"Branżowe układy" na festiwalu w Gdyni. Jacek Kurski wybrał do konkursu... produkcję TVP

Do konkursu tegorocznego festiwalu w Gdyni nie dostał się oczekiwany i dobrze oceniany film Xawerego Żuławskiego
Do konkursu tegorocznego festiwalu w Gdyni nie dostał się oczekiwany i dobrze oceniany film Xawerego Żuławskiego Kadr z filmu "Mowa ptaków"
Prowincjonalizacja, bojkot artystów, "branżowe" układy. To najpoważniejsze zarzuty i obawy polskich filmowców dotyczące prestiżowego festiwalu w Gdyni - najważniejszej tego typu imprezy w naszym kraju. Poszło przede wszystkim o tegoroczny klucz konkursu głównego. Na tym jednak kontrowersje się nie kończą.


– "Mowa ptaków" to ostatni prezent od taty – mówił "Wyborczej" Xawery Żuławski. Film nakręcił na podstawie scenariusza zmarłego 3 lata temu wybitnego reżysera Andrzeja Żuławskiego. Już sam brak tego filmu w konkursie głównym był sporym zaskoczeniem. "Skandal, żenada, wstyd" – napisała Karolina Korwin-Piotrowska.
Gildia Reżyserów wściekła
Nieobecność dzieła Xawerego Zuławskiego uruchomiła lawinę. Głos zabrała Gildia Reżyserów Polskich. Napisała bardzo mocny i sugestywny list do Komitetu Organizacyjnego 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Zarzuca mu zlekceważenie wyboru dokonanego przez Zespół Selekcyjny.


"Jest to kolejny dowód − obok likwidacji funkcji Dyrektora Artystycznego − na rezygnację organizatorów Festiwalu z artystycznych priorytetów na rzecz 'branżowych' układów. W takim kształcie Festiwal Polskich Filmów Fabularnych nie będzie w stanie dotrzymać kroku rozwojowi polskiego kina. Grozi mu prowincjonalizacja oraz bojkot ze strony artystów, którzy będą zmuszeni szukać innego, bardziej wiarygodnego forum dla swojej twórczości" – czytamy w liście.
List podpisali m.in. Agnieszka Holland, Andrzej Jakimowski czy Joanna Kos-Krauze. Dlaczego to zrobili? Bronią podstawowych zasad, jak niezależność Zespołu Selekcyjnego, która miałaby być zagwarantowana w regulaminie oraz tego, by "merytoryczna decyzja tego zespołu nie powinna podlegać ingerencji sponsorów reprezentowanych przez Komitet Organizacyjny".

Już w zeszłym roku festiwal przebiegał w atmosferze skandalu związanego z "poprawnością polityczną". Co prawda "Kler" wygrał m.in. nagrodę publiczności, jury i za scenografię, ale prezes Radia Gdańsk zablokował wręczenie Złotego Klakiera. Co w tym roku poszło nie tak?


Kurski wybrał Kurskiego
Do konkursu głównego dostaje się łącznie 16 filmów. Wpływ na to ma Zespół Selekcyjny oraz Komitet Organizacyjny. Ten pierwszy złożony jest z filmowców (przewodniczącą jest Kinga Dębska). W skład KO wchodzi m.in. dyrektor festiwalu Leszek Kopeć, dyrektor PISF Radosław Śmigulski, Jacek Bromski, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich oraz... Jacek Kurski, szef TVP. Generalnie, oprócz Bromskiego, jedynym twórcą jest przewodniczący Komitetu Wojciech Marczewski.

– Taka niepisana umowa sprawdziła się przy poprzednich edycjach. Do tej pory była respektowana, choć nie wszystkie wybory Zespołu Selekcyjnego przyjmowano z entuzjazmem. W tym roku umowę złamano – zdradził gazecie reżyser Wojciech Marczewski zasiadający w Komitecie Organizacyjnym. Do konkursu głównego dostały się tylko cztery z ośmiu rekomendacji Zespołu.

