
Jakże zmieniło się stanowisko szefa rządu w ostatnim czasie w kwestii podejścia do pandemii koronawirusa. Jeszcze brzmią nam w uszach słowa Mateusza Morawieckiego, że wirusa nie trzeba już się bać. Dziś premier przyznaje: "Epidemia jest i ona jest groźna". Osobom zirytowanym maseczkami wyjaśnia też, co dalej z obowiązkiem zasłaniania ust i nosa choćby w sklepach.
"Epidemia jest i ona jest groźna"
"Kiedy skończy się cyrk z maseczkami?" – zapytał jeden z internautów. Premier Morawiecki w odpowiedzi zaapelował, by obowiązku tego nie nazywać cyrkiem. Przyznał, że rozumie, iż noszenie maseczek jest uciążliwe.Tam, gdzie możemy, tam, gdzie nie ma dystansu społecznego, tam starajmy się je nosić. Nie jest to idealny sposób, który nas zabezpiecza, ale wirusolodzy mówią, że pomaga, więc starajmy się to stosować.
Morawiecki o epidemii
To dość nowe podejście premiera do kwestii pandemii i obowiązku zasłaniania ust i nosa w miejscach publicznych. Jeszcze w maju, gdy obowiązywały surowsze obostrzenia, premier bez maseczki rozmawiał z restauratorami w Gliwicach. Później na początku sierpnia tabloid przyłapał go na zakupach w sklepie bez maseczki, a następnie także w kinie.Morawiecki o obostrzeniach
Podczas sesji Q&A na Facebooku internauci pytali też premiera o możliwe nowe restrykcje w związku z pandemią. Szef rządu tłumaczył, że koncerty i imprezy masowe są one dużym zagrożeniem powodującym "największe ryzyko przenoszenia wirusa". Dlatego zapowiedział, że tego typu wydarzenia będą odmrażane "na samym końcu".Musimy dać społeczeństwu i gospodarce oddychać, funkcjonować, działać, pracować. Nie chcę, żebyśmy wracali do lockdownu, chciałbym tego uniknąć, a jeżeli będą obostrzenia, to w niewielkim rozmiarze, po to, żeby służba zdrowia mogła normalnie pracować, a gospodarka, żeby wróciła na normalne tryby. Ta kombinacja priorytetów wyznacza kierunek naszych działań.
