
Afera w Ministerstwie Sprawiedliwości? Jaka afera? To nie dotyczy rządu, bo to środowisko sędziowskie się pokłóciło. Tak można streścić konferencję rzecznika rządu w sprawie tzw. "Piebiak Gate". Piotr Müller przybył na nią prosto z partyjnej narady na Nowogrodzkiej i to właściwie wszystko tłumaczy.
REKLAMA
"Piebiak to już były podwładny Ziobry"
Mająca ogromne problemy wizerunkowe partia rządząca stara się odwrócić kota ogonem i przekonuje ustami rzecznika rządu, że kampania nienawiści wymierzona w sędziów to wewnętrzna sprawa skonfliktowanych ze sobą sędziów.
Mająca ogromne problemy wizerunkowe partia rządząca stara się odwrócić kota ogonem i przekonuje ustami rzecznika rządu, że kampania nienawiści wymierzona w sędziów to wewnętrzna sprawa skonfliktowanych ze sobą sędziów.
– Nie było żadnego szefa – tak Piotr Müller "uciął" aferę Łukasza Piebiaka i pytanie o to, kto miał być szefem nadzorującym hejterską akcję wobec sędziów. Jednocześnie dał do zrozumienia, że afera nie dotyczy Zbigniewa Ziobry, gdyż Łukasz Piebiak nie jest już jego podwładnym. – Zbigniew Ziobro nie będzie brał udziału w postępowaniu, bo dotyczy jego byłego podwładnego – skomentował rzecznik rządu.
Piotr Müller wystąpił na konferencji prasowej tuż po partyjnej naradzie przy ul. Nowogrodzkiej. – Premier jest w stałym kontakcie z ministrem sprawiedliwości – zapewnił. – Piebiak to już były podwładny Zbigniewa Ziobry. Wiceminister został zdymisjonowany ze skutkiem natychmiastowym, chciałbym by podobne standardy były także w Platformie Obywatelskiej – ocenił Müller.
O farmach trolli mających za zadanie skompromitować środowisko sędziowskie w Polsce pisał portal Onet. Akcją miał kierować były już wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.
Rozprzestrzeniać po internecie paszkwile i podawać je prawicowym mediom miała Emilia S, która miała za to otrzymywać wynagrodzenie. W opublikowanym w środę oświadczeniu kobieta wyznała, że żałuje hejtu na sędziów i przeprasza za swoje postępowanie.
Ofiarami Markiewicz i Gersdorf
Akcja była wymierzona w sędziów krytycznych wobec "dobrej zmiany", między innymi Krystiana Markiewicza, prezesa Stowarzyszenia Iustitia (rozpowszechniano insynuacje o jego romansie z żoną innego sędziego z Iustitii), czy pierwszą prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf.
Akcja była wymierzona w sędziów krytycznych wobec "dobrej zmiany", między innymi Krystiana Markiewicza, prezesa Stowarzyszenia Iustitia (rozpowszechniano insynuacje o jego romansie z żoną innego sędziego z Iustitii), czy pierwszą prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf.
W tym drugim przypadku planowano wysyłanie do prof. Gersdorf pocztówek o treści "Gersdorf wyp***". Miała to być reakcja na plany wysyłania kartek ze słowami wsparcia dla pierwszej prezes SN, którą "dobra zmiana" starała się, bezskutecznie, zmusić do odejścia.
.
.
