
"Ludzie pogadają, a za pół roku zapomną" – tak Wojciech Kałuża mówił o swojej wolcie politycznej, gdy po wyborach samorządowych przeszedł z Nowoczesnej do PiS. Dzięki temu partia Jarosława Kaczyńskiego, mimo przegranej w wyborach, przejęła władzę na Śląsku. Minął ponad rok i nikt nie zapomniał – ani w opozycji, ani w PiS. Partia rządząca właśnie się Kałuży odwdzięczyła.
REKLAMA
Wojciech Kałuża będzie delegatem do Komitetu Regionów Unii Europejskiej. Pozytywną opinię wydała sejmowa komisja ds. Unii Europejskiej. Komitet Regionów UE to organ doradczy Wspólnoty złożony z przedstawicieli samorządów lokalnych w całej Unii.
O tym, że w gronie kandydatów znalazł się samorządowiec, który stał się symbolem politycznej zdrady, informował wcześniej poseł KO Dariusz Joński.
W czwartek zapadła decyzja – Kałuża uzyskał pozytywną opinię. Jak pisze katowicka "Gazeta Wyborcza", poparli go także posłowie opozycji, bo - jak tłumaczy jeden z nich - zostali postawieni pod ścianą.
– Głosowanie odbyło się nad całą listą zgłoszonych przez samorządy kandydatów, a nie nad poszczególnymi osobami. Gdyby tak się stało, to PiS, który ma przecież większość, utrąciłby np. kandydaturę prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz czy Rafała Trzaskowskiego z Warszawy. Nie mieliśmy wyjścia z tej sytuacji – wyjaśnił katowickiej "Wyborczej" anonimowo jeden z posłów PO.
Nazwisko - symbol
Po wyborach samorządowych w 2018 r. to było największe zaskoczenie – PO wraz z dotychczasowymi koalicjantami zdobyła większość. Była to większość nieznaczna - zaledwie jednego głosu. Na moment przed pierwszą sesją sejmiku wszystko odwróciło się o 180 stopni. Wojciech Kałuża stanął obok wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego i oświadczył, że przechodzi do PiS ponieważ... jego partią jest Śląsk.
Po wyborach samorządowych w 2018 r. to było największe zaskoczenie – PO wraz z dotychczasowymi koalicjantami zdobyła większość. Była to większość nieznaczna - zaledwie jednego głosu. Na moment przed pierwszą sesją sejmiku wszystko odwróciło się o 180 stopni. Wojciech Kałuża stanął obok wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego i oświadczył, że przechodzi do PiS ponieważ... jego partią jest Śląsk.
Po przejrzeniu oświadczeń majątkowych Kałuży nie brakowało opinii, że samorządowiec zrobił to dla pieniędzy. Z dokumentów wynikało, że oszczędności nie posiada, a na głowie ma potężny kredyt. Kałuża został wybrany głosami PiS na stanowisko wicemarszałka województwa.
– Bardzo rzadko bywa na komisjach. Jeśli już jest, to się nie odzywa, siedzi ze spuszczoną głową – tak aktualne zachowanie Wojciecha Kałuży opisuje Andrzej Molin z sejmiku śląskiego. Jak pisała w naTemat Daria Różańska, od zdrady Kałuży minął ponad rok, ale na Śląsku mu tego nie zapomniano.
