Prywatne rozmowy w pracy nie są mile widziane przez szefów.
Prywatne rozmowy w pracy nie są mile widziane przez szefów. Fot. Shutterstock

Bez oporów opowiadamy o pijackich wyczynach, poszukiwaniach nowej pracy, zdrowiu czy kłopotach w związku. Niektórzy wierzą, że media społecznościowe sprawiły, że normą jest mówienie wszystkim o wszystkim. Również w pracy. To nieprawda. Za zbytnią gadatliwość i otwartość szef może nas nie tylko uznać za gbura bez dobrych manier czy dyscyplinować, ale i zwolnić.

REKLAMA
To zupełnie naturalne i ludzkie, że problemami i codziennymi sprawami chcemy się dzielić. Eksperci ostrzegają jednak, że szczególnie młodsza generacja pracowników zupełnie zatraciła granicę dobrego smaku i tego, o czym w pracy wypada mówić.
Szef nie kumpel
Zdaniem ekspertki i organizatorki szkoleń dla korporacji, Peggy Klaus, wielu pracowników jest aż żądnych ujawniania swoich prywatnych informacji. Są szczerzy do ból i przekonani, że mogą mówić o wszystkim. W swoim felietonie w "International Herald Tribune" Klaus przytacza przykład menadżera HR, którego młodzi podwładni zapytali, ile razy mogą nie przyjść do pracy zanim ich zwolni oraz podwładnego, który zapytany przez menadżera, co u niego powiedział, że kiepsko, bo od pięciu lat nie uprawiał seksu.
Jadwiga Naduk
Head of Market Research & Consultancy w firmie Hays Poland

Portale społecznościowe bywają dodatkowym źródłem informacji o pracownikach. Zdarza się, że pracodawcy przeglądają profil pracownika przed jego zatrudnieniem.

Peggy Klaus uważa, że na przesadną otwartość i wylewność wpłynęły również media społecznościowe, przez które wiele młodych osób uznaje za powszechny standard mówienie o sobie wszystkiego. Określa to nawet mianem "online behavior" czyli "sieciowe zachowanie", które charakteryzuje się nieograniczoną otwartością.
To dzieli szczególnie starszą i młodszą generację. Ludzie zapominają, że są w pracy, a słuchaczami są ich szefowie, klienci i koledzy, nie kumple. Od tematów zawodowych gładko przechodzą do tych osobistych – kłopotów zdrowotnych, finansowych czy rodzinnych. Mówią, bo myślą, że tak trzeba. Że tak, jak w sieci i społecznościach internetowych nie ma tajemnic, tak też nie może być ich również w pracy. Wielu szefów jest jednak innego zdania.
Firma jak drugi dom
Innym aspektem tego zjawiska jest fakt, że dla wielu praca stała się drugim domem. Spędzamy w niej większość dnia, więc naturalne jest, że zawiązują się jakieś bliższe relacje.
– Środowisko pracy sprzyja nawiązywaniu kontaktów, budowaniu relacji międzyludzkich i nie można pracownikom zakazać przyjaźni. Jednak obowiązujące w wielu organizacjach standardy, tzw. code of conduct, niekiedy wyraźnie wskazują, że relacje prywatne w środowisku zawodowym nie są mile widziane – uważa Jadwiga Naduk, Head of Market Research & Consultancy w firmie Hays Poland.
Oznacza to, że w biurze pracownik powinien się skupić na bieżących obowiązkach, a komunikacja powinna być związana z realizacją zadań zawodowych. – Rozmowy na prywatne tematy w trakcie wykonywania pracy nie są wskazane – dodaje Jadwiga Naduk.

Zdrowa równowaga

Eksperci zwracają jednak uwagę, że coraz więcej firm na wzór tych zachodnich chce, żeby pracownicy byli bardziej związani z firmą i dlatego w biurach tworzone są miejsca integracyjne czy pokoje odpoczynku, gdzie pracownicy mogą spędzać czas wolny w trakcie przerw, w porze lunchu, a niekiedy również po pracy.
– W takich miejscach rozmowy nie tylko zawodowe, ale również te przyjacielskie, na tematy prywatne są na porządku dziennym. Relacje pozazawodowe sprzyjają integracji oraz zwiększają poczucie tożsamości z firmą. Jednakże siłą rzeczy pracownicy zaczynają postrzegać firmę nie tylko jako "zakład pracy", ale również jako miejsce relacji społecznych – zauważa Jadwiga Naduk.
W większych organizacjach i firmach funkcjonują zazwyczaj stołówki służbowe. Zdarza się, że pracownicy mają możliwość zaprosić na lunch osoby z zewnątrz na koszt firmy, również swoich bliskich. Chodzi oczywiście o integrowanie z firmą również naszego bliskiego otoczenia. Podczas takiego rodzinnego lunchu, nie unikniemy prywatnych rozmów z kolegami z pracy. Nie należy ich jednak prowadzić w godzinach pracy w biurze.
Jadwiga Naduk
Head of Market Research & Consultancy w firmie Hays Poland

Jest to źle odbierane i przez szefów i kolegów. W biurze akceptowane są rozmowy na tematy służbowe. Jeśli ktoś poświęca czas zawodowy na sprawy prywatne, porusza osobiste tematy, niekiedy może spotkać się z działaniami dyscyplinarnymi ze strony pracodawcy.


Jak podkreśla Peggy Klaus, nie chodzi o niemówienie o sobie wcale, a jedynie o przestrzeganie kilku zasad, które pomogą nam uniknąć losu obsesyjnej gaduły pozbawionej dobrych manier. I tak, warto zawsze odpowiedzieć sobie na pytanie, kto mnie słucha, dlaczego chcę o tym mówić i jaki to ma sens; czy nie ponoszą mnie emocje i jak to wpłynie na moją pracę i relacje z szefem i kolegami.

Czytaj również: Generacja Y kontra generacja X