I owszem, do konkursu trafiły m.in. filmy "Ciemno, prawie noc" Borysa Lankosza i "Obywatel Jones" Agnieszki Holland, którzy zresztą podpisali się pod listem Gildii, ale jest też "Solid Gold" - mocno kontrowersyjny film produkowany przez TVP. Reżyseria: Jacek Bromski - członek Komitetu.

Regulamin nie został złamany
Inaczej widzi to dyrektor festiwalu Leszek Kopeć. W komunikacie przesłanym do redakcji zapewnił, że "ostatecznego wyboru filmów dokonał Komitet Organizacyjny, opierając się zasadach opisanych w paragrafie 7. Regulaminu".

"W ramach preselekcji Zespół Selekcyjny rekomenduje do udziału w Konkursie Głównym maksymalnie 20 filmów, spośród których Komitet Organizacyjny jest zobowiązany zatwierdzić co najmniej 8" – czytamy w regulaminie.

Tak więc Komitet nie złamał regulaminu konkursu, bo nie musi uwzględniać rekomendacji Zespołu według kolejności na liście. Ma wybrać przynajmniej 8 i tyle.
Leszek Kopeć
Dyrektor festiwalu w Gdyni

Na Festiwal wpłynęło 40 zgłoszeń fabularnych filmów pełnometrażowych.
Zespół Selekcyjny zarekomendował 21 filmów, z czego 13 zostało zaakceptowanych przez Komitet. Następnie Komitet uzupełnił zestaw filmów o 3 tytuły. Ostatecznie wybrano 16 filmów do Konkursu Głównego, w drodze głosowania odrębnie nad każdym filmem.

I faktycznie treść oświadczenia po części pokrywa się z wersją wydarzeń, którą opisała "Wyborcza". Komitet wybrał ponad połowę propozycji Zespołu i dorzucił trzy od siebie. Z tego, co wcześniej czytaliśmy, możemy się domyślać, że "Mowa ptaków" była wysoko na liście, ale Komitet nie pochylił się w tym wypadku nad sugestią Zespołu. I stąd takie oburzenie.

"W obradach i głosowaniu nad filmami 'Solid Gold', 'Eastern' i 'Supernova' nie brał udziału Pan Jacek Bromski – reżyser pierwszego z nich i producent pozostałych" – dodał na koniec Kopeć. Nie napisał jednak, czy Jacek Kurski brał udział w głosowaniu nad produkowanym przez siebie filmem.

Po burzy w mediach i napiętej atmosfery wokół festiwalu, członkowie Zespołu Selekcyjnego (kostiumografka Jagna Janicka oraz reżyser Kuba Czekaj) zrezygnowali z udziału w radzie programowej. Bezpieczny wybór
W tegorocznym konkursie z pewnością jest pod dostatkiem filmów patriotyczno-historycznych. M.in. dwa z marszałkiem: Piłsudski" i"Legiony" oraz przeciętny "Kurier". No i jest też "Solid Gold". Mówi się o nim jako o odpowiedzi na "Politykę" Patryka Vegi, "Kler" Smarzowskiego i filmy Sekielskich.

Film Bromskiego ma przedstawiać fikcyjne wydarzenia, które są łudząco podobne do afer za czasów rządów PO-PSL. Nawet tytuł nawiązuje do niesławnego Amber Gold. Premierę filmu przesunięto na październik - tuż przed wyborami. To miała być decyzja Jacka Kurskiego, który chce wykorzystać go do propagandy. Ewentualna nagroda na festiwalu bardzo by w tym pomogła.

