"Okazał się absolutnym dzbanem". Były premier nie wytrzymał i ostro podsumował Glapińskiego

Były premier Kazimierz Marcinkiewicz w programie Moniki Olejnik "Kropka nad i" ostro podsumował Adama Glapińskiego o aferę wokół NBP.
Były premier Kazimierz Marcinkiewicz w programie Moniki Olejnik "Kropka nad i" ostro podsumował Adama Glapińskiego o aferę wokół NBP. Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Jak powszechnie wiadomo, były premier Kazimierz Marcinkiewicz chętnie komentuje bieżącą politykę i nie unika przy tym barwnego języka. Nie inaczej było w ostatnim programie Moniki Olejnik "Kropka nad i", gdzie aferę wokół NBP Marcinkiewiczowi udało się podsumować przy użyciu... Młodzieżowego Słowa Roku 2018. I zapewne znajdzie się wielu, którzy uznają ten komentarz za celny.


– On czuje się uprawniony do tego, żeby wkraczać także w obronę tego człowieka, żeby wkraczać w pracę prokuratury. To jest niesłychane! – oburzał się Kazimierz Marcinkiewicz na antenie TVN24. W ten sposób mówił oczywiście o prezesie Narodowego Banku Polskiego, który na środowej konferencji prasowej zaskoczył deklaracją, iż główny bohater afery KNF Marek Chrzanowski wkrótce wyjdzie z aresztu.

W rozmowie z Moniką Olejnik były premier odniósł się także do spekulacji na temat zastanawiająco hojnego wynagradzania dwóch bliskich współpracowniczek prezesa NBP. Marcinkiewicz stwierdził, że całokształt ostatnich działań Glapińskiego dyskwalifikuje go jako szefa banku centralnego. – Okazał się absolutnym dzbanem, naprawdę – podsumował Marcinkiewicz.

Przypomnijmy, iż o wyjątkowej pozycji prezesa NBP w obozie Prawa i Sprawiedliwości mówił niedawno w naszym cyklu #TYLKONATEMAT Michał Kamiński. – Przecież usunięcie Glapińskiego mogłoby się wydawać jedynym i oczywistym wyjściem z punktu widzenia interesów PiS. A jednak z jakiegoś powodu tak się nie dzieje i Glapiński ma w PiS immunitet – zwracał uwagę.


– W otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego zajmuje on bardzo ważną pozycję. Adam Glapiński był już tak ważny w czasach Porozumienia Centrum. Mało kto pamięta, ale PC w 1992 roku mogło wejść do rządu Hanny Suchockiej, ale nic z tego nie wyszło tylko dlatego, że reszta koalicjantów nie godziła się na ministerialną tekę dla Glapińskiego – przypominał były spin doctor PiS, a dziś zajadły krytyk "dobrej zmiany".

źródło: TVN24
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...