
Prowincjonalizacja, bojkot artystów, "branżowe" układy. To najpoważniejsze zarzuty i obawy polskich filmowców dotyczące prestiżowego festiwalu w Gdyni - najważniejszej tego typu imprezy w naszym kraju. Poszło przede wszystkim o tegoroczny klucz konkursu głównego. Na tym jednak kontrowersje się nie kończą.
Gildia Reżyserów wściekła
Nieobecność dzieła Xawerego Zuławskiego uruchomiła lawinę. Głos zabrała Gildia Reżyserów Polskich. Napisała bardzo mocny i sugestywny list do Komitetu Organizacyjnego 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Zarzuca mu zlekceważenie wyboru dokonanego przez Zespół Selekcyjny.
Do konkursu głównego dostaje się łącznie 16 filmów. Wpływ na to ma Zespół Selekcyjny oraz Komitet Organizacyjny. Ten pierwszy złożony jest z filmowców (przewodniczącą jest Kinga Dębska). W skład KO wchodzi m.in. dyrektor festiwalu Leszek Kopeć, dyrektor PISF Radosław Śmigulski, Jacek Bromski, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich oraz... Jacek Kurski, szef TVP. Generalnie, oprócz Bromskiego, jedynym twórcą jest przewodniczący Komitetu Wojciech Marczewski.
Inaczej widzi to dyrektor festiwalu Leszek Kopeć. W komunikacie przesłanym do redakcji zapewnił, że "ostatecznego wyboru filmów dokonał Komitet Organizacyjny, opierając się zasadach opisanych w paragrafie 7. Regulaminu".
Na Festiwal wpłynęło 40 zgłoszeń fabularnych filmów pełnometrażowych.
Zespół Selekcyjny zarekomendował 21 filmów, z czego 13 zostało zaakceptowanych przez Komitet. Następnie Komitet uzupełnił zestaw filmów o 3 tytuły. Ostatecznie wybrano 16 filmów do Konkursu Głównego, w drodze głosowania odrębnie nad każdym filmem.
W tegorocznym konkursie z pewnością jest pod dostatkiem filmów patriotyczno-historycznych. M.in. dwa z marszałkiem: Piłsudski" i"Legiony" oraz przeciętny "Kurier". No i jest też "Solid Gold". Mówi się o nim jako o odpowiedzi na "Politykę" Patryka Vegi, "Kler" Smarzowskiego i filmy Sekielskich.
Do Gdyni jeżdżę od blisko 20 lat. Dokładnie tak właśnie wyglądały konkursy na festiwalu w Gdyni zanim dyrektorem artystycznym został Michał Chaciński, a po nim Michał Oleszczyk. Obaj dyrektorzy dbali o wysoki poziom konkursu, często decydując się na kontrowersyjne wybory. Po tym, jak drugi z Michałów przestał pełnić tę funkcję, a potem nastąpiła zmiana na stanowisku dyrektora PISF (i w ogóle…) czuć było zbliżający się 'wiatr zmian'.
Pozostaje jedno pytanie: dlaczego w konkursie nie ma nowego filmu reżysera "Wojny polsko-ruskiej"? Pewnie nigdy nie dowiemy się tego oficjalnie. Krytycy, którzy już go widzieli, zgodnie go chwalą, więc raczej nie chodzi o motywy artystyczne lub warsztatowe. Żuławski junior ma pewną, dość racjonalną teorię.
To nie jest film polityczny i nie odnosi się bezpośrednio do naszych polityków. To raczej film biograficzny, o życiu mojego ojca i naszej rodziny. Ale ukazuje naszą polską rzeczywistość w krzywym zwierciadle. To film o wolności jednostki. Odnosi się do naszego poczucia wolności osobistej. Dla ludzi bez wolności wewnętrznej to może być film niestrawny. Jeśli ktoś ma skostniałe poglądy, to ten film to piętnuje.
Jedyny plus tej całej afery leży w dość prawdopodobnym sukcesie frekwencyjnym "Mowy ptaków". Widz, który nie siedzi w ambitnym kinie, mógłby nawet o nim nie usłyszeć. Teraz pójście na seans będzie formą protestu w imię walki z "cenzurą". Wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej.
Aktualizacja:
Presja filmowców, mediów i widzów jednak ma sens. A dla chcącego, nic trudnego W konkursie głównym jednak znajdzie się... 20 filmów. KO zmienił zdanie.
Komitet Organizacyjny 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych zdecydował o włączeniu do Konkursu Głównego następujących filmów rekomendowanych przez Zespół Selekcyjny: "Interior", "Mowa ptaków", "Supernova", "Żużel".
"Podejmując tę decyzję w trybie wyjątkowym, Komitet Organizacyjny 44. FPFF kierował się dobrem polskiego środowiska filmowego, a także Festiwalu, który jest najważniejszą doroczną prezentacją aktualnego dorobku polskiej kinematografii" - czytamy w komunikacie.