Autor bloga "Spór w kinie" nie rozumie braku w konkursie filmu "Eastern", który został bardzo dobrze przyjęty na tegorocznym festiwalu "Młodzi i Film". "Nie ma debiutu Bartosza Kruhlika ('Supernova' - red.), nie ma filmu 'Maryjki' Darii Woszek i zapewne jeszcze wielu innych mniejszych i skromniejszych filmów" – czytamy we wpisie.
Krzysztof Spór
Blog "Spór w kinie"

Do Gdyni jeżdżę od blisko 20 lat. Dokładnie tak właśnie wyglądały konkursy na festiwalu w Gdyni zanim dyrektorem artystycznym został Michał Chaciński, a po nim Michał Oleszczyk. Obaj dyrektorzy dbali o wysoki poziom konkursu, często decydując się na kontrowersyjne wybory. Po tym, jak drugi z Michałów przestał pełnić tę funkcję, a potem nastąpiła zmiana na stanowisku dyrektora PISF (i w ogóle…) czuć było zbliżający się 'wiatr zmian'.

Bloger filmowy uważa, że powróciła bezpieczna selekcja ze znanymi twórcami. W tegorocznym konkursie głównym są raptem trzy debiuty.

Reżyser wyklęty
Pozostaje jedno pytanie: dlaczego w konkursie nie ma nowego filmu reżysera "Wojny polsko-ruskiej"? Pewnie nigdy nie dowiemy się tego oficjalnie. Krytycy, którzy już go widzieli, zgodnie go chwalą, więc raczej nie chodzi o motywy artystyczne lub warsztatowe. Żuławski junior ma pewną, dość racjonalną teorię.
Xawery Żuławski
W rozmowie z WP

To nie jest film polityczny i nie odnosi się bezpośrednio do naszych polityków. To raczej film biograficzny, o życiu mojego ojca i naszej rodziny. Ale ukazuje naszą polską rzeczywistość w krzywym zwierciadle. To film o wolności jednostki. Odnosi się do naszego poczucia wolności osobistej. Dla ludzi bez wolności wewnętrznej to może być film niestrawny. Jeśli ktoś ma skostniałe poglądy, to ten film to piętnuje.

Reżyser zapowiada bojkot festiwalu. – Jeśli już tak się bawimy, że film został wykreślony z listy, to ja już Gdyni dziękuję. Ten festiwal zależy od Ministra Kultury i ludzi z nim powiązanych. Politycy mają możliwość decydowania, który film jest dla nich wygodny, a który nie. Doszliśmy do puntu krytycznego – mówił Xawery Żuławski w rozmowie z WP.

Z kolei Sebastian Fabijański, który wciela się w jedną z głównych ról, zachęca do... rewolucji. "To jest początek. Nigdy nie mówiłem, że deszcz pada, kiedy mi w mordę pluli. Teraz napluli boleśnie. W wolność. Może wygrali bitwę, ale wojny nie wygrają. Children of the Revolution niech nam gra w słuchawkach. Do zobaczenia na froncie" – zapowiedział na Facebooku.

Jedyny plus tej całej afery leży w dość prawdopodobnym sukcesie frekwencyjnym "Mowy ptaków". Widz, który nie siedzi w ambitnym kinie, mógłby nawet o nim nie usłyszeć. Teraz pójście na seans będzie formą protestu w imię walki z "cenzurą". Wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej.

44. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych startuje 16 września, a chwilę potem wypada kinowa premiera "Mowy ptaków" - 27 września.

Aktualizacja: Presja filmowców, mediów i widzów jednak ma sens. A dla chcącego, nic trudnego W konkursie głównym jednak znajdzie się... 20 filmów. KO zmienił zdanie.

Komitet Organizacyjny 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych zdecydował o włączeniu do Konkursu Głównego następujących filmów rekomendowanych przez Zespół Selekcyjny: "Interior", "Mowa ptaków", "Supernova", "Żużel".
"Podejmując tę decyzję w trybie wyjątkowym, Komitet Organizacyjny 44. FPFF kierował się dobrem polskiego środowiska filmowego, a także Festiwalu, który jest najważniejszą doroczną prezentacją aktualnego dorobku polskiej kinematografii" - czytamy w komunikacie.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
0 0"Dowiemy się, kto stoi za @KastaWatch". Te profile na Twitterze rozkręcały kampanię hejtu