". Fot. Bartek Mrozowski / Kino Świat
Opolska kuria nie puściła tych słów mimo uszu. Duchowni zwrócili się do aktora z prośbą o więcej informacji, bo wcześniej żadne doniesienie do nich nie dotarło. Przedstawiciele biskupa dodarli do poszkodowanego mężczyzny. Sprawę zgłoszono organom ścigania, a księdza odsunięto od posługi kapłańskiej.
Gdy o sprawie zrobiło się głośno, okazało się, że poszkodowanych może być więcej. – Niedawno otrzymaliśmy drugie zawiadomienie, o osobie pokrzywdzonej, w którym jako potencjalnego sprawcę wskazuje się Edwarda W. – poinformowała w rozmowie z "Nową Trybuną Opolską" prokurator Iwona Kanturska z prokuratury rejonowej w Strzelcach Opolskich.
Śledczy ustalili, że do obu zdarzeń miało dojść na terenie powiatu nyskiego. Dlatego sprawę przekazano prokuraturze w Nysie. A ponieważ ks. Edward W. w ostatnich latach pracował w Niemczech, w Lipsku, kuria z Opola powiadomiła także stronę niemiecką o toczącym się postępowaniu. Możliwe, że decyzją biskupa w najbliższym czasie ks. W. zostanie umieszczony w klasztorze, aby ograniczyć jego kontakt z otoczeniem.
Kary może uniknąć
Za czyny pedofilskie grozi do 12 lat więzienia. Niewykluczone jednak, że sprawa ks. Edwarda W. będzie musiała się zakończyć umorzeniem. Jak wskazuje "Nowa Trybuna Opolska", przepisy pozwalają na ściganie pedofila do momentu, gdy ofiara nie ukończy 30. roku życia. Po tym czasie uznają sprawę za przedawnioną.
W prawie kanonicznym o przedawnieniu nie ma mowy. Ono przewiduje m.in. wydalenie z kapłaństwa.
Wydarzenia, o których mówił Arkadiusz Jakubik, miały miejsce na przełomie lat 70. i 80., wówczas ks. Edward W. pracował w Strzelcach Opolskich. Potem został przeniesiony do parafii w Nysie.
źródło: nto.pl