Falenta chce przekazać dziennikarzom pewne informacje. Służba Więzienna zgody nie daje
Falenta chce przekazać dziennikarzom pewne informacje. Służba Więzienna zgody nie daje Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Reklama.
10 czerwca wybuchła polityczna bomba. W "Rzeczpospolitej" ukazał się tekst, w którym ujawniono wniosek Marka Falenty o ułaskawienie wraz z szantażem wobec ekipy PiS wysłany jeszcze z więzienia w Walencji.
"W hiszpańskim więzieniu 'gnije' człowiek, który wierzył w sprawę pt. Polska uczciwa i sprawiedliwa. Zrobił, co do niego należało, wywiązał się ze wszystkich złożonych obietnic i został okrutnie oszukany przez ludzi wywodzących się z Pana formacji" – pisał Falenta do Andrzeja Dudy. Wskazywał przy tym, że do nagrywania polityków PO miał go ponoć namawiać Stanisław Kostrzewski, ówczesny skarbnik PiS.
O te rewelacje dziennikarze chcieli Falentę zapytać osobiście. Wiadomo, że biznesmen był zainteresowany tym, aby przekazać mediom pewne informacje. Jednak nie ma na to zgody. Na widzenie nie zgodził się szef Aresztu Śledczego na warszawskim Służewcu - pisze Wojciech Czuchnowski w "Gazecie Wyborczej".

Według źródeł gazety Falenta odwoła się od decyzji o zakazie kontaktu z mediami. Osoby z kręgu biznesmena uważają, że zakaz widzeń to "próba zamknięcia ust" Falencie. "Tydzień temu, gdy ukazały się pierwsze informacje o jego listach, władze aresztu próbowały izolować biznesmena na sześć tygodni, zlecając obserwację w zakładzie psychiatrycznym" – pisze "Wyborcza".
Obecnie skazany na 2,5 roku więzienia biznesmen może jedynie wysyłać listy (podlegają cenzurze) lub telefonować z rozmównicy w areszcie. Andrzej Dera, minister w Kancelarii Prezydenta, zapewnił w poniedziałek w TVP, że Andrzej Duda nie ułaskawi biznesmena skazanego ws. afery podsłuchowej.
źródło: wyborcza.pl