
Możliwość pobierania diety równocześnie ze świadczeniem emerytalnym, zagwarantowali sobie ustawą sami posłowie. Teraz kilkudziesięciu z nich skrzętnie z tego korzysta.
Jak wyliczyła "Rz" emerytury posłów w 2011 roku kosztowały nas wszystkich 1,6 miliona złotych. Taką kwotę otrzymało łącznie 40 członków Sejmu.
Jedynym posłem emerytem, który nie pobiera równocześnie diety, jest nie będący na pierwszej linii politycznego frontu Edmund Borawski z PSL. Ale polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego jest sam zamożnym człowiekiem. Będąc prezesem potężnego Mlekpolu zarobił 686 tysięcy złotych w 2011 i jeszcze dostaje emeryturę w wysokości 25 tysięcy złotych. Z kolei poseł PiS Tomasz Kaczmarek, znany jako agent Tomek z CBA, zrezygnował z emerytury.
Przeczytaj też: Posłowie zaczynają wakacje, my podsumowanie. Największym leniem Grzegorz Napieralski. Największą gwiazdą PiS
Posłowie emeryci bronią się, że emerytura nie jest przywilejem, ale świadczeniem. Dlatego możliwość jej pobierania jest zrównaniem w prawach z resztą obywateli.
Jakie kluby najwięcej korzystają z tych świadczeń? Nie dziwi, że akurat te, które rządziły gdy przyjmowano ustawę.
Zobacz również: Kolenda-Zaleska o polskich posłach: Wybieramy ich, by dobrze pracowali. A pracują do kitu
Źródło: "Rzeczpospolita"
