Kamera w kościele
Kamera w kościele shutterstock.com

– Szkoda, że nie udało się zamontować kupionych już kamer – ubolewa proboszcz okradzionej w niedzielę Katedry Gnieźnieńskiej. Okazuje się, że monitoringu nie założono z braku pieniędzy. W Bazylice Mariackiej monitoring wspiera dwóch ochroniarzy. – Ludzie sikali za konfesjonałem i uprawiali seks w kościele – mówi ks. Sławomir Skoblik.

REKLAMA
Niedzielnej kradzieży z Katedry Gnieźnieńskiej można było uniknąć. Obraz Matki Boskiej autorstwa osiemnastowiecznego włoskiego malarza Giovanni Battisty Salvi da Sassoferto to bolesna strata nie tylko dla parafian, ale także dla turystów, którzy licznie odwiedzają świątynię w Gnieźnie. Jak mówi nam proboszcz parafii ks. Jan Kasprowicz, pech chciał, że nie udało się założyć monitoringu. Wówczas kradzieży można by uniknąć.
Ks. Jan Kasprowicz
Proboszcz Katedry Gnieżnieńskiej

Modlimy się za złodziei, aby umieli dostrzec, że nie dokonali zwykłej kradzieży.

– Teraz kamery już muszą być założone, nie ma na co czekać – mówi proboszcz gnieźnieńskiej parafii. Choć system monitoringu był zakupiony, nie udało się go jeszcze zamontować. – Takie usługi są drogie, po prostu nie było nas na to stać. Być może teraz poszukamy jakiegoś sponsora – mówi ks. Kasprowicz.
Skradziony obraz był przymocowany do ołtarza w jednej z bocznych kaplic. – Tam i tak nie moglibyśmy założyć kamery, ze względu na szczególną specyfikę tego miejsca. Tam jest konfesjonał, trudno byłoby tam założyć alarm. Normalnie uważamy i czuwamy, ale wygrała przebiegłość ludzka. Modlimy się za złodziei, aby umieli dostrzec, że nie dokonali zwykłej kradzieży – komentuje proboszcz Katedry Gnieźnieńskiej ks. Jan Kasprowicz.
Oddawanie moczu, seks i kradzieże
Nie tylko monitoring, ale również ochrona to już przykra konieczność w polskich kościołach. – Zdarza się, że ludzie załatwiali się za konfesjonałem – mówi nam ks. Sławomir Skolik z Bazyliki Mariackiej w Gdańsku. W tak dużym i często odwiedzanym kościele konieczne było założenie kilku kamer. Porządku pilnuje również dwóch ochroniarzy.
– Na razie udało nam się uniknąć kradzieży. Jest ochrona, ale kościół jest i tak zbyt duży, aby zapobiec wszelkim niewłaściwym sytuacjom. Ludzie mają dziwne zagrania – tłumaczy ks. Sławomir Skoblik.
Ludzie dopuszczają się nie tyko kradzieży w kościelnych murach, ale też skrajnie nieodpowiednich zachowań. Najgorsza sytuacja panuje w zabytkach, odwiedzanych przez turystów. – Wulgaryzm ludzi, załatwianie potrzeb fizjologicznych sprawia, że konieczne są kraty albo monitoring właśnie. Któregoś razu zauważyłem kobietę karmiącą dziecko bananem w kościele. Zwróciłem jej uwagę i usłyszałem, że jestem nienowoczesny – mówi ksiądz z Bazyliki Mariackiej w Gdańsku. Jak twierdzi, w parafii jest już od czterech lat i jedyne co ginęło, to klucze. Kamery i ochrona zdały egzamin.
logo
Wnętrze Bazyliki Mariackiej w Gdańsku Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Skuteczność instalowania systemów monitoringu w kościołach

Na przełomie lat 2003-2006 kradzieże dzieł sztuki z niewielkich kościołów były istną plagą. Problem ten udało się rozwiązać za pomocą monitoringu przemysłowego. Najlepszym tego przykładem jest zdecydowany spadek liczby kradzieży dzieł sztuki na Dolnym Śląsku. Przede wszystkim do takiego stanu rzeczy przyczyniła się instalacja monitoringu w 500 kościołach. Dzięki kamerom przemysłowych oraz systemom alarmowym plaga kradzieży została powstrzymana CZYTAJ WIĘCEJ