
Dominika Krajewska jest byłą dziewczyną sprawcy ataku w szkole w Brześciu Kujawskim. Ona i 18-latek poznali się w szpitalu psychiatrycznym dla dzieci i młodzieży w Warce. – Nie wiem, ile miał za sobą prób samobójczych, ale w szpitalu był łącznie mniej więcej osiem razy – mówi w szczerym wywiadzie Krajewska.
REKLAMA
Dominika Krajewska opowiedziała o Marku N. w rozmowie z Mikołajem Podolskim, dziennikarzem Onetu. To co ją urzekło w chłopaku, to jego spokój. – Od razu poczułam, że to dobry chłopak. Złapaliśmy tematy do rozmowy. Już w szpitalu mnie pocieszał i wspierał, mimo że byłam mu zupełnie obcą osobą. Potrafił się otwierać, jeśli dało mu się czas i szansę – wspominała.
Z opowieści Krajewskiej wynika, że napastnik pierwszy raz do szpitala trafił w trzeciej klasie gimnazjum. Dziewczyna podkreślała także, że mimo jego silnych stanów lękowych, ona zawsze mogła na nim polegać. Jednak to on podjął decyzję o rozstaniu. – Pod koniec jego ostatniego pobytu w szpitalu nasze relacje bardzo się pogorszyły. Zmienił się ze względu na nagłe pogorszenie jego stanu zdrowia – przyznała w rozmowie z Onetem.
Z wywiadu wynika także, że Marek N. nigdy nie był agresywny. – Nigdy też nikogo nie uderzył ani nie wdał się w żadną bójkę. Podczas całej naszej znajomości tylko raz podniósł na mnie głos. Ręki nigdy – dodała.
Była dziewczyna sprawcy ataku w Brześciu Kujawskim zwróciła uwagę na to, że chłopak wiedział, że ma duży problem i wcześniej szukał pomocy, prosił o interwencję. Tak jak wtedy, gdy ganiał z nożem dziewczynki przed szkołą.
– Zanim do tego doszło, zadzwonił do przyjaciela i powiedział, że dzieje się z nim coś złego. Prosił go, żeby zadzwonił na policję lub pogotowie. Po chwili się rozłączył. Myślę, że tamta sytuacja była jego wołaniem o pomoc – wspomina.
Przypomnijmy, że Marek N. wszedł do budynku szkoły, gdzie postrzelił sprzątaczkę i jedną z uczennic. Odpalił też petardy. Usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa wielu osób. Grozi mu dożywocie.
Źródło: Onet
