
Jak spieszył się, spieszył się, by zdążyć na czas – to nagrały kamery telewizji TVN24. Antoni Macierewicz na poranne głosowanie w Sejmie pognał rządową limuzyną na sygnale. Mimo korków na mieście, były szef MON swobodnie przejechał w niecały kwadrans odległość z domu na Bielanach do gmachu przy Wiejskiej.
Rajd przez Warszawę z Antonim Macierewiczem jako pasażerem zaprezentowano w programie "Polska i Świat". Na nagraniu widać, jak o godz. 9.44 były szef MON wychodzi z domu, a niemal po chwili, o 9.59 przebiega już sejmowym korytarzem. W zakorkowanej o poranku Warszawie to nie lada wyczyn.
Na pytanie o powody tego pośpiechu i użycie syreny przy przejeździe przez miasto, Macierewicz odpowiedział: "Dlaczego pana to tak bardzo martwi? Widocznie kierowca i ochrona uznały, że jest w danym momencie niezbędne użycie sygnału. To chyba jest naturalne". Polityk spieszył się na głosowania, które miały się zacząć o godzinie 10.00, a ostatecznie opóźniły się o parę minut.
Dziennikarz TVN24 rozmawiał z sąsiadem Antoniego Macierewicza, a ten opowiada, że pośpiech byłego ministra to norma. Michał Burchard przyznaje, że widok odjeżdżającej sprzed domu na sygnale limuzyny to codzienność.
Antoni Macierewicz stanowisko w rządzie stracił na początku 2018 r. Przed odejściem podpisał dokumenty na mocy których rządowa limuzyna należy się szefowi podkomisji smoleńskiej – a taką właśnie funkcję pełni były minister. Ten przywilej mógłby mu odebrać jedynie jego następca, czyli Mariusz Błaszczak.
Styl jazdy kierowców Macierewicza (i przed odwołaniem, i po) wielokrotnie wzbudzał kontrowersje. W styczniu ubiegłego roku, gdy nie był już szefem MON, przyjechał wprost przed kościół i zaparkował tak, że zajął dwa miejsca dla niepełnosprawnych.
źródło: tvn24.pl